Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

...bo ma alternatywny model komunikacji

zona.oburzona

Wiem o tym od dawna. Niestety są chwile, kiedy przestaje to być zabawne. Ale dzisiaj pozwolę Wam się pośmiać.

Nasi znajomi doczekali się potomka. Nie widujemy się często, bo to tacy nieco dalsi znajomi, a jednak kiedy już dojdzie do spotkania, pałamy do siebie sympatią. W związku z tym ja odczuwam teraz silną potrzebę odwiedzin u nich i poznania potomka, zanim przestanie być niemowlęciem. Wiem, że rodzicom nie jest łatwo, mają jakieś trudności z karmieniem, mały nie śpi tak dobrze jak Córkonia. No ale raz na jakiś czas przypominam Inspiratorowi o mojej potrzebie. Nie inaczej było ostatnio, gdy rozmawiał przez telefon z tymże znajomym. Przekazał moje życzenie, zostało ono gruntownie omówione. Ze strzępek rozmowy wywnioskowałam, że ze spotkaniem nie będzie tak łatwo.

Żona Oburzona: I co? Nie chcą na razie zapraszać?
Mąż Inspirator: Nie no, co ty, bardzo chcą nas zaprosić.
Żona Oburzona: Ale co, nie chcą zapraszać gości, bo potrzebują czasu, żeby się ogarnąć i żeby sytuacja się unormowała?
Mąż Inspirator: Oni bardzo chcą nas zaprosić, ale chcą to zrobić tak, żeby było dobrze.
Żona Oburzona: Ale co to znaczy?
Mąż Inspirator: No na razie tam jest chaos, ona często karmi, mały płacze, nie mają uporządkowanego dnia, ale jak już się to ułoży, to nas zaproszą.  

Nie, w sumie to nie wiem, czy to jest dla Was zabawne. Może lepiej zadumajcie się nad tym, jak trudno jest czasem dogadać się w małżeństwie w najprostszych sprawach...

...bo jest tatusiem córeczki

zona.oburzona

Więź Córkonii i Inspiratora zaskakuje otoczenie. Nieskromnie uważam, że gdyby nie ja i moja postawa, rzecz wyglądałaby zupełnie inaczej. Ale o tym kiedy indziej. Nie wiem, czy pamiętacie, że Inspirator marzył o synku. Ale co tam marzenia, rzeczywistość okazała się być dużo bardziej atrakcyjna. Żaden synek nie mógłby się równać z Córkonią. Inspirator jest całkowicie zakochany w swojej małej dziewczynce i przekonany, że jak żadne inne dziecko posiada liczne zalety i umiejętności.

Mąż Inspirator: Wiesz, obserwuję Córkonię i dostrzegam, że ma bardzo silny charakter i zdolności przywódcze.
Żona Oburzona: Tak? A po czym to wnosisz?
Mąż Inspirator: No przecież całkowicie zdominowała X (synka naszych przyjaciół, rówieśnika Córkonii).
Żona Oburzona: No co ty? Przecież ostatnio to on jej wyrwał misia.
Mąż Inspirator: Tak, ale ona skarciła go wzrokiem i poczuł się głupio.

Rybka Płetwaczka i dobra zmiana

zona.oburzona

Ikra została powita. Narybek coraz lepiej sobie radzi w samodzielnym machaniu płetwami. Powoli zbliża się czas powrotu do stawu. Płetwaczka wie, że nie ma co tego odkładać. Konieczność wypłynięcia z powrotem na szerokie wody uświadomiła sobie w dniu, kiedy z prawdziwą ekscytacją czekała na otwarcie nowego rybo-shopu w okolicy...

A w stawie standardowo. To nie pierwszy akwen Płetwaczki, zatem to, co się dzieje, niespecjalnie ją dziwi. Obecna sytuacja w stawie stanowi dość wierne odbicie wydarzeń, które nasza bohaterka zna z poprzednich zbiorników. Pewne mechanizmy są chyba naturalnym dla środowiska wodnego elementem...

Otóż znowu ktoś był niezadowolony ze stylu pływania rybek i aranżacji dna stawu. Podjęto decyzję o szeroko zakrojonym przegrupowaniu pływających istot. Niektóre musiały się udać do pozastawia... Płetwaczka domyślała się już od jakiegoś czasu, że po powrocie będzie pływać w zupełnie innej wodzie. Ale jednak mimo tej świadomości, mimo podobnych doświadczeń w innych stawach, i tak jest mocno zaskoczona finalnym akcentem.

Otóż w charakterze Nad-Ryby, pod której uważnymi oczami będzie pływała Płetwaczka, tym razem występuje... Pingwin. I chociaż na usta cisną się pytania: skąd do cholery w naszym gronie ptak? jakim cudem nas wesprze, skoro nie ma zielonego pojęcia o tym , za co odpowiadamy?, Płetwaczka nawet ich nie zadaje. Dobrze wie, że w odpowiedzi usłyszałaby tylko: ale o co ci chodzi? Przecież umie pływać!

Co dzisiaj robiłam?

zona.oburzona

Niektórzy myślą, że prowokowałam.

Inni, że się dobrze bawiłam.

Jeszcze inni, że manifestowałam cywilizację śmierci, czy jakoś tak.

A ja po prostu poszłam na spacer, by pokazać, jak ważna jest dla mnie możliwość wyboru i podejmowania decyzji.

Obejrzyjcie fragment z gali wręczenia Literackiej Nagrody Nike. Magdalenę Grzebałkowską ceniłam dotąd jako pisarkę i reportażystkę. Od wczoraj cenię ją również za to, jaką jest kobietą. 

...bo kiepsko zna moje ulubione filmy z dzieciństwa*

zona.oburzona

No nie, nie mogę się powstrzymać. Ilekroć leci na jakimś kanale, a ja nie mam nic lepszego do roboty, zasiadam przed telewizorem i oglądam. Oglądam, chociaż fabuła jest mało przekonywująca, a dialogi niedobre... bardzo niedobre dialogi są. Jedynie muzyka jak dla mnie się broni. Kiedyś patrzyłam jak w obrazek przede wszystkim dla niego. Po 25 latach również ideał męskiej urody mi się zmienił, a nie tylko oczekiwania kinematograficzne.

No więc siedzę, oglądam, Inspirator dzielnie towarzyszy.

Mąż Inspirator: A kiedy ją puknie? Przy lepieniu dzbanka?

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci