Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Dobry argument

zona.oburzona

Był taki czas, że nie lubiłam czytać opowiadań. Nie bardzo rozumiałam tej formy literackiej. A może w pamięci zbyt żywe było wspomnienie katorgi z podstawówki w postaci Antków i kamizelek? Kto wie... 

I właściwie przez długie lata trwałam w przekonaniu, że opowiadania nie są dla mnie. Że muszę mieć powieść obszerną, wyczerpującą i koniecznie z licznymi dialogami. Że opowiadanie może pozostawić mnie w poczuciu ogromnego niedosytu informacji o bohaterach i ich losach. Nie ceniłam też zbiorów opowiadań napisanych przez różnych autorów. Wydawało mi się, że takie tworzenie na zamówienie, niekiedy na zadany temat, nie może być w żaden sposób atrakcyjne, ani dobrej jakości.

Ale jeśli się ma jakieś poglądy lub opinie, to przecież bardzo fajnie jest je zmienić. Trzeba tylko trafić na dobry ku temu argument.

I teraz Wam właśnie o takim argumencie napiszę. 

Bliższe jest mi macierzyństwo, ale ojcostwa wcale nie lekceważę, przecież na moje dziecko ogromny wpływ ma relacja z drugim rodzicem. Mam córkę, nie syna, więc raczej dotyczą nas skomplikowane więzi matczyno - córczane, jednak w każdej relacji występują kwestie uniwersalne. Dlatego moją uwagę przykuł tom opowiadań pod tytułem Ojciec.*

ojciec

Pierwsze opowiadanie mnie rozbawiło i wzruszyło. W trakcie lektury drugiego popłakałam się jak bóbr... I wsiąkłam w tę książkę, przeczytawszy ją w ciągu jednego dnia. Choć najpierw pomyślałam, że te dwa opowiadania powinny zwieńczyć książkę, to jednak nie byłby to chyba dobry wybór. Nie podeszło mi ostatnie w tomie opowiadanie Jacka Dukaja, a gdyby ono rozpoczynało tom, mogłabym jednak nie dociągnąć do końca. Coś mi w nim nie pasowało.

Jakie historie w tej książce dostajemy? 

Tom mógłby się z powodzeniem nazywać Ojciec polski. W opowiadaniach przewija się historia naszego kraju i jego mieszkańców, wywodzących się z różnych kultur, a losy bohaterów są skomplikowane z uwagi na wojenne zawieruchy. Jak w opowiadanie Pat Wojciecha Engelkinga, niesamowitej historii o przeznaczeniu, przed którym nie uciekniemy nawet na drugi koniec świata, czy w inną tożsamość. Nawiasem mówiąc, pomyślałam, że Pat mógł być też tytułem całego tomu. Sami popatrzcie na ten cytat:

Nie da się nie być ojcem dziecka, które już się urodziło, nawet gdy się go nie chce. Nie można sobie wybrać, że się odtąd nie będzie jego ojcem. To jest prawdziwy pat.

Pat oraz otwierające tom Żaglowce i samoloty Jakuba Małeckiego  to formy doskonałe. O dziwo, niczego mi w nich nie brakowało. Dość dialogów - wystarczyły sporadyczne wypowiedzi, celnie podkreślające charakter postaci. Dość historii z życia - wszystko, co istotne, zostało przytoczone, reszta to pewnie bla bla bla dotyczące czynności typu wsiadam do tramwaju i kładę się spać w piżamie.

A co mnie tak poruszyło, że pojawiły się łzy? List  Wita Szostaka - słowa ojca nieobecnego już w życiu syna, a w nim odkrywanie słabości, bolesnych wspomnień, które tak wpłynęły na relację z dzieckiem. Gdzie leży przyczyna samotności ojca? W tym, co się wydarzyło? Czy w tym, jaki mechanizm obronny przyjął? Czemu tak zareagowałam na opowieść, w której nie było np. przemocy? Niech to pytanie pozostanie bez odpowiedzi i zachęci Was do lektury.

W książce dostajecie jeszcze intrygującą opowieść Domek Michała Witkowskiego o dusznych relacjach rodzinnych. Choć autor dodał w postscriptum, że mimo podobieństwa, to jednak nie jest opowiadanie autobiograficzne, trudno się nie zastanawiać, co z tego jest prawdą, co jest podkoloryzowane, a co stanowi całkowitą fikcję. Dodam, że choć wizerunek autora-celebryty skutecznie mnie niegdyś zniechęcił do jego książek, to opowiadanie może stać się pretekstem, by wreszcie sięgnąć choćby po Lubiewo.

Możecie też przejść się na spacer po Sanoku razem z Ziemowitem Szczerkiem. W Mieście mojego ojca syn próbuje go zrozumieć, sięgając do historii miasta i wpływu, jaki miało na mieszkańców. Michał Cichy w Miejscu przy kuchence pisze o śmierci ojca, sprawie ostatecznej, która wcale ostateczną nie jest, bo żadne zerwanie relacji z ojcem nie będzie stanowić jej końca. To samo wybrzmiewa u Jakuba Małeckiego, czy u Łukasza Orbitowskiego w opowiadaniu Tygrys. W tym ostatnim pojawia się też inny ważny wątek przewijający się przez opowiadania: to, jaki wpływ na syna mają relacje ojca z jego matką. 

To kawał dobrej literatury współczesnych polskich pisarzy (dlaczego zabrakło Jacka Dehnela?), pisarstwo świetnej klasy. Wciągające historie z pełnokrwistymi postaciami, osadzone w dobrze nam znanym kontekście społeczno-politycznym. Polecam - nie tylko ojcom. 

 

*Książkę otrzymałam w prezencie do recenzji, jednak chciałam Was upewnić w przekonaniu, że mój wpis jest szczery, chociaż zawiera lokowanie produktu.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • eldka

    I mnie jakość opowiadania zawsze odpychały, ale te z chęcią bym przeczytała.
    Może się uda:)

    Jest Andrzej Muszyński, którego "Podkrzywdzie" mnie urzekło.

  • zona.oburzona

    To autor "Maczużnika" - to opowiadanie też mi się podobało. "Podkrzywdzia" nie znam, ale kto wie, może sięgnę. Czuję, że po tym tomie sięgnę po nieznanych dotąd autorów.

  • dc_hexe

    Taaaak! Wspaniała ta książka. Ja jestem sknerus książkowy, więc czekałam, aż będę mogła ją nabyć za kilkanaście złotych. Książka fenomenalna i zgadzam się z Tobą, szkoda, że zabrakło Dehnela.

  • zona.oburzona

    Czytałam też o niej u Ciebie, widziałam, że i Twoją uwagę zwrócił "Pat".

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci