Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

...bo ponoć chciałby schudnąć

zona.oburzona

Co miesiąc odbywa się następujący rytuał. Mąż konsumuje jakiś posiłek, ubiera się, czy bierze prysznic, albo wykonuje jakiś niestandardowy wysiłek (np. przeniesienie czegoś cięższego), staje przed lustrem i stwierdza, że musi schudnąć. Bo jest gruby, bo się zaniedbał, bo nie ma kondycji. Pojawia się postanowienie, że teraz to już naprawdę przechodzi na dietę i będzie się pilnował. Następnego dnia nie je prawie nic, bo przecież trzeba oczyścić organizm. Potem nawet wytrzymuje jakiś dzień racjonalnego żywienia. Poćwiczy nawet w domu, do tego stopnia, że nie może się ruszyć przez następny tydzień. Mija kilka dni, okazuje się, że może nawet jakieś 0,5 kilo mniej na liczniku, więc...  na śniadanie można zjeść 5 kromek chleba z żółtym serem, na obiad gyros z frytkami, a kolację zjeść o 22. I tyle w temacie odchudzania. Do następnego zrywu.

Na ten temat świetny wpis tutaj. Oj, jak ja to doskonale znam.

Ale o co chodzi...

zona.oburzona

Pragnę zaznaczyć, że wkurzające mnie fakty/sytuacje/zwyczaje dotyczące mojego Męża, nie powodują, że:

- chodzę lub zamierzam chodzić do psychoanalityka
- rozważam separację, czy rozwód
- myślę o zakupie dwóch połączonych ze sobą, a jednak oddzielnych mieszkań (coś na kształt domu Heleny Bohnam-Carter i Tima Burtona)

Trochę tak jest, że parując się z kimś, bierzemy tę osobę z całym bagażem - zalet i wad. Niektóre są ogromne i ważne, ale mnóstwo pośród nich najprzeróżniejszych drobnostek. Niektóre wkurzają, ale... bez nich byłoby już jakoś inaczej. Niektórych się nie da, a innych się nie chce zmienić. Niektóre po prostu trzeba zaakceptować.

To tyle - troszkę w nawiązaniu do propozycji poważnej rozmowy o jedzeniu jajka na miękko ;)

...bo uważa, że nie umiem jeść jajka na miękko

zona.oburzona

Brzmi absurdalnie? Nie dla Mojego Męża! Niezmiennie od lat przy każdym posiłku, na który składają się jajka na miękko, toczymy burzliwą dyskusją na temat metody ich jedzenia. I nie chodzi wcale o dylemat "odcinać czubek, czy rozbijać łyżeczką". Ponoć źle robię dwie rzeczy:

1. Jem jajko od szerszej strony zamiast od tej, która jest wąska.

2. Rozbijam i ściągam zbyt mało skorupki, czym uniemożliwiam sobie prawidłowe dostanie się do zasadniczej zawartości.

Pół biedy, jeśli jesteśmy sami. Niestety ta żenująca dyskusja odbywa się również wtedy, gdy jemy śniadanie w towarzystwie...

Witam na pokładzie :)

zona.oburzona

Niniejszym chciałam powitać nieme na razie wspólniczki doli-niedoli. Mam nadzieję, że lada moment pojawią się pierwsze wpisy lub chociaż komentarze Żon zaproszonych przeze mnie do tej ściany śmiecho-płaczu. Śmiecho-płaczu, bo czasami coś jest tak śmieszne, że aż się można popłakać, albo tak smutne, że pozostaje już tylko śmiech.

...bo jest sentymentalny

zona.oburzona

Ja też jestem i zawsze to u ludzi ceniłam. Dopóki nie dowiedziałam się, że sentymentalizm może przejawiać się w:

-trzymaniu dziurawych skarpetek po dziadku
-nie wyrzucaniu bokserek otrzymanych od swojej żony (wtedy jeszcze dziewczyny) w prezencie; obecnie bokserki są tak przetarte, że w obrębie pośladków wyglądają jak sito
-walających się po domu przeróżnych figurek tzw. durnostojek, kurzołapek itp., których absolutnie pozbyć się  nie można, bo przecież stanowią prezent
-zdarzają się też durnostojki zbite, połamane, ale wciąż u nas są, bo można je przecież naprawić, złożyć, skleić, ostatecznie przechowywać w takiej formie...

 

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci