Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Kolejna scena

zona.oburzona

Wyglądamy sobie z Córkonią przez okno. Patrzymy na kołyszące się w rytm wiatru drzewa, pracowników firmy budowlanej, stawiających naprzeciwko nas nowy blok, szczekające psy i klientów wychodzących ze sklepu. Przechodzi też mama, prowadząca za rękę rozpaczliwie płaczące dziecko. Mieszkamy nisko, więc dobrze słyszę, co mówi dorosła kobieta do mniej więcej trzyletniej dziewczynki: rozumiesz, że musiałam Cię tak mocno ścisnąć za rękę, żebyś wiedziała, że źle zrobiłaś?

Pewnie nie można było wytłumaczyć dziecku, dlaczego jego działanie jest złe. Bo za małe, nie zrozumie, nic nie dotrze do tej małej łepetyny. Ale można temu samemu dziecko wytłumaczyć, że sprawiło mu się ból w imię wyższej konieczności, ukarania za to, co zrobiło źle. Małe, nierozumiejące, ale to pojmie na pewno. 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • sekretarka.bozeny

    Ooo, na pewno. Jak zabolało, to zapamięta.
    Świetna metoda.

  • lala.lu

    Żono Oburzona (Matko Oburzona) - oczywiście masz rację. Mi się teraz skojarzyło coś innego - matki malutkich dzieci są strasznie wyczulone i uwrażliwione na sytuacje innych dzieci. Też tak miałam, to niełatwy stan.

  • zona.oburzona

    Widzę, że Bożenę uwiera to, co mnie!

    Lala.lu, jak dobrze, że tak to ujęłaś, jak dobrze... bo ja się już bałam, że wredna matka ze mnie, co tylko czyha na potknięcia innych...

  • aotahi

    Masz rację, oczywiście.
    Ale pozwolę sobie, z przekory, przedstawić taki obrazek:
    Zima, ślisko i mokro a Wy przechodzicie przez ulicę. Pociecha stwierdza, że ona chce iść dalej środkiem ulicy a nie na wskroś. Próbujesz tłumaczyć (w pewnym wieku to są próby, bo zanim załapie trzeba kilkadziesiąt razy powtórzyć to samo). Pociecha w ramach buntu i sprzeciwu kładzie się krzyżem na środku jezdni. A Ty kątem oka widzisz nadjeżdżającą ciężarówkę. I co teraz?
    Owszem, jesteśmy uwrażliwione na to, co się dzieje z innymi dziećmi.
    Owszem, żadna sytuacja nie usprawiedliwia jakiejkolwiek formy przemocy wobec dziecka.
    Owszem, może i my zachowałybyśmy się lepiej w takiej sytuacji.
    Do czasu.
    Chyba, ze należysz do tych świętych ludzi, którzy cierpliwości nie tracą bez względu na okoliczności.
    To, czego ja się nauczyłam to nie oceniać innych matek. Nie jest to łatwe, oj nie. Ale nikt nie mówił, że rodzicielstwo będzie łatwe, lekkie i przyjemne, niestety.

  • zona.oburzona

    Aotahi, z tym ocenianiem to się zgodzę. Nie oceniajmy tego, że ktoś karmi sztucznym mlekiem, a ktoś inny piersią bardzo długo. Nie wieszajmy psy na mamie, której dziecko przez sekundę nieuwagi spadło z kanapy (ostatnio mojej znajomej przydarzyła się taka historia, mało jej nie zlinczowali na forum w internecie, bo jak mogła do tego dopuścić?!). Ale jeśli chodzi o opisaną sytuację, o przemoc, to ja oceniać będę, że to jest niedobre. Tak samo źle oceniłam siebie dzisiaj, gdy w nerwach krzyknęłam na Córkonię, gdy nie chciała się dać przewinąć. Nie jestem super cierpliwa. I to, że mi też może się coś takiego zdarzyć, nie zmienia faktu, że uważam, że to, co zrobiła tamta mama, jest złe. Gdybym ja to zrobiła - oby nie - to też by było złe.

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci