Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Po długim czasie... nowa scena

zona.oburzona

Była taka i taka. A dzisiaj?

Jechałam tramwajem, takim nowoczesnym. Na środku wagonu po jednej stronie rząd krzeseł, po drugiej stronie miejsce na bagaże, w zatłoczonym pojeździe robiło za ławę. Siedział tam ojciec z mniej więcej trzyletnim synkiem, obok inny pasażer. Chłopczyk przytulał się do swojego taty, trochę się kręcił. W pewnym momencie pasażer zaczął zaczepiać chłopca.

A to zrobił głupią minę. A to połaskotał. A to podszczypywał. Łapał za stópki. Chłopczyk jakoś się nie zachwycił. Wykręcał się, co jakiś czas wystawiał w kierunku faceta język. Wtulał się w tatę, odwracając od pasażera głowę.

Pasażerowi chyba się nudziło, bo dopóki nie wysiadł, zaczepiał chłopca mimo jego oporu. Ojciec zdobył się jedynie na skarcenie syna za wystawianie języka, chociaż widziałam, że czuł się nieswojo.

Domyślam się, że to nie jest łatwe. W naszej głowie zatłoczony tramwaj  to zbiorowisko oceniających spojrzeń i nieprzychylnych komentarzy. Trzeba mieć siłę, żeby być asertywnym, nawet jeśli zupełnie się nie zna upierdliwego współpasażera, który zaczepia nasze dziecko.

Dlatego zaczynam trenować taką wypowiedź:

Proszę Pana/Pani, mojej córce nie podoba się, że ją Pan/Pani zaczepia. Proszę przestać. 

 

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • sekretarka.bozeny

    Bożena kiedyś musiała zdecydowanie ostrzej powiedzieć to, co zaczęłaś trenować. Normalny ton nie docierał. Ludzie czasem mają jakieś nieprzepuszczalne siano w głowie i nie widzą, że to małe, słodkie,to nie miś pluszowy.

  • aotahi

    Hmm, taka sytuacja nam się jeszcze nie zdarzyła. Ale za to raz musiałam głośno i zdecydowanie powiedzieć, żeby mi pewna "uczynna" dusza dziecka nie straszyła. (Młodzież trochę marudziła, to fakt, ale nie aż tak, żeby być straszoną, że ją ktoś zabierze.)

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci