Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

...bo nie zna życia, kto nie służył w korporacji

zona.oburzona

Doświadczenia zawodowe moje i Mojego Męża różnią się od siebie jak... kot i pies. Ja się świetnie czuję, pracując dla kogoś, na umowie o pracę, daje mi to poczucie bezpieczeństwa. Mój Mąż na takiej umowie nie pracował nigdy, nawet w niedużej firmie. Bardzo szybko założył własną. Ja od dawna wiem, że to było najlepsze, co mógł zrobić. Jest bowiem tak niepokorną osobą, że mało których szef by to zdzierżył. Zresztą Mój Mąż też nie umiałby zaakceptować tego, że ktoś mu deleguje (=rozkazuje) jakieś zadanie, że ktoś nie pyta go o opinię, że ktoś podejmuje jakąś decyzję, która jego zdaniem jest bez sensu...

Niemniej jednak uważam, że dobrze by mu zrobiło, gdyby trochę u kogoś popracował i zobaczył, jak to jest. Poznał na własnej skórze, co to znaczy być trybikiem w maszynie, ale też poczuł, że ma to jakieś plusy.

A póki co Mój Mąż stanowi średnie wsparcie dla mnie w sytuacji, gdy potrzebuję sobie pogadać o tym, co w pracy. Mogę co najwyżej liczyć na rady w stylu:

-Powiedz temu dyrektorowi, co o nim myślisz

-To nie rób tego, skoro ci się nie chce.

-Musisz jutro iść do pracy?

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • nienawidzecieplegomleka

    plusem jest, że praca nie jest głównym tematem w domu, po godzinach. pomyśl sobie jak by wyglądała sytuacja gdybyście oboje pracowali w 'korpo'.

  • zona.oburzona

    No właśnie moim zdaniem wyglądałaby dużo lepiej. Bo jak ja przychodzę z korpo, to zazwyczaj jednak mogę o pracy nie myśleć. No chyba, że mnie ktoś wkurzy, albo jest napięta sytuacja, ale jednak po tej 18, powiedzmy, mogę normalnie żyć. Za to prowadzenie własnej firmy powoduje, że w pracy jest się 24 godziny na dobę, Mój Mąż nawet jak ma wolne to go nie ma, bo wiecznie coś załatwia, gdzieś dzwoni, ktoś dzwoni... Masakra.

  • nienawidzecieplegomleka

    tego nie wzięłam pod uwagę, ale masz rację, u mnie jest tak samo. z tą różnicą że ja nie pracuję w korpo, ale dla korpo, a to jak zauważyłam robi dużą różnicę. mogę Ci jedynie życzyć cierpliwości :)

  • de_factory

    cholera, mój też własna firma (w dodatku duża) - efekty - 7 dni urlopu latem z laptopem na kolanach i komórką przy uchu, i tak od wielu wielu lat.... 24/7 myślenia o obrotach, podatkach, umowach, citach, pitach, vatach, kontrolach, przelewach, zusach, srusach etc... to na dłuższą metę koszmar:(

  • zona.oburzona

    Ja mam w pamięci takie plażowanie nad Bałtykiem: ja leżę i próbuję się opalać, dookoła tłumy turystów, leżą, chodzą, grają w piłkę, a Mój Mąż z telefonem przy uchu, przekrzykuje te tłumy i szum fal, no i próbuje załatwiać jakieś super ważne sprawy. I tak 2 godziny...

  • very_bad_mother

    No cóż jeżeli twoje korpo nie jest z gatunku tych, co wysysają całą krew i wyrzucają suchą szmatę to się kobieto ciesz a męża zostaw w spokoju. Mi akurat było miło przeczytać, że są sobniki, dla których chodzenie do pracy jest lekką abstrakcją. Własne może jest pracochłonne ale własne. Dlatego nie żal załatwiać telefonów i sopraw nawet na urlopie. A jak na urlopie dzwoni co chwilę prezes, szef działu, dupa z marketingu czy inny cieć z korpo to zawał można złapać nawet w raju.

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci