Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Droga do pracy

zona.oburzona

droga1

Tak się potoczyło, że kawałek mojej drogi do pracy wiedzie przez park, który jakieś 25 lat temu zwiedzałam na Wigry 3. Mogłabym jeździć inną trasą, po specjalnej ścieżce rowerowej, ale wybieram ten park. Dobra decyzja, prawda?

Bądźmy optymistami!

zona.oburzona

Hasłem ostatniego weekendu  z pewnością było to  zdanie:

BĄDŹMY OPTYMISTAMI - NIEDŁUGO  UMRZEMY.

Brzmi absurdalnie i tak zabawnie, że zebrane towarzystwo popłakało się ze śmiechu. Ale gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to czy nie jest to  najprawdziwsza prawda?

Bo przecież nie wiemy, jak i kiedy skończy się życie. Nie da rady przewidzieć, czy za chwilę nie wydarzy się coś, co odwróci  wszystko do góry nogami i  mocno nas unieszczęśliwi.

Dlatego:

  • uśmiechajmy się i  bądźmy życzliwi,
  • akceptujmy to, że inni ludzie mogą inaczej postrzegać świat (aczkolwiek gdy Inspirator oglądał  "Kawę na ławę",  uczciwie musiałam przyznać, że od tej zasady są jednak wyjątki...)
  • nie przejmujmy się korkiem  na ulicy i tym, że kierowca w aucie przed nami przed chwilą zajechał nam drogę,
  • nie krytykujmy innych  (no chyba, że wyglądają w przymierzalni odzieżowego  sklepu jak wielka beza w kuriozalnej sukience z białego koca),
  • doceniajmy małe szczęścia, jak cieplutka październikowa niedziela i dobry obiad;

Czas chyba powrócić do jednej z ulubionych lektur dzieciństwa...

Wpis dedykuję Cieniowi, z którym spędziłam niezwykłe dwa  dni. Dziękuję :)

weekend

...bo nie jest romantyczny

zona.oburzona

Wracam do domu etapami. Po drodze załatwiam jeszcze jakieś sprawunki, robi się późno. Informuję Inspiratora o planowanej godzinie powrotu. Obiad zjadłam już dawno i jakiś mniejszy niż zazwyczaj, wyjątkowo więc zrobiłam się bardzo głodna. Piszę smsa:

Żona Oburzona: Co polecasz głodnej żonie na kolację?
Mąż Inspirator: ???
Mąż Inspirator: Po co?
Żona Oburzona: No żeby mój brzuszek nie był pusty?
Mąż Inspirator: Może masz ochotę na popcorn? Chyba jest w domu.

I to by było na tyle w kwestii moich planów, by zjeść razem kolację, popijając ją lampką wina.

...bo nie lubi konkurencji

zona.oburzona

Wiecie, jak to jest w wieloletnim związku. Ona na niego patrzy, on wie, co przed chwilą powiedział źle. Podczas rozpakowywania świątecznych prezentów wiedzą, który podarunek sprawiło to drugie. Wystarczy, że on mówi jedno słowo, ona wie, co zaraz usłyszy. Też wpadacie czasem  w taką pułapkę, że macie  stuprocentową w tym pewność?

Mąż Inspirator: No to jakie ciekawe wpisy ostatnio pojawiły  się na blogu?
Żona Oburzona: A moich urodzinach napisałam.
Mąż Inspirator: Nie podoba mi się to...
Żona Oburzona (przerywa): Ale nie napisałam, ile mam lat.
Mąż Inspirator: Nie podoba mi  się to...
Żona Oburzona (przerywa): Ale nie podałam, kiedy  te urodziny  dokładnie mam.
Mąż Inspirator: Nie podoba mi się to.
Żona Oburzona: No ale dlaczego?
Mąż Inspirator: A co Twoje urodziny mają wspólnego ze mną?

Kasztany

zona.oburzona

Jechałam niedawno  na rowerze przez park. Z daleka  dostrzegłam rodziców i dwójkę berbeci w wieku przedszkolnym. Mężczyzna z zapałem rzucał kawałkiem grubej gałęzi w koronę  potężnego kasztanowca. Coś mnie zabolało.  Zwolniłam  i na spokojnie powiedziałam: proszę pana, w ten sposób niszczy  pan to drzewo. Zdziwiony spojrzał na mnie, usłyszałam: ale my zbieramy kasztany.  Uśmiechnęłam się, nie chciałam być przecież niegrzeczna: ale w ten  sposób przy okazji pan to drzewo niszczy. Cała rodzina spojrzała na mnie z obojętnymi minami. Tatuś po raz kolejny rzucił  gałęzią. Odjechałam.         

Nie lubię bezmyślnej  agresji, niezależnie od tego, co pada jej ofiarą: świeżo wymalowana ściana, roślina, zwierzę, czy człowiek. Może powinnam  zareagować inaczej, mocniej?

Ja zbieram  je z ziemi, piękne i lśniące. 

kasztany

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci