Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Z dziennika Żony Oburzonej

Chwile, gdy dotykasz upływu czasu

zona.oburzona

Niedawno przebiegłam przez nasz Rynek. Mieszkańcy korzystali z przepięknej pogody. Tłumy spacerowały, siedziały na ławkach, czekały na znajomych. Dzieci podziwiały olbrzymie bańki mydlane, starsze naciągały rodziców na lody. Duże prawdopodobieństwo, że się kogoś spotka.

I mi mignęła znajoma - koleżanka z równoległej klasy z liceum. Moja niezawodna pamięć do twarzy podpowiada w takich sytuacjach bez pudła. Dodatkowo przypomniałam sobie, że ta dziewczyna jako jedyna z naszego rocznika zdawała maturę gdzieś pomiędzy porodem a 1 urodzinami jej pierwszego dziecka...

Uśmiechnęłam się, ale mnie nie zauważyła, pogrążona w rozmowie z młodą dziewczyną.

I wtedy mnie zmroziło. Uświadomiłam sobie, że jej towarzyszka, wyglądająca na studentkę, to najprawdopodobniej jej córka...

Nowy wymiar macierzyństwa

zona.oburzona

Ach ta paleta uczuć związanych z byciem mamą! Zalewająca serce fala miłości, gdy zobaczyłam Córkonię po raz pierwszy. Strach, gdy patrzyłam na nią przez szybę inkubatora. Wzruszenie, gdy po raz pierwszy mogłam ją przytulić. Współczucie, gdy widziałam, że coś ją bolało, a ja mogłam ją tylko przytulić. Pierwsza złość, gdy długo nie mogła zasnąć... I wstyd, bo jak mogłam złościć się na takie maleństwo?

Niedawno do tej listy dołączyło poczucie winy. 

W łóżeczku Córkonii od pierwszych dni zamieszkał dziwny Pluszak. Milusi, choć trochę straszny, z długimi i cienkimi łapkami. To ostatnie było akurat kluczowe, ponieważ nasza córeczka mogła bez przeszkód złapać go swoimi malutkami rączkami. Na początku robiła to odruchowo podczas zasypiania. Głaskała jego pyszczek, gaworzyła do niego. Z biegiem czasu okazało się, że Pluszak jest niezbędny, by nasze dziecko udało się w objęcia Morfeusza. Co więcej, kiedy miała Pluszaka, rodzic mógł oddalić się od łóżeczka. Przytulany Pluszak stawał się też lekarstwem na ból po szczepionce i inne dramaty niemowlęcego życia. Od miesięcy wiemy, że kiedy Córkonia bierze do rąk Pluszaka, zbliża się czas drzemki. 

I ja tę ukochaną zabawkę mojego dziecka zgubiłam!

Wieczór był straszny. Inspirator próbował uśpić Córkonię, ja szukałam zabawki. Nawet kupiłam jej nowego misia, durna byłam, przecież było oczywiste, że to nie załatwi sprawy. Na szczęście takiego samego Pluszaka posiada synek kuzynki, wspaniałomyślnie Córkonii pożyczył. Dopiero wtedy, kiedy późnym wieczorem go przywiozłam, spokojna zasnęła... 

O sile poczucia winy niech świadczy fakt, że przez godzinę biegałam po parkingu i sklepach centrum handlowego, w którym zgubiłam Pluszaka. Ciekawe, jak na mnie patrzyli ludzie, których o zabawkę pytałam. Matka szalona? Czy bardzo kochająca?

 

Świąteczny nastrój

zona.oburzona

No jest, nie da się ukryć. Choć widzę, co się dzieje na świecie... Ale Święta to - uwaga, będzie banalnie - takie magiczne dni, kiedy mam nadzieję, że ich blask będzie promieniował na kolejne miesiące.

Jak nie mieć świątecznego nastroju, skoro na balkonie czeka już na swoją szatę niezwykle kształtna choinka? Dodam, że wybrana przez Inspiratora, który swoją decyzją naraził się wielu klientom, również urzeczonym figurą drzewka.

Jak nie mieć świątecznego nastroju, gdy w skrzynce znaleźć można takie cacko? Eldko, dziękuję za życzenia!

Do tego pierniczki już dawno upieczone i polukrowane, zamknięte w puszkach oczekują Wigilii. Prezenty zapakowane. Tylko ten idealny porządek jakoś nie chce się sam zrobić, ale tutaj jako wymówkę puszczam sobie reklamę polecaną przez Myszkę i rozgrzeszona tarzam się z Córkonią po nieupranym dywanie. Pomiędzy jedną a drugą sesją tarzania Córkonia przynosi widoczną na zdjęciu książeczkę, cieniutkim głosikiem robi o! o! o!, co oznacza, że należy natychmiast znaleźć stronę z przyciskiem umożliwiającym odtworzenie charakterystycznego śmiechu Świętego Mikołaja.

20161221_202610

No i jak nie mieć świątecznego nastroju, gdy RMF Classic puszcza mnóstwo moich ulubionych piosenek związanych z Bożym Narodzeniem? I nawet Inspirator mi go nie zepsuje stwierdzeniem, że piosenka "Santa Claus is coming to town" to piosenka o pedofilu. You'd better watch out... You'd better not cry...

Czy Wy też?

zona.oburzona

Wiem, że wszędzie o tym piszą, wszędzie pokazują, kiedy komuś o tym opowiadam, każdy wie, o co chodzi. Ale nie mogę Was nie zapytać!

Czy Wy też zachwycacie się nową reklamą Allegro? Wyciska mi z oczu łzy za każdym razem, gdy ją widzę!

Dzisiaj odwiedził nas Święty Mikołaja. Trudno orzec, co Córkonia z tego wszystkiego rozumie, ale wielką radością dla mnie jest przygotowywanie jej prezentów. Niestety nadal cierpię na zabawkozę. Czuję, że to rekompensata za deficyt zabawek w dzieciństwie... Mogę sobie mówić, że dzięki temu jestem taka kreatywna. Mogę twierdzić, że to właśnie robienie domku dla laleczek z pudełek od papierosów ukształtowało mój charakter. Ale kiedy Córkonia podaje mi swoje pudło z klockami duplo, rzucam się na nie i mogę budować, i budować, i budować...

A gdybym dzisiaj wieczorem się nudziła, mogę z kolei wyprowadzić na spacer nowego pieska Córkonii na sznureczku.

Niestety doszłam do tego etapu, w którym własna przyjemność zeszła już nawet nie na drugi plan, tylko gra epizodyczną rolę.

Szaleństwo zapisane w genach

zona.oburzona

Mieszkanie wygląda tak, jakby przed chwilą ktoś się tu włamał i szukał czegoś cennego. Zabawki wymieszane z płytami cd, sztućcami, tekturowymi pudełkami po kosmetykach  Dodatkowo złodziej przygotował sobie posiłek, pozostawiając mnóstwo brudnych naczyń i pustych opakowań po półproduktach. W łazience rozwinięta rolka papieru toaletowego, którego strzępy walają się po podłodze. 

Córkonia śpi. Ja siedzę i nawet patrzeć na to wszystko nie jestem w stanie. Zrobiłam sobie herbatę, przyniosłam książkę, której lektury jestem bardzo ciekawa, to efekt wakacyjnych wojaży. Ale intuicja mi podpowiada, że niewiele z tego wyjdzie. Mój wieczór, o którym myśl podtrzymywała mnie przez cały dzień, zakończy się zapewne tak szybko, jak się rozpoczął. 

Taki stan będzie się utrzymywał przez najbliższy tydzień, ponieważ Inspirator wziął i wyjechał bardzo daleko stąd. Jest zatem spora szansa, że zwariuję, albo któregoś dnia padnę i nie wstanę na skutek ciągłego nadążania za naszym dzieckiem. 

Córkonia jest kochana, ale szalona. Porusza się po schodach, wspina się na pchacz interaktywny, by stojąc na nim, wleźć na sofę, raczkuje po betonie, kamieniach i wystających korzeniach drzew. Włazi w szczeliny między meblami, na półkę kawowego stolika. Wróżę jej karierę alpinistki lub grotołazki. Na razie aktywność fizyczną przedkłada nad rozrywki intelektualne.

Ale czego innego spodziewać się po dziewczynce, której tatuś w wieku trzech lat potrafił, w porze dziecięcej drzemki, opuścić domek kempingowy przez okno i wybrać się samotnie na plażę? I której mamusia w wieku dwóch lat wędrowała po kanapach, wersalkach, fotelach, z upodobaniem wspinając się na ich oparcia oraz na meble stojące za nimi?

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci