Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Sukces

zona.oburzona

Dzisiejszej nocy źle spałam. Obudziłam się, wierciłam. Inspirator chrapnął raz i drugi, przeziębiony. W końcu zostawiłam go samego w sypialni, a sama udałam się na nasz słynny i wygodniutki narożnik. Włączyłam do  towarzystwa radiową Trójkę. Po kilkunastu sekundach razem z całym światem  dowiedziałam się, że polski film otrzymał statuetkę Oscara w kategorii najlepszy film  nieanglojęzyczny.

To świetna wiadomość. Dla mnie "Ida" to piękny i niesamowity film, tak inny od większości produkcji.

Pozostaje mi się tylko uśmiechnąć z politowaniem, gdy widzę oskarżenia o antypolskość, antysemickość, antycokolwiek. Historia może być w pewnym sensie uniwersalna, nie generalizując jednocześnie.

I tylko żal polskich dokumentów, które również stanęły w tym wyścigu, ale nagrody nie zdobyły. I "Joanna", i "Nasza klątwa" jest już Wam pewnie znana, tyle się o nich ostatnio mówiło i pisało, na blogach również. Chociaż w tych przypadkach sama nominacja jest  już przecież olbrzymim wyróżnieniem. A to, że tylu z nas te filmy obejrzało i obejrzy, poruszonych i wzruszonych, jest najlepszą nagrodą dla twórców.

Dla kontrastu mam jeszcze filmowe rozczarowanie. Obejrzałam "Teorię wszystkiego" i szczerze mówiąc, zmieniłabym tytuł na "Teorię niczego". Moim zdaniem film jest nudny, przegadany, a scenariusz pozostawia naprawdę wiele do życzenia. Mocno się zawiodłam. Może ktoś ma ochotę podyskutować?

Piosenki na dziś

zona.oburzona

Wczoraj kupiłam sobie płytę. I wiem, że będzie  mi towarzyszyła podczas pokonywania kolejnych kilometrów w delegacji. Te piosenki zrobiły na mnie wrażenie już dawno, również dzięki audycjom radiowych, w których uczestniczyła wokalistka. A że znużyło mnie swoiste polowanie, czyli przerzucanie kolejnych stacji  z nadzieją: "a może tu...", mam już na własność. Wsłuchuję się w muzykę, charakterystyczny głos i teksty.  Myślę o swoim ciele, kobiecości, relacji z mężczyzną... Polecam.

...bo ma lęki

zona.oburzona

Wróciłam do domu po krótkiej  nieobecności. Moją uwagę w kuchni przykuło dziwnie miękkie  opakowanie masła. Jakby się przelewało w środku, dźgnięte palcem kojarzy mi się z moim wyobrażeniem łóżka wodnego... Pewnie bym o tym  zapomniała, gdyby nie Inspirator. Postanowił zwierzyć/przyznać się do małego dramatu. Podczas przygotowywania posiłku okazało się, że nie wyjął wcześniej masła, więc musi je skrobać, bo jest zmarznięte. Aby przyspieszyć, położył je na kaloryferze. I zapomniał, zajął się czymś innym.

Kiedy mi o tym opowiedział, pełna najgorszych przeczuć udałam się na inspekcję w okolice kaloryfera. Moja wyobraźnia mnie nie zawiodła. Choć Inspirator sprzątał po tej awarii, niestety procesu nie zakończył. Zostawił panele z rozsmarowanym podczas ich wycierania masłem, w jednym miejscu tłuszczu zostało tyle, że można by posmarować kanapkę... Strasznie mnie denerwuje to, że Inspirator w takich sytuacjach nie potrafi/nie chce sprzątnąć po sobie dokładnie i do końca. Zaczęłam więc wstęp do awantury, bo ileż można? Na początku  ostrożnie:

Żona Oburzona: Czy naprawdę nie możesz sprzątnąć po sobie? No co to jest za problem? No sam powiedz, dlaczego nie wytarłeś tego dokładnie?
Mąż Inspirator, któremu ewidentnie nie zależało na eskalacji konfliktu: Bo wiesz... ja się boję masła.

Emocji, wrażeń i odczuć gulasz

zona.oburzona

Gulasz to taka  potrawa, w której może być wszystko. Zwłaszcza w wersji warzywnej, którą ostatnio wybieram najczęściej. I jak  taki gulasz wygląda dzisiaj mój wieczór. Dominuje zmęczenie po weekendowej imprezie i towarzyskich spotkaniach - to wszystko na drugim końcu Polski. Jest  radość i wzruszenie, które towarzyszą mi zawsze, gdy oglądam naszych sportowców otrzymujących medale. No i napięcie, w którym wysłuchiwałam relacji radiowej w pociągu. Do tego niestety dokładają się obawy przed kolejnym tygodniem. Będzie długi, ciężki i trudny. Czekają mnie nierealizowane dotąd zadania, ważne wystąpienia, dużo  stresu... To taki stan, w którym nie mam   siły na chwytanie byka za rogi, raczej kombinuję, jak uniknąć tych wyzwań. Wiem, to nie jest racjonalne i efektywne myślenie. Ale dzisiaj nie stać mnie na nic więcej. Czuję, że  jutro obudzę się z potężnym deficytem snu. 

Ech. Niezbyt smaczny ten dzisiejszy gulasz jednak...  Łyżka dziegciu psuje mi wszystko. Myślcie o mnie ciepło w nadchodzących dniach!                  

Gramy z Katarem... dobrze, że nie z biegunką

zona.oburzona

Wybaczcie ten jakże prosty żart... Tak mi się jakoś wymyśliło, chociaż czuję, że gdybym weszła na demotywatory, czy jakąś inną tego typu stronę, to znalazłabym podobne dowcipy. Nie będę ukrywać, że nasi szczypiorniści - moja druga ulubiona drużyna tuż po siatkarzach - sprawili mi wczoraj ogromną niespodziankę. Wiem, wiem, powinnam bardziej wierzyć, ale jak, skoro Chorwacja to naprawdę mocny i niewygodny przeciwnik? Żałuję tylko, że nie mogłam tego oglądać, ale niestety, nieprzekładalne obowiązki zawodowe mi to uniemożliwiły. Za to jutro zasiądę i będę całym sercem kibicować.

Kilka lat temu zrobiłam to zdjęcie. To jeden z moich ulubionych zawodników tej drużyny, choć i do jego zmiennika czuję ogromną sympatię.

20120822_20.22.42

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci