Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

...bo jest tatusiem córeczki

zona.oburzona

Więź Córkonii i Inspiratora zaskakuje otoczenie. Nieskromnie uważam, że gdyby nie ja i moja postawa, rzecz wyglądałaby zupełnie inaczej. Ale o tym kiedy indziej. Nie wiem, czy pamiętacie, że Inspirator marzył o synku. Ale co tam marzenia, rzeczywistość okazała się być dużo bardziej atrakcyjna. Żaden synek nie mógłby się równać z Córkonią. Inspirator jest całkowicie zakochany w swojej małej dziewczynce i przekonany, że jak żadne inne dziecko posiada liczne zalety i umiejętności.

Mąż Inspirator: Wiesz, obserwuję Córkonię i dostrzegam, że ma bardzo silny charakter i zdolności przywódcze.
Żona Oburzona: Tak? A po czym to wnosisz?
Mąż Inspirator: No przecież całkowicie zdominowała X (synka naszych przyjaciół, rówieśnika Córkonii).
Żona Oburzona: No co ty? Przecież ostatnio to on jej wyrwał misia.
Mąż Inspirator: Tak, ale ona skarciła go wzrokiem i poczuł się głupio.

Rybka Płetwaczka i dobra zmiana

zona.oburzona

Ikra została powita. Narybek coraz lepiej sobie radzi w samodzielnym machaniu płetwami. Powoli zbliża się czas powrotu do stawu. Płetwaczka wie, że nie ma co tego odkładać. Konieczność wypłynięcia z powrotem na szerokie wody uświadomiła sobie w dniu, kiedy z prawdziwą ekscytacją czekała na otwarcie nowego rybo-shopu w okolicy...

A w stawie standardowo. To nie pierwszy akwen Płetwaczki, zatem to, co się dzieje, niespecjalnie ją dziwi. Obecna sytuacja w stawie stanowi dość wierne odbicie wydarzeń, które nasza bohaterka zna z poprzednich zbiorników. Pewne mechanizmy są chyba naturalnym dla środowiska wodnego elementem...

Otóż znowu ktoś był niezadowolony ze stylu pływania rybek i aranżacji dna stawu. Podjęto decyzję o szeroko zakrojonym przegrupowaniu pływających istot. Niektóre musiały się udać do pozastawia... Płetwaczka domyślała się już od jakiegoś czasu, że po powrocie będzie pływać w zupełnie innej wodzie. Ale jednak mimo tej świadomości, mimo podobnych doświadczeń w innych stawach, i tak jest mocno zaskoczona finalnym akcentem.

Otóż w charakterze Nad-Ryby, pod której uważnymi oczami będzie pływała Płetwaczka, tym razem występuje... Pingwin. I chociaż na usta cisną się pytania: skąd do cholery w naszym gronie ptak? jakim cudem nas wesprze, skoro nie ma zielonego pojęcia o tym , za co odpowiadamy?, Płetwaczka nawet ich nie zadaje. Dobrze wie, że w odpowiedzi usłyszałaby tylko: ale o co ci chodzi? Przecież umie pływać!

Co dzisiaj robiłam?

zona.oburzona

Niektórzy myślą, że prowokowałam.

Inni, że się dobrze bawiłam.

Jeszcze inni, że manifestowałam cywilizację śmierci, czy jakoś tak.

A ja po prostu poszłam na spacer, by pokazać, jak ważna jest dla mnie możliwość wyboru i podejmowania decyzji.

Obejrzyjcie fragment z gali wręczenia Literackiej Nagrody Nike. Magdalenę Grzebałkowską ceniłam dotąd jako pisarkę i reportażystkę. Od wczoraj cenię ją również za to, jaką jest kobietą. 

...bo kiepsko zna moje ulubione filmy z dzieciństwa*

zona.oburzona

No nie, nie mogę się powstrzymać. Ilekroć leci na jakimś kanale, a ja nie mam nic lepszego do roboty, zasiadam przed telewizorem i oglądam. Oglądam, chociaż fabuła jest mało przekonywująca, a dialogi niedobre... bardzo niedobre dialogi są. Jedynie muzyka jak dla mnie się broni. Kiedyś patrzyłam jak w obrazek przede wszystkim dla niego. Po 25 latach również ideał męskiej urody mi się zmienił, a nie tylko oczekiwania kinematograficzne.

No więc siedzę, oglądam, Inspirator dzielnie towarzyszy.

Mąż Inspirator: A kiedy ją puknie? Przy lepieniu dzbanka?

...bo chce, żeby Córkonia jak najdłużej pozostała dzieckiem

zona.oburzona

Dumni rodzice szaleją. Tzn. my szalejemy, a szaleństwo oznacza w tym wypadku dwie zabawy urodzinowe* z okazji ukończenia przez Córkonię pierwszego roku życia. A jak impreza, to wiadomo, jaki kobieta ma podstawowy problem. W przypadku urodzin córki problem jest podwójny: w co się ubrać? W co ubrać dziecko?

Odpowiecie na pewno: jak to w co? W jakąś uroczą sukienusię! Otwieram malucią szafeczkę z malucimi wieszaczkami i wzdycham, patrząc na rząd uroczych niemowlęcych sukienek. Jest to jednak strój dla Córkonii absolutnie nieodpowiedni, gdyż uniemożliwia zdobywanie przestrzeni. Nabyłam zatem specjalnie na tę okazję uroczy komplecik: granatowe legginsy w kwiecisty deseń i tunikę białą z falbanką oraz koronkowymi ozdobami. 

Pokazuję zdobycz Inspiratorowi:

Żona Oburzona: I co sądzisz? Nie tak strojnie, jak w sukience, ale chyba wystarczająco. A przede wszystkim będzie jej wygodniej raczkować.
Mąż Inspirator: To? Przecież ona będzie w tym staro wyglądać. Tak się ubierają babcie, które grają w bingo!

*Czy ja pisałam tu kiedyś, zanim byłam w ciąży, o tym, jak bardzo bawią mnie wypasione imprezy dla maluchów? No to mam :) 

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci