Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : klopoty

Bezsennie

zona.oburzona

Wieczorem przeżyłam coś, co bardzo mnie wzburzyło, ale sytuacja nie pozwalała okazać tego wprost. Byłam przekonana, że nie zasnę. A jednak się udało. Z tymże po trzech godzinach mocnego snu coś mnie z niego wyrwało. I teraz siedzę spięta, zdenerwowana, a także zmęczona bezsennością. Czas płynie wolno, liczę minuty, które pozostały do momentu, gdy będzie miało sens wstanie i wzięcie prysznica. Bardzo duży tych minut jeszcze...

Za kilkanaście godzin rozpoczynam krótki wyjazd, na który bardzo się cieszyłam, a teraz mam wrażenie, że najchętniej zostałabym w domu pod kocem.

Chociaż teraz leżę na sofie i trochę pod tym kocem straszno...

Trzeba było krzyknąć, rozpłakać się, rzucić czymś o ścianę. Byłoby łatwiej. Teraz zagnieździł się we mnie lęk. I wszystko wskazuje na to, że pozostanie ze mną jeszcze długo...

Ostatni taki wieczór

zona.oburzona

Dzisiaj spędzam niezdrowy wieczór. Co jakiś czas prawą ręką sięgam po butelkę z przebojem ostatnich miesięcy - żurawinowym Reddsem. Lewą natomiast zanurzam w misce z chipsami. W ten sposób świętuję ostatni taki wieczór. Wszystko wskazuje na to, że Mąż Inspirator od jutra będzie inspirował stacjonarnie, gdyż ukończył zamiejscowe zlecenie. Przyjęta metoda świętowania nie jest przypadkowa. Wiem, że nie jest ona powodem do chluby, wolę rozkoszować się nią w samotności, co absolutnie nie przeszkadza w dzieleniu się tym z całym światem... Cały świat to jednak zdecydowanie coś innego niż osobisty Mąż, prawda?

Dodatkowo rozmyślam o życiu i o wartościach. Niedawno dowiedziałam się, że skończyły się pewne kłopoty, którymi martwiłam się od wielu miesięcy. Nastąpiło to w sposób najlepszy z najgorszych. Dobrych opcji w zasadzie nie było. Nie mam jednak siły się cieszyć tym, że mogło być gorzej. Pewnie byłoby inaczej, gdybym kłopoty zawdzięczała samej sobie, a nie głupocie i złośliwości innych osób. Od jakiegoś czasu nie tylko wiem, ale również odczułam to, że ludzie potrafią być okrutni, cyniczni i źli.

 

 

Bywa i tak...

zona.oburzona

...że nagle, zupełnie bez zapowiedzi, dzieje się coś, po czym Święta mają dźwięk i nastrój tej kolędy:

 

Inne rzeczy są ważniejsze, a oburzenie schodzi na dalszy plan, bo istotne jest wsparcie, na które można liczyć i wspólne przeżywanie kłopotów.

Wrócę tu na pewno, ale jeszcze nie wiem, kiedy to nastąpi. Na razie wpadajcie, komentujcie, ja też będę odwiedzać Was, a jak będę gotowa, wrócę, podsumuję sondę i będę oburzać się na nowo zarówno własnym Mężem, jak i cudzymi.

 

 

...bo jego problemy są jego problemami

zona.oburzona

Zawsze irytowały mnie różne stereotypy dotyczące płci. Baby są takie, faceci nie lubią tego... A jeszcze bardziej irytowało mnie podejście nakazujące te stereotypy zaakceptować, bo tak już jest. O ile mogę jeszcze zaakceptować np. te słynne historie o wyrzucaniu śmieci (ona prosi jego, by to zrobił, on to zrobi, ale za 5 godzin - mogę zatem prosić o te śmieci, gdy kubeł jest pełny do połowy, akurat jak się za to zbierze, będzie cały), to nie mogę pogodzić się z tym, co jest w działaniu mężczyzn ewidentnie mało efektywne, zwłaszcza w związku.

Nie pogodzę się zatem ze sposobem przeżywania przez Mojego Męża trudnych sytuacji. Ja dowiaduję się o nich z opóźnieniem, czasem się zdarza, że i po fakcie. On się tym gryzie, widać, ze coś przeżywa, ale powiedzieć nie chce. Wkurzają mnie dwie rzeczy.

Po pierwsze mogłabym przecież pomóc. I bywało już tak, że sam Mąż stwierdzał po jakiejś trudnej sytuacji, że faktycznie moje spojrzenie, to, co ja powiedziałam, czy po prostu moje wsparcie, okazały się przydatne. Ale gdy pojawia się nowa trudna sytuacja, nie wykorzystuje tego.

Po drugie przecież w zasadzie te problemy dotyczą nas obojga.

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci