Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Bajka Żony Oburzonej

Rybka Płetwaczka i obce języki

zona.oburzona

Rybka Płetwaczka kilka miesięcy temu powróciła do stawu. Woda ta sama, ale zmienił się nieco obszar, w którym pływa. Spotyka teraz nieco inne stworzenia. Teoretycznie wszyscy są z tego samego stawu. Teoretycznie wszyscy używają tego samego języka. Ale...

Bardzo szybko po powrocie Płetwaczka dowiedziała się, że musi czelendżować - siebie i innych. Puszować, jeśli inni nie robią tego, co powinni. Forłardować informacje, jeśli inni powinni je znać. Ma być drajwerem, a czasem może przygotować jakiegoś propsa. W niektórych sytuacjach liczy się też krosowe podejście. 

Płetwaczka potrzebuje zatem skilsów. Oczywiście na różnych lewelach. Może liczyć na wsparcie innych rybek. Jeśli ktoś jest ołnerem tematu, może poprosić go o szering nołledż. Jeśli nie uda się spotkać fejs-tu-fejs, pozostanie kol. W stawie jest przecież wiele użytecznych tulsów.

Płetwaczka zawsze lubiła rybomowę, ale rozumiała też, że musi się ona zmieniać wraz z upływem wody w stawie. Jednak to, co teraz musi wysłuchiwać codziennie, wydaje się być grubą przesadą...

Rybka Płetwaczka i dobra zmiana

zona.oburzona

Ikra została powita. Narybek coraz lepiej sobie radzi w samodzielnym machaniu płetwami. Powoli zbliża się czas powrotu do stawu. Płetwaczka wie, że nie ma co tego odkładać. Konieczność wypłynięcia z powrotem na szerokie wody uświadomiła sobie w dniu, kiedy z prawdziwą ekscytacją czekała na otwarcie nowego rybo-shopu w okolicy...

A w stawie standardowo. To nie pierwszy akwen Płetwaczki, zatem to, co się dzieje, niespecjalnie ją dziwi. Obecna sytuacja w stawie stanowi dość wierne odbicie wydarzeń, które nasza bohaterka zna z poprzednich zbiorników. Pewne mechanizmy są chyba naturalnym dla środowiska wodnego elementem...

Otóż znowu ktoś był niezadowolony ze stylu pływania rybek i aranżacji dna stawu. Podjęto decyzję o szeroko zakrojonym przegrupowaniu pływających istot. Niektóre musiały się udać do pozastawia... Płetwaczka domyślała się już od jakiegoś czasu, że po powrocie będzie pływać w zupełnie innej wodzie. Ale jednak mimo tej świadomości, mimo podobnych doświadczeń w innych stawach, i tak jest mocno zaskoczona finalnym akcentem.

Otóż w charakterze Nad-Ryby, pod której uważnymi oczami będzie pływała Płetwaczka, tym razem występuje... Pingwin. I chociaż na usta cisną się pytania: skąd do cholery w naszym gronie ptak? jakim cudem nas wesprze, skoro nie ma zielonego pojęcia o tym , za co odpowiadamy?, Płetwaczka nawet ich nie zadaje. Dobrze wie, że w odpowiedzi usłyszałaby tylko: ale o co ci chodzi? Przecież umie pływać!

Rybka Płetwaczka i ikra

zona.oburzona

Kilka miesięcy temu nadszedł ten bardzo doniosły czas, w którym Płetwaczka codzienne pływanie w stawie zaczęła łączyć z doglądaniem ikry. Kiedy wylegają się małe rybki, to już nic innego nie zajmie rybiej uwagi. Ale na początku ikra nie wymagała zbyt dużego zachodu.

W stawie inne stworzenia właściwie od początku cieszyły się z Płetwaczkowego szczęścia. Do tego grona, rzecz jasna, nie ma co zaliczać Nad-Ryby, niezależnie od tego, jak głośno by nie gratulowała i jak często by nie głaskała łusek na brzuszku Płetwaczki. Tu jednak daje się odczuć pewnego rodzaju zniecierpliwienie, tej ikry w zespole Płetwaczki jest coś za dużo. Nawiasem  mówiąc, czego oczekiwać po rybkach, skoro wszystkie są w wieku reprodukcyjnym, a w prywatnych zatoczkach na każdą czeka np. wąsaty sum?

Radości autentycznie cieszących się koleżanek, towarzyszy ogromne zdziwienie. No bo jak to tak? Pływać po stawie, gdy ikra czeka? Po co?

I nawet jeśli Płetwaczka zaznaczała, że w stosownym czasie odwiedzi weterynarza, a teraz czuje się dobrze i lubi przypływać do stawu, zdziwienie nie mijało, raczej przeradzało się w uśmiech przyprawiony szczyptą politowania. I do tego te komentarze... Gdy spodziewałam się pierwszej ikry, też tak myślałam. Albo: ja to bym od razu została w swojej zatoczce. I ulubiony Płetwaczki: potem Ci nawet nikt nie podziękuje. I nieważne, że dla Płetwaczki podziękowaniem są zielone glony  i nie oczekuje specjalnego zachwytu nad faktem, że skoro się dobrze czuje, to przypływa do stawu i patroluje swój kącik tak skutecznie, jak robiła to wcześniej.

Jasne, że są i takie rybki, które czując się tak dobrze jak Płetwaczka, czy nawet lepiej, znikają ze stawu tuż po tym, gdy dowiadują się o istnieniu ikry, nawet wtedy, gdy jest ona jeszcze niewidoczna. Ale co z tego? Dla Płetwaczki akurat nigdy argument bo inne ryby tak robią nie stanowił akceptowalnego wytłumaczenia jakichkolwiek działań.

Za chwilę jednak te rozważania stracą  na aktualności. Samopoczucie Płetwaczki się pogorszyło. Boli kręgosłup od dźwigania tej wielkiej odpowiedzialności, jaką jest ikra. Płetwy wiotczeją już coraz częściej. Weterynarz i Płetwaczka wspólnie ustalili, że najbliższe dni to czas na pożegnanie się ze stawem. Ciekawe, jak poradzi sobie rybka, która ją zastąpi?

Płetwaczka zaprasza czytelników do lektury tego wpisu. Jest tam mały konkursik jubileuszowy :)

 

Rybka Płetwaczka o przechodzeniu do pozastawia

zona.oburzona

Trafić do pozastawia nie jest dobrze. Jak źle by się w jakimś stawie nie pływało, to jednak dobrze, że ma się gdzie pływać. No chyba, że właściciel stawu nie dostarcza w porę zielonych glonów, bądź pływające w nim stworzenia ma za nic. Wtedy doprawdy trudno się takim  stawem cieszyć i lepiej chyba zagrzebać się gdzieś na mieliźnie lub wzorem łososi wyemigrować w poszukiwaniu lepszego miejsca.

Ale jeśli staw jest w miarę ładny, wystarczająco wygodny, a pływające w nim rybki dość sympatyczne, to w sumie nie jest źle czuć się w nim dobrze. Choć nie zawsze jest różowo. Są dni lepsze i gorsze, jak wszędzie.

I właśnie ostatnio w stawie Płetwaczki woda zrobiła się jakby gęstsza, nastały trudne czasy. Tak trudne, że ilość pływających w nim stworzeń została uznana za zbyt wygórowaną.

Nasza bohaterka jest na razie bezpieczna, ale w jej pobliżu zniknęło parę skorupiaków, małż i rybek. Gdyby takie żyjątko zostało wyrzucone ze stawu  na skutek własnej niefrasobliwości lub lenistwa, Płetwaczka pewnie nie przejęłaby się tym zbytnio. Ale gdy znikają fajne i pracowite rybki, to aż żal.

Żal ten potęgują czasem obserwowane przez Płetwaczkę reakcje rybek na to, że przesuwa się je do pozastawia. Ten jakże krytyczny moment zdaniem Płetwaczki pokazuje prawdziwą naturę stworzenia. I tak nasza bohaterka postanowiła w zupełnie nierybi sposób odszczekać to, co myślała o kilku pełzających po dnie stawu rakach. Była przekonana, że jeden na wieść o przymusowej emigracji do pozastawia czym prędzej doczołga się do weterynarza i  pobierze stosowny dokument stwierdzający jego niemoc. W innym przypadku spodziewała się rybiego sądu nad zasadnością decyzji właściciela stawu, tymczasem zaprezentowana przez raka godność była prawdziwym  zaskoczeniem.

Niekiedy stworzenia mogą w stawie zostać, ale zostają zmuszone do zmiany terenu lub sposoby pływania. W tym przypadku również Płetwaczka się dziwi. Bo tam, gdzie spodziewała się akceptacji decyzji Nad-Ryb, słyszy histerię i szkalowanie w odwecie. A gdy myślała, że nie obędzie się bez pretensji i walki, widzi dojrzałe zrozumienie i pogodzenie się z losem.

To stara prawda, że śledzie najlepiej poznaje się w biedzie...

Rybka Płetwaczka i kac moralny

zona.oburzona

Od miesięcy Rybka Płetwaczka zajmuje się hiper-ważnym zadaniem, które dodatkowo stanowi  karę za przewiny w innym stawie sprzed lat.  Z jednej strony dobrze jest pływać z sensem  i w jakimś celu. Z drugiej strony nadmierna ilość konsultacji z Nad-Rybami  przyprawia o palpitację malutkie płetwaczkowe serduszko.

Tym bardziej, że Płetwaczka ma nieco inny pomysł na pływanie wokół tej  sprawy. Chciałaby machać płetwami w inny sposób. Co więcej Płetwaczka ma pewność, że byłoby to szybsze i efektywniejsze.

Ale niektórych przekonać się nie da. Płetwaczka spędziła wiele godzin na spotkaniach i rozmowach prowadzonych  za pośrednictwem rybofonu. Tłumaczyła się. Próbowała forsować swoje zdanie. Wciąż wracała do swoich rozwiązań. Napotykała zatem  na opór i złość.  Każde spotkanie stresowało, a przed kolejnym Płetwaczkę czekała bezsenna z niepokoju noc. Żadna z tych rozmów do przyjemnych nie należała.

Aż w końcu ktoś zapytał się Płetwaczki: a nie możesz pływać zgodnie z życzeniami  Nad-Ryby?

Okazało się to bardzo proste. Płetwaczka zrozumiała, że nie chce jej się poświęcać ani jednej łuski w tej sprawie. Tak jest po prostu łatwiej.

Ale z drugiej strony... Tak się poddać?

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci