Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Scena

zona.oburzona

Idę moim ulubionym parkiem, przede mną w wózku dokazuje Córkonia. Krążę po jego bardziej zapuszczonych rejonach. Na ścieżce znajduje się chyba pozostałość po jakiejś cmentarnej bramie: dwa betonowe słupki. Zbliżam się do nich, możliwości są dwie: albo przejdę między słupkami, albo bokiem, gdzie trawa już dawno została wydeptana. 

Tą samą ścieżką na spacer podąża dziadek z kilkuletnim wnuczkiem. Wnuczek kopie piłkę, co chwilę podaje do dziadka, ewidentnie rozgrywa się tu jakiś mecz. Chłopiec podbiega do słupków i wesoło krzyczy:

-Przepraszam panią, ale tędy nie można przechodzić, tutaj jest moja bramka!

Z uśmiechem odpowiadam, że nie wiedziałam, ale skoro tak, to już skręcam i nie przeszkadzam. Wózek kieruję na bok, by nie przeszkadzać przyszłemu Błaszczykowskiemu.

A co na to dziadek? Dziadek jest oburzony.

-Co ty mówisz? Co ty robisz? Nie wolno tak! 

Mój uśmiech i wyjaśnienia, że przecież zostałam grzecznie poproszona, niewiele pomogły, dziadek nie zwrócił na to większej uwagi.

Wytłumaczcie mi, o co tu chodzi.

Nie wolno grzecznie o coś poprosić? 
Nie wolno się bawić w przestrzeni publicznej?
Nie wolno zadbać o realizację własnego pomysłu? 

Życzyłabym sobie, by Córkonia potrafiła tak o siebie zawalczyć, nawet w drobnych sprawach.

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • dc_hexe

    wolno! Piękna historia. Dziękuję, że ją tu zostawiłaś. <3
    uwielbiam prostotę, o której przypominają nam dzieci, która pomyliła nas się z prostactwem, obdzierając nas z możliwości bycia prawdziwym.

  • zona.oburzona

    Dc_hexe, być może za bardzo się doszukuję, ale dla mnie ta scena to też świetny przykład na to, jak różnią się od siebie kolejne pokolenia. Takie "siedź w kącie, a znajdą cię" kontra "trzeba walczyć o swoje". Z tymże oddać chłopcu trzeba, że zrobił to pięknie: kulturalnie, asertywnie, z poszanowaniem zasad i drugiej strony.

  • sekretarka.bozeny

    Oby dziadek nie zgasił w chłopaku tego, co tam się w nim tli w środku. Bo Ty na pewno Córkonii pokażesz, którędy hasać ;)))

  • lylowa

    a ja mysle, ze dwa slupki, ktore wlasnie sa pilkarska bramka na chwilke znow moga byc furtka, zeby pani z wozkiem mogla wygodnie przejsc, by za chwile znow sluzyc cwiczeniom pilkarskim. dziadek jest pewnie jednym z ostatnich don kichotow, ktorzy walcza o dobre wychowanie, empatie i uprzejmosc. mam nadzieje, ze dziadek, ktory gra z wnuczkiem w pilke jest ogolnie fajnym dziadkiem i na innych polach wspiera pewnosc siebie u wnuczka.

  • dc_hexe

    dla mnie, zarówno siedź w kącie, a znajdą cię, jak i trzeba walczyć o swoje jest w takim samym stopniu do d**y.

    to, o czym piszesz, jest dla mnie przypowieścią o tym, co ma każdy z nas jako dziecko, a potem gubi i wiele lat pracy wymaga odnalezienie tego na nowo, ale warto! Przykład tu (u mnie to też był chłopiec :)))).

  • zona.oburzona

    Bożeno, dobrze to ujęłaś. Faktycznie w chłopcu coś się tli, fajnego i wartościowego.

    Lylowa, trochę się zgodzę, a trochę nie :) Bo rzeczywiście słupki mogą zmieniać swoje przeznaczenie. I można było powiedzieć: poczekaj Krzysiu/Janku/Karolku, zobacz, niech to będzie na razie furtka, pani przejdzie z wózkiem i zaraz będziemy strzelać do bramki. A z resztą już się nie zgodzę. Bo dziadek może i walczy o dobre wychowanie, empatię i uprzejmość, ale sam wobec swojego wnuka nie był ani grzeczny, ani empatyczny, ani uprzejmy, a to chyba przykład najlepiej działa? Chłopczyk grzecznie poprosił o coś, na czym mu zależało, a na to dostał czapę od dziadka: nie, tak jest źle, tak nie wolno.

    Dc_Hexe, świetny ten chłopiec, naprawdę!

  • dc_hexe

    Żono: :)))))))) uśmiecham się na Twój zachwyt chłopcem. Dzieci są obłędni cudnymi Nauczycielami, jeśli tylko damy im szansę, nie? :)))

  • zona.oburzona

    Dc_hexe - tak jest. Jeśli tylko zechcemy nie być dla nich nauczycielami cały czas :)

  • lylowa

    ten ostatni komentarz to tez racja. mam wrazenie, ze moja corka rozwija sie najlepiej jak mnie nie ma. (co drugi tydzien pracuje kilka dni w innym miescie). niestety jak wracam od razu zabieram sie za wychowywanie... na szczescie malina ma tatusia, ktory mnie hamuje jak sie zapedze:-)

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci