Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Szczegół ma znaczenie

zona.oburzona

Byłam w weekend na wydarzeniu o chwytliwej chyba nazwie Targi Mother&Baby. Ja to lubię taki imprezy. Można załapać się na darmowe zdjęcie Córkonii, zrobić sobie gratis badanie wzroku (w zastępstwie Córkonii, gdyż nie przywieziono aparatu dla takich maluszków), wygrać coś w konkursie (tym razem mi się nie udało :() i kupić dziecku kolejną jakże potrzebną zabawkę (drewniane, urocze i cholernie drogie tamburynko). Tak, kupowanie zabawek jest niestety chorobą, na którą zapadłam wraz z zajściem w ciążę, z miesiąca na miesiąc się pogłębia. Liczę, że wyjdę z tego, gdy Córkonia zacznie się domagać większych i droższych atrakcji... Z bardziej pożytecznych rzeczy w trakcie targów Córkonia pobawiła się na placyku zabaw przygotowanym przez Akademię Pawła Zawitkowskiego, a ja wysłuchałam różnych porad ekspertów.

Także imprezka była udana. Ale muszę się przyczepić. Mother&Baby - czy naprawdę tylko mama jest grupą docelową wystawców? Czy informacje np. o bezpieczeństwie proponowanych fotelików samochodowych nie mają trafić również do ojców i wpłynąć na ich motywację do sięgnięcia do portfela?

No i hymn targów z refrenem zaczynającym się od słów jestem mamą, to moja kariera. No cóż. To jednak nie były targi dla mnie. Bo ja karierę robię poza domem i jest to kariera zawodowa.

Wydawało mi się, że w XXI wieku mentalność nasza się zmieniła. Ale może jednak nie aż tak bardzo...

Czepiam się?

Przy tablicy

zona.oburzona

To ja. Jestem tu. Przycichłam, ale jestem.

Czyżby nastąpiło to, czego się kiedyś obawiałam? Że najwspanialsza na świecie córeczka przysłoni mi wszystko i wszystkich, w  związku z czym nic nie będzie się już liczyć?

Chyba nie. Wciąż oprócz niej mam jeszcze siebie i z samą sobą również spędzam czas. Chyba udało mi się nie zwariować, a nawet usłyszałam świetny komplement, że funkcjonuję jak matka drugiego dziecka. Fajne, nie?

Banalnie zabrzmi, że czas zbyt szybko biegnie, no ale coś w tym chyba jest, skoro dopiero Wasze, Fidrygałko i Bożeno, komentarze uświadomiły mi, że to już 2 miesiące niepisania! Ale popatrzcie sami:

  • 2 popołudnia w tygodniu zajęte przez lekcje języka obcego
  • 1 przedpołudnie spędzamy z Córkonią na basenie
  • 1 przedpołudnie to warsztaty dla mam z małymi dziećmi
  • raz na 2 tygodnie rehabilitacja
  • regularne wizyty lekarskie u różnych specjalistów

Kiedy do tego dodamy towarzyskie spotkania, rozmowy telefonicznie z najbliższymi, którzy są daleko, no i przede wszystkim wygospodarujemy czas na karmienie, przewijanie, kąpanie i zabawę, no to robi się  trochę ciasno. A Córkonia to już duża dziewczynka i żąda coraz to bardziej wyrafinowanych rozrywek. 

Aaaa! Czy ja  wspominałam, że Inspirator pracuje teraz  poza miastem i zjeżdża tylko na  weekendy? No właśnie. I to już naprawdę drastycznie ograniczyło mój wolny czas. I jeszcze do tego lęk separacyjny. Jest naprawdę... interesująco. Na nudę to ja na tym urlopie rodzicielskim nie narzekam.

 

 

Moja mała kobietko

zona.oburzona

Córkonia to prawdziwa kobieta.

Dba o linię - nie należy do grona tłustych niemowląt. Jest raczej szczupła, urocze wałeczki prezentuje jedynie na rączkach i nóżkach.

Lubi dobrze wychodzić na zdjęciach. Widząc aparat, nieruchomieje i prezentuje swoje bezzębne dziąsełka w pięknym uśmiechu.

Niekiedy ma chandrę. Wtedy lubi sobie do kogoś pogadać o tym, jak bardzo jest nieszczęśliwa. A jako poprawiacz humoru doskonale sprawdza się ciepła kąpiel.

Córeczko, w  Dniu Kobiet życzę Ci byś była zadowolona z siebie i swojego życia. Mam nadzieję, że będziesz miała odwagę, by realizować swoje pragnienia i bronić własnych przekonań. Chciałabym, abyś była dumna z tego, że jesteś kobietą i by nigdy nie spotkało Cię z tego powodu nic złego.

Te życzenia sobie zapamiętam, bo to przecież ważna wskazówka dla mnie i Inspiratora. To przecież my musimy wyposażyć Cię w pewność siebie i determinację.

...bo ogląda nieodpowiednie filmy

zona.oburzona

Od czasu, gdy  dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży, stałam się zdecydowanie bardziej wrażliwa. Stan ten utrzymuje się po narodzinach  Córkonii. Szczególnie emocjonalnie reaguję, gdy widzę dzieci, słyszę dzieci lub też informacje o dzieciach. Zwłaszcza tych malutkich.

Kładę się wieczorem obok Inspiratora, widzę, że ogląda na swoim smartfonie film. Kątem oka dostrzegam na ekranie niemowlę.

Żona Oburzona: Ooo! Dzidziuś! Jaki ładny, co to za film z dzidziusiem?
Mąż Inspirator: Kochanie, to "Omen".

...bo mnie nie podbudował

zona.oburzona

Jakiś czas temu wróciłam do krótkich włosów. W takich fryzurach czuję się zdecydowanie najlepiej. Do długich nie mam ani  cierpliwości, ani... talentu, by zaplatać z nich  ciekawe warkocze, czy układać misterne koki.  Ale też wiele osób podkreśla, że jednak do  mnie pasują zdecydowanie krótkie fryzury.

Kiedyś myślałam, że krótkie włosy  to krótkie włosy. Dopiero urlop macierzyński stał się okazją do zmiany poglądu. Oznajmiłam bowiem swojej fryzjerce, że teraz możemy nieco bardziej poszaleć. Skoro nie muszę przed nikim uchodzić za osobę super profesjonalną, to moja głowa może  wyglądać nieco bardziej zadziornie. Zaczęło się od fryzury porodowej.  Tak nazwałam krótką fryzurkę, która miała mnie uwolnić na czas pobytu w szpitalu chociaż od jednego stresu: czy włosy mi nie sterczą? Potem poprosiłam o większe niż poprzednio wygolenie przy uszach. Potem o króciutką grzywkę. A ostatnio wróciłam niby z krótkim ścięciem, ale takim, które mogę jeszcze odpowiednio ułożyć w zależności od tego, jak bardzo niegrzecznie chcę wyglądać. I okazało się, że najbardziej odpowiada mi ta najmniej ułożona wersja.

Jest jeden kłopot. Nie do końca czuję się pewnie w takim uczesaniu, gdyż nigdy czegoś takiego nie miałam na głowie. Już mi mama rzuciła: a co ty masz na głowie? Inne osoby jakoś specjalnie nie reagują, więc zakładam, że mogę nie robić dobrego wrażenia. Ale przy tym czuję się w nim  rewelacyjnie! Jakoś tak inaczej, drapieżniej. No ale chciałoby się też czasem usłyszeć jakieś dobre słowo na temat włosów, prawda? Poza tym od zawsze miałam lekki kłopot z pewnością siebie. I tak walczę sama ze sobą,  odważyć się i  czesać odważnie? Czy wrócić do grzecznej wersji samej siebie?

Swoimi rozterkami podzieliłam się z Inspiratorem.

Żona Oburzona: I naprawdę myślisz, że mogę chodzić tak uczesana?
Mąż Inspirator: No pewnie, że tak!
Żona Oburzona: A nie wyglądam za głupio?
Mąż Inspirator: No co ty. A jakbyś pływała w morzu, to mogłabyś robić za rekina.

Tak. Elementem mojego nowego uczesania jest wcale nie taki malutki irokez.

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci