Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Świąteczny nastrój

zona.oburzona

No jest, nie da się ukryć. Choć widzę, co się dzieje na świecie... Ale Święta to - uwaga, będzie banalnie - takie magiczne dni, kiedy mam nadzieję, że ich blask będzie promieniował na kolejne miesiące.

Jak nie mieć świątecznego nastroju, skoro na balkonie czeka już na swoją szatę niezwykle kształtna choinka? Dodam, że wybrana przez Inspiratora, który swoją decyzją naraził się wielu klientom, również urzeczonym figurą drzewka.

Jak nie mieć świątecznego nastroju, gdy w skrzynce znaleźć można takie cacko? Eldko, dziękuję za życzenia!

Do tego pierniczki już dawno upieczone i polukrowane, zamknięte w puszkach oczekują Wigilii. Prezenty zapakowane. Tylko ten idealny porządek jakoś nie chce się sam zrobić, ale tutaj jako wymówkę puszczam sobie reklamę polecaną przez Myszkę i rozgrzeszona tarzam się z Córkonią po nieupranym dywanie. Pomiędzy jedną a drugą sesją tarzania Córkonia przynosi widoczną na zdjęciu książeczkę, cieniutkim głosikiem robi o! o! o!, co oznacza, że należy natychmiast znaleźć stronę z przyciskiem umożliwiającym odtworzenie charakterystycznego śmiechu Świętego Mikołaja.

20161221_202610

No i jak nie mieć świątecznego nastroju, gdy RMF Classic puszcza mnóstwo moich ulubionych piosenek związanych z Bożym Narodzeniem? I nawet Inspirator mi go nie zepsuje stwierdzeniem, że piosenka "Santa Claus is coming to town" to piosenka o pedofilu. You'd better watch out... You'd better not cry...

...bo musiałam wprowadzić nową zasadę w domu państwa Inspiratorstwa

zona.oburzona

Zawsze marzyłam o mieszkanku jak z żurnala. Czystym, ale nie sterylnym. Pięknie urządzonym, ciepłym i przytulnym. Takim, w którym każda rzecz wydaje się być idealnie dopasowana do reszty. Gdzie każdy sprzęt krzyczy: usiądź i rozsiądź się wygodni

Niestety. Nasi znajomi podkreślają, że u nas się mieszka. Ma to być komplement: no wiesz, u Ciebie się żyje, to widać, a nie tak jak (nomen omen) w żurnalu, że wszędzie idealnie i boisz się usiąść. Ale to chyba tylko eufemizm określający przedziwny nieład i chaos. W moim mieszkaniu masz ochotę usiąść i spędzić trochę czasu, ale nie tylko dlatego, że jest w nim (bo jest, temu się nie da zaprzeczyć) przytulnie. W trakcie wizyty u nas możesz bowiem również śledzić różne zaskakujące performance i instalacje, które tym się różnią od siebie, że pierwsze są raczej czasowe, a drugie zastosowane na stałe, przy czym obserwuje się tendencję do ewoluowania performance'ów (czy ja to dobrze piszę?) w instalacje. Czyli to, co miało być na chwilę, jest już z nami bardzo długo. Wspomnę choćby o żarówce budowlanej na łysym kabelku z kostką, która od kilku lat oświetla nam telewizor.

A tak wygląda ostatni performance, który miał potencjał, ale jednak nie przerodzi się w instalację, ponieważ kategorycznie nakazałam jego usunięcie. Kto zgadnie, co to takiego?

20161219_1710001

I chyba nie jest dla Was zaskoczeniem, że za ilość performance'ów i instalacji, za w ogóle ich obecność w naszym domu, odpowiedzialność ponosi Inspirator, moją winą jedynie jest to, że nie mam dość siły przebicia, by je usunąć.

Wiele osób, "podziwiając" różne rozwiązania, zadaje mi pytania. A co to takiego? A do czego to służy? A w jakim celu? A ja bezradnie rozkładam ręce, bo albo nie wiem, albo po prostu nie chce mi się tłumaczyć pomysłów i decyzji Inspiratora.

Dlatego ostatnio wprowadziłam nową zasadę.

Jeżeli widzisz w naszym domu coś, co Cię dziwi, zapytaj o to Inspiratora.

Bardzo szybko okazało się, że jednak to nie wystarcza. Dlatego nowa zasada w pełnej formie brzmi:

Jeżeli widzisz w naszym domu coś, co Cię dziwi, zapytaj o to Inspiratora. Jeżeli on nie umie Ci tego wyjaśnić, zwróć się do Córkonii.

Przykład 1: Widzisz pudło pełne pustych butelek po winie stojące na środku przedpokoju. To Inspirator wyjaśni Ci, że przygotował je 4 dni temu z zamiarem natychmiastowego zaniesienia pudła do piwnicy. 

Przykład 2: Widzisz mój telefon leżący pod stołem. Inspirator nie wie, dlaczego się tam znajduje, więc to Córkonia wyjaśni, że kilka godzin temu porwała go ze stołu i tam zaniosła. 

Zasada ta może zmniejszyć mało istotne i niepotrzebne dialogi między mną a Inspiratorem. Bo skoro on nie rozumie, dlaczego moje kapcie leżą mokre w wannie, to może założyć ze stuprocentową pewnością, że za ten performance odpowiedzialna jest Córkonia.

 

O emocjach różnych

zona.oburzona

Piątek. Jakoś tak się złożyło, że nasz najbardziej gadatliwy członek rodziny, czyli telewizor, miał wolne. Tylko rano posłuchaliśmy wiadomości, nawet ja, tym razem chętnie, przełączyłam na TVN24 wiedziona ciekawością, jak wygląda zapowiadany dzień bez polityków. Popatrzyliśmy, posłuchaliśmy o proteście i tyle. Dopiero wieczorem przed 22 uznałam, że warto zobaczyć, jak ten dzień skomentują w Szkle Kontaktowym. Znacie to uczucie, kiedy spodziewacie się, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie, a okazuje się, że jest zupełnie inaczej? W piątek poczułam się tylko nieznacznie lepiej, niż w pewien kwietniowy, sobotni poranek...

Jestem zła i przerażona tym, co się dzieje. Media w Sejmie są bardzo potrzebne. Nasz wspaniały rząd, fundujący nam rewelacyjne dobre zmiany (pozdrawiam rodziców, uczniów i nauczycieli, czy wszystkie dzieci, które będą musiały robić za ZUS, bo bez ich pomocy zwłaszcza mamy nie będą miały za co żyć na starość), może zrobić nam wszystko. Jeżeli nikt nie będzie im patrzył na ręce, uchwalą takie rzeczy, o których nam się nie śniło. Za to niektórzy mogli już je kiedyś przeżyć. Ciekawe, że wiele osób z pokolenia moich rodziców twierdzi, że to, co się dzieje, coś im przypomina.

Człowieku niegłosujący w wyborach, bo to Cię nie dotyczy - czy naprawdę nadal uważasz, że wszystko jedno kto rządzi? Oni uchwalą coś, a Ty się dowiesz o tym wtedy, kiedy będziesz chciał skorzystać z praw, które okażą się nieaktualne.

Bo np. bez rozgłosu, bo mało to medialne, dzieje się też to. Poczytajcie jeszcze i tutaj, a tu możecie podpisać apel. Złość to mało. Jestem wściekła.

Czy Wy też?

zona.oburzona

Wiem, że wszędzie o tym piszą, wszędzie pokazują, kiedy komuś o tym opowiadam, każdy wie, o co chodzi. Ale nie mogę Was nie zapytać!

Czy Wy też zachwycacie się nową reklamą Allegro? Wyciska mi z oczu łzy za każdym razem, gdy ją widzę!

Dzisiaj odwiedził nas Święty Mikołaja. Trudno orzec, co Córkonia z tego wszystkiego rozumie, ale wielką radością dla mnie jest przygotowywanie jej prezentów. Niestety nadal cierpię na zabawkozę. Czuję, że to rekompensata za deficyt zabawek w dzieciństwie... Mogę sobie mówić, że dzięki temu jestem taka kreatywna. Mogę twierdzić, że to właśnie robienie domku dla laleczek z pudełek od papierosów ukształtowało mój charakter. Ale kiedy Córkonia podaje mi swoje pudło z klockami duplo, rzucam się na nie i mogę budować, i budować, i budować...

A gdybym dzisiaj wieczorem się nudziła, mogę z kolei wyprowadzić na spacer nowego pieska Córkonii na sznureczku.

Niestety doszłam do tego etapu, w którym własna przyjemność zeszła już nawet nie na drugi plan, tylko gra epizodyczną rolę.

...bo olewa

zona.oburzona

Jednym z minusów urlopu rodzicielskiego jest to, że bardzo, ale to bardzo rzadko zdarza mi się w samotności załatwiać potrzeby fizjologiczne. Jeśli tylko jestem w domu i jest w nim Córkonia, to na bank w łazience mam towarzystwo. Nie ma przecież lepszych atrakcji, niż rolka papieru toaletowego, mama siedząca na sedesie, czy wanna, do której można wrzucać różne przedmioty. Znoszę to ze stoickim spokojem, no wyjścia nie ma. Córkonii samej poza zasięgiem wzroku póki co zostawić nie można, zbyt pomysłowym jest dzieckiem. 

Zatem bardzo irytuje mnie Inspirator, który ma wyraźny problem z tym, żeby Córkonia towarzyszyła mu w łazience. Do wczoraj nie rozumiałam w czym rzecz i traktowałam to jako fanaberię.

Mąż Inspirator: Kotek! Weź ją zabierz z łazienki! 
Żona Oburzona: No ale w czym ona Ci tam przeszkadza?
Mąż Inspirator: Łazi mi tu obok sedesu. Już ją kiedyś przecież prawie obsikałem! 

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci