Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Będzie dobrze

zona.oburzona

Mam poważne wątpliwości co do stwierdzenia, że ciąża to  czas błogosławiony. Po pierwsze, ugranie czegokolwiek w tej kategorii uniemożliwia szereg fizjologicznych dolegliwości. Po drugie, obecnie rzeczywiście czuję się dość sowicie pobłogosławiona... licznymi  wątpliwościami i lękami.

Ale od czego ma się bliskich i niebliskich wokół. Co by się nie działo, zawsze znajdzie się ktoś, kto oznajmi: będzie dobrze. Zobaczysz, nie martw się, wszystko będzie dobrze.

No i powiem Wam, że nic mnie w ostatnim czasie tak bardzo nie wkurza (nawet  Mąż Inspirator...), jak te dwa słowa: będzie dobrze. Niby skąd ludzie to wiedzą? Skąd ta pewność? Czy wokół wszystko jest  różowe, idealne? Czy wszystkie dzieci rodzą się zdrowe? A żadne nie ma problemów z przyjściem na świat?

Czasami  wystarczy tak niewiele, by zmienić znaczenie słów i wesprzeć, a nie wkurzyć. 

Pamiętajcie: zamiast "będzie dobrze": mam nadzieję, że będzie dobrze. Wierzę, że będzie dobrze. Czy mogę zrobić coś, by Ci pomóc? Żebyś się lepiej poczuła?

Przepraszam  przy okazji tych, którym starałam się to kiedyś wmawiać. Teraz już wiem, że nie tędy droga...

...bo jest sobą. Zawsze.

zona.oburzona

Czyżby bycie Mężem Inspiratorem było czymś w rodzaju powołania? Czymś, co definiuje osobowość i decyduje o każdym działaniu?

Rozmawiamy z Inspiratorem o naszej aktualnej  sytuacji. Ja - jak to kobieta - dzielę się emocjami. Dominującym uczuciem obok radości i lęku jest jednak  zaskoczenie. Po Inspiratorze zdziwienia jednak nie widać.

Żona Oburzona: Czemu taki spokojny jesteś? Nie jesteś w szoku  tak, jak ja?
Mąż Inspirator: W szoku? Ja wiedziałem już dawno. No sama zobacz! (ciągnie mnie do łazienki  i stawia przed lustrem) Przecież Ci mówiłem, że masz większe cycki. Zawsze miałaś takie małe sutki, a teraz wyglądają jak plasterki salami.

Niniejszym  ogłaszam konkurs na określenie istoty, która we mnie rośnie. Fasolka to zdecydowanie zbyt pospolite określenie  dla potomka ŻO, że o MI nie wspomnę...

 

Jeszcze o "Idzie"

zona.oburzona

W zeszłą  środę jak co tydzień kupowałam  "Politykę". Na okładce Agata Trzebuchowska w kadrze z filmu,  hasło: spór o Idę. Sprzedawczyni dłużej niż procedura tego wymaga trzymała gazetę w ręku, wpatrując się w obrazek.  Po chwili oznajmiła: no właśnie, spór o Idę. Mi się ten film nie bardzo podobał. Od razu pomyślałam, że zdecydowanie jest jakiś problem z tym filmem, nie sądzę, by podobny komentarz wywołał kadr z filmu  "50 twarzy Grey'a", chociaż gdyby był mocno  pikantny... Pospieszyłam z zapewnieniem, że mnie akurat  film bardzo się podobał. Na co sprzedawczyni westchnęła: za mało w nim treści.

Na jednym z portali czytam o bezdomnym psie, który zagrał w "Idzie". Pies? Jaki pies? Zupełnie nie pamiętam.

Zaproponowałam Inspiratorowi,  że jeśli ma ochotę nadrobić tę zaległość, jestem gotowa pójść raz jeszcze na "Idę" razem z nim. Przy okazji może tego psa bym sprawdziła...  Inspirator nieoczekiwanie wyraża zgodę na takie rozwiązanie. Po filmie pytam:

Żona Oburzona: I jak się podobało?
Mąż Inspirator: Ok. Świetne zdjęcia. Ale nie wiem, czy powinien dostać Oscara.

Wczoraj czytam, że jeden z mądrzejszych dziennikarzy nie poszedł na "Idę", bo jego koledzy pisali, że to film o holocauście. A przecież tu już naprawdę niczego nie można dodać (czyżby?), no to nie chciał tego filmu oglądać. Jego zdaniem pewnie inni Polacy z tego samego powodu nie poszli  i dlatego właśnie frekwencja była niska.

Zadziwia mnie to wszystko.

Co musiałoby się dziać w tym filmie, by zdaniem pani w sklepie była w nim zadowalająca ilość treści? Czy gdyby trwał dwa razy dłużej i pokazał drastyczne sceny, o których bohaterowi tylko mówią, byłoby lepiej?

Co ma na myśli przeciętny widz w kinie twierdząc, że film  powinien lub nie powinien dostać nagrody? Czyżbyśmy byli narodem krytyków filmowych, zdolni do oceny, co się nadaje, co nie  - nie znając jednak  konkurentów?

Czy dziennikarz opiniotwórczego  tygodnika nie ma w sobie naprawdę na tyle otwartości, by jednak obejrzeć film już wcześniej obsypany nagrodami na różnych festiwalach? Przez jakąś łatkę?

A pies pojawia się dwa razy przez kilka sekund. Ale niektórzy jednak widać głównie na tym zwierzaku skupili swoją uwagę.

 

Sukces

zona.oburzona

Dzisiejszej nocy źle spałam. Obudziłam się, wierciłam. Inspirator chrapnął raz i drugi, przeziębiony. W końcu zostawiłam go samego w sypialni, a sama udałam się na nasz słynny i wygodniutki narożnik. Włączyłam do  towarzystwa radiową Trójkę. Po kilkunastu sekundach razem z całym światem  dowiedziałam się, że polski film otrzymał statuetkę Oscara w kategorii najlepszy film  nieanglojęzyczny.

To świetna wiadomość. Dla mnie "Ida" to piękny i niesamowity film, tak inny od większości produkcji.

Pozostaje mi się tylko uśmiechnąć z politowaniem, gdy widzę oskarżenia o antypolskość, antysemickość, antycokolwiek. Historia może być w pewnym sensie uniwersalna, nie generalizując jednocześnie.

I tylko żal polskich dokumentów, które również stanęły w tym wyścigu, ale nagrody nie zdobyły. I "Joanna", i "Nasza klątwa" jest już Wam pewnie znana, tyle się o nich ostatnio mówiło i pisało, na blogach również. Chociaż w tych przypadkach sama nominacja jest  już przecież olbrzymim wyróżnieniem. A to, że tylu z nas te filmy obejrzało i obejrzy, poruszonych i wzruszonych, jest najlepszą nagrodą dla twórców.

Dla kontrastu mam jeszcze filmowe rozczarowanie. Obejrzałam "Teorię wszystkiego" i szczerze mówiąc, zmieniłabym tytuł na "Teorię niczego". Moim zdaniem film jest nudny, przegadany, a scenariusz pozostawia naprawdę wiele do życzenia. Mocno się zawiodłam. Może ktoś ma ochotę podyskutować?

Piosenki na dziś

zona.oburzona

Wczoraj kupiłam sobie płytę. I wiem, że będzie  mi towarzyszyła podczas pokonywania kolejnych kilometrów w delegacji. Te piosenki zrobiły na mnie wrażenie już dawno, również dzięki audycjom radiowych, w których uczestniczyła wokalistka. A że znużyło mnie swoiste polowanie, czyli przerzucanie kolejnych stacji  z nadzieją: "a może tu...", mam już na własność. Wsłuchuję się w muzykę, charakterystyczny głos i teksty.  Myślę o swoim ciele, kobiecości, relacji z mężczyzną... Polecam.

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci