Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wszystko

Po długim czasie... nowa scena

zona.oburzona

Była taka i taka. A dzisiaj?

Jechałam tramwajem, takim nowoczesnym. Na środku wagonu po jednej stronie rząd krzeseł, po drugiej stronie miejsce na bagaże, w zatłoczonym pojeździe robiło za ławę. Siedział tam ojciec z mniej więcej trzyletnim synkiem, obok inny pasażer. Chłopczyk przytulał się do swojego taty, trochę się kręcił. W pewnym momencie pasażer zaczął zaczepiać chłopca.

A to zrobił głupią minę. A to połaskotał. A to podszczypywał. Łapał za stópki. Chłopczyk jakoś się nie zachwycił. Wykręcał się, co jakiś czas wystawiał w kierunku faceta język. Wtulał się w tatę, odwracając od pasażera głowę.

Pasażerowi chyba się nudziło, bo dopóki nie wysiadł, zaczepiał chłopca mimo jego oporu. Ojciec zdobył się jedynie na skarcenie syna za wystawianie języka, chociaż widziałam, że czuł się nieswojo.

Domyślam się, że to nie jest łatwe. W naszej głowie zatłoczony tramwaj  to zbiorowisko oceniających spojrzeń i nieprzychylnych komentarzy. Trzeba mieć siłę, żeby być asertywnym, nawet jeśli zupełnie się nie zna upierdliwego współpasażera, który zaczepia nasze dziecko.

Dlatego zaczynam trenować taką wypowiedź:

Proszę Pana/Pani, mojej córce nie podoba się, że ją Pan/Pani zaczepia. Proszę przestać. 

 

 

...bo ma parcie na szkło

zona.oburzona

Wybieram się z Córkonią na spacer. Jak mi żal, że to nie lato! Teraz trzeba zakładać te wszystkie warstwy, wbijać dziecko w kombinezon, śpiworek, założyć własną kurtkę i buty, a to wszystko robić w takim tempie, by Córkonia nie oszalała z gorąca. Jeśli jesteśmy w domu razem z Inspiratorem, jakoś się tymi zadaniami dzielimy. A więc ja wiąże swoje buty, w tym czasie Inspirator przygotowuje mi małą kosmitkę w zimowym kombinezonie.

Żona Oburzona: Włożysz mi ją? [do wózka]
Mąż Inspirator: Dobrze, że nie mamy chłopaka.
Żona Oburzona: Dlaczego?
Mąż Inspirator: Bo byś powiedziała... (...)

Ryknęłam śmiechem. 

Mąż Inspirator: Co, tekst na bloga? Wydaje mi się, że moja twórczość wynika z tego, że chcę być sławny na Twoim blogu.

Moja mała kobietko

zona.oburzona

Córkonia to prawdziwa kobieta.

Dba o linię - nie należy do grona tłustych niemowląt. Jest raczej szczupła, urocze wałeczki prezentuje jedynie na rączkach i nóżkach.

Lubi dobrze wychodzić na zdjęciach. Widząc aparat, nieruchomieje i prezentuje swoje bezzębne dziąsełka w pięknym uśmiechu.

Niekiedy ma chandrę. Wtedy lubi sobie do kogoś pogadać o tym, jak bardzo jest nieszczęśliwa. A jako poprawiacz humoru doskonale sprawdza się ciepła kąpiel.

Córeczko, w  Dniu Kobiet życzę Ci byś była zadowolona z siebie i swojego życia. Mam nadzieję, że będziesz miała odwagę, by realizować swoje pragnienia i bronić własnych przekonań. Chciałabym, abyś była dumna z tego, że jesteś kobietą i by nigdy nie spotkało Cię z tego powodu nic złego.

Te życzenia sobie zapamiętam, bo to przecież ważna wskazówka dla mnie i Inspiratora. To przecież my musimy wyposażyć Cię w pewność siebie i determinację.

...bo ogląda nieodpowiednie filmy

zona.oburzona

Od czasu, gdy  dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży, stałam się zdecydowanie bardziej wrażliwa. Stan ten utrzymuje się po narodzinach  Córkonii. Szczególnie emocjonalnie reaguję, gdy widzę dzieci, słyszę dzieci lub też informacje o dzieciach. Zwłaszcza tych malutkich.

Kładę się wieczorem obok Inspiratora, widzę, że ogląda na swoim smartfonie film. Kątem oka dostrzegam na ekranie niemowlę.

Żona Oburzona: Ooo! Dzidziuś! Jaki ładny, co to za film z dzidziusiem?
Mąż Inspirator: Kochanie, to "Omen".

Panie Jurku, kocham Pana!

zona.oburzona

Zawsze myślałam to samo, a w tym roku dodatkowo pamiętam o tym, że Córkonia w pierwszych tygodniach życia była pod opieką szpitalnego oddziału, na którym większość sprzętu była oznaczona czerwonym serduszkiem.  Patrzę też na maleńkie uszka jak do barszczu zdobiące główkę mojej Córeczki i od razu przypominam sobie, że przesiewowe badania słuchu u noworodków to również zasługa WOŚP.  Pewnie wielu rodziców będzie w najbliższą niedzielę myśleć o podobnych kwestiach.

Kiedy w dzieciństwie uczestniczyłam w wydarzeniach kulturalnych rodzice uczyli mnie odpowiedniego zachowania. Wiadomo było, że w teatrze się nie rozmawia, w kinie nie szeleści papierkami od cukierków. A w filharmonii nie zakłóca się występu muzyków.

Zatem bardzo proszę, aby tej największej Orkiestrze nie przeszkadzać. Nie podoba Ci się, to nie słuchaj, nie oglądaj, nie płać za to. Ale nie krzycz, nie przeszkadzaj innym. 

O Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy pisałam również w poprzednich latach.

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci