Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : telewizja

...bo jest jak ciocia Henia

zona.oburzona

Pomysł na dzisiejszy wpis pojawił się dzięki Squirk i jej komentarzowi, za co serdecznie dziękuję.

Ciocia Henia była znana w mojej rodzinie z dwóch powodów. Po pierwsze, miała dość burzliwe życie uczuciowe, a swoimi decyzjami czasami szokowała, gdyż prowadziły do rozwiązań  niegdyś niezbyt popularnych. Po drugie, trudno oglądało się z nią telewizję.

Kiedy w Polsce rozpoczęto emisję słynnych seriali w rodzaju Dynastii, Ptaków z ciernistych krzewów, czy pierwszych rodzimych produkcji tasiemcowych (pamiętacie W labiryncie?), często oglądało się je na rodzinnych spotkaniach. Ciocia Henia nie była fanką telewizji, na co dzień seriali nie oglądała, za to nie lubiła nie rozumieć, co się dookoła dzieje. Kiedy podczas imprezy większość gości chciała sprawdzić, co u Carringtonów, ciocia Henia nie miała nic przeciwko, traktowała to jako nowe doświadczenie o dużej wartości poznawczej. Już od pierwszej sceny odcinka ciocia prezentowała katalog swoich pytań:

Kto to jest?
Dlaczego oni się kłócą?
Oni byli kiedyś małżeństwem?
Dlaczego on do niej przyszedł?
O co chodzi w tej sytuacji?

Wyobraźcie sobie grupę osób rozemocjonowanych tym, co się dzieje na ekranie, a wśród nich taką dociekliwą ciocię Henię...

Mąż Inspirator ma podobnie. Z tą różnicę, że jest fanem różnych seriali, nie rezygnuje z ich oglądania. Są natomiast takie tytuły, które lubię ja, on niekoniecznie. Towarzyszy mi przy ich oglądaniu, ale raczej biernie: ja patrzę w TV lub laptopa, on gra w jakąś grę lub przegląda internet. Jednak podobnie jak ciocia Henia lubi być dobrze poinformowany. Mogę zatem liczyć na następujące pytania:

O co jej chodzi?
A oni się pogodzą?
Gdzie on biegnie?
Dlaczego ona płacze?
Kto ją zaatakował?

Jak widać, Mąż Inspirator koncentruje się również na przyszłości. Nawet gdy oglądam jakiś odcinek po raz pierwszy. Nie jest łatwa ta jego aktywna obecność zwłaszcza, że lubię seriale o wysokim stopniu skomplikowania fabuły, czyli np. Desperate Housewives... Jak odpowiedzieć na pytanie o co jej chodzi?, gdy rzecz dotyczy czegoś, co wydarzyło się 5 sezonów temu?

Sposób na

zona.oburzona

Mam swoje sposoby na to, żeby zrelaksować swój zmęczony umysł. W końcu moje stanowisko jest ponoć pracą umysłową, to się mózgowi jakaś namiastka leżaka i drinka z palemką należy. Jedną z z tych namiastek jest rozwiązywanie różnorodnych łamigłówek. Tak, wiem, trochę nielogiczne. Dla równowagi puszczam w tle jakiś serial, zwany w domu uroczo odmóżdżaczem. Nie przyznam się chyba nigdy, co najlepiej sprawdza się w roli odmóżdżacza, ale możecie spróbować zgadnąć. Jak ktoś trafi, to przemyślę, czy o tym napisać.

Są dobre seriale, które uwielbiam. Są strasznie produkcje, których już nawet dla intelektualnego relaksu nie jestem w stanie obejrzeć. I są właśnie takie, które po prostu przyjemnie mi się ogląda dla odpoczynku. Do nich należy np. Przepis na życie. Albo Prawo Agaty. Albo kolejny serial TVN Lekarze. Tak, tak, wychodzi na to, że jestem grupą docelową tej stacji.

W czwartek postanowiłam sprawdzić, czy dzięki nowemu serialowi Polsatu zyskam nowy odmóżdżacz. No cóż, Przyjaciółki moim zdaniem nie nadają się do oglądania w żadnym celu. Autorzy wcale nie mieli takich głupich pomysłów, parę rzeczy im się udało, ale niestety przesadzili. Bohaterki wzbudzałyby na pewno większą sympatię, gdyby nie ich nachalne podkreślanie, jakie są niezadowolone z przebiegu swojego życia i przeżywanie, że nie mają się czym pochwalić. Przejaskrawienie niektórych postaci byłoby fajne, gdyby wykorzystali tę szansę do końca. W jednej ze scen spotkania klasowego po latach dziewczyna pokazywała album ze zdjęciami pijanej i kompletnie niezainteresowanej nimi jednej z głównych bohaterek. Aż się prosiło, by ta nietrzeźwa na fotografie rzygnęła. Gdyby tak się stało, dałabym serialowi szansę. Ale nic z tego.

Przeczytałam raz jeszcze to, co napisałam, no i zamarzył mi się tu śliczny obrazek mózgu wylegującego się na leżaczku w okularach przeciwsłonecznych i drinkiem w ręce. Kto mi narysuje? :)

Interesujący poranek

zona.oburzona

Włączyłam telewizor, by umilić sobie samotne śniadanie. Trafiłam na fascynujący program. Nie oglądałam go od początku, więc być może nie do końca zrozumiałam kontekst. W każdym bądź razie na ekranie rywalizowały dwie panie: Beata, która w swoim domu raczej nie sprzątała, robił to jej mąż oraz Maria, która starała się utrzymywać porządek, ale dzieci i mąż skutecznie jej to uniemożliwiali. Na szybko wynotowałam sobie kilka co ciekawszych cytatów.

Beata:
Przydarzyła mi się wpadka, zagubił mi się dzbanek. (podczas spotkania z koleżankami)
Spotkanie z koleżankami nie wypadło tak, jak powinno.
Zaczęłam patrzeć na dom inaczej, zaczęłam pomagać mężowi tak, jak powinnam to robić. (nauka, jaką wyciągnęła z programu)

Maria:
Nie wiem, czy jestem w stanie przejść test białej rękawiczki. (Prowadząca zakłada białą rękawiczkę i sprawdza, czy jest czysto, dotykając sprzęty, meble itp.)
Zobacz kochanie, poukładałam twoje rzeczy. (Wcześniej w garderobie mąż porozrzucał wszystko gdzie popadnie)

Mąż Beaty:
Myślałem, że  po powrocie więcej mi pomoże. (Panie po treningu zrobionym przez prowadzącą, miały wdrożyć w domu to, czego się nauczyły.)
Ona nawet tam nie zajrzała, ja to wyczyściłem. (Chodziło o klosz na suficie w łazience.)
Ten przykład jest jasny, beze mnie nie potrafi umyć podłogi.

Mąż Marii:
Żona mówiła, że córka dużo jej pomogła. Może rośnie następna perfekcyjna pani domu?
Jeśli chodzi o przygotowanie spotkania przy kawie, wszystko pozostawiłem w rękach żony.

Prowadząca:
Ten pokój to jest twoje przysłowiowe zamiatanie pod dywan. (O jedynym pokoju, w którym Maria pozostawiła straszny syf.)
Marysia wychodzi z siebie, żeby przebić Beatę.
To jest bardzo dobry pomysł. Czy pozwolisz, że wykorzystam go w swoim perfekcyjnym domu?
O tosterze chyba zapomniałaś. (Toster nie przeszedł testu białej rękawiczki.)
Chciałabym wam wręczyć szarfy odpowiedzialności. (Na koniec Beata i Maria otrzymały szarfy takie, jak otrzymują różne misski z napisem Perfekcyjna Pani Domu.)

Przyjaciółka Marii:
Szczególnie zachwyciła mnie kompozycja kwiatowa, jaką zrobiła Maria.

Przyjaciółki Beaty:
Kwiaty powinny być w nieco większym wazoniku.
Minus bym dała za tę paterę, świeczki powinny być wcześniej zapalone. (Beata zapaliła je już przy gościach.)

Program wygrała Maria. Otrzymała za to między innymi diadem. Piękna nagroda za syzyfową pracę, jaką jest sprzątanie całego domu, w tym burdelu, jaki zostawia po sobie mąż. Szkoda, że ów mąż nie doszedł do podobnego wniosku, jakim podzieliła się na koniec udziału w programie Beata.

A prowadząca program perfekcyjna pani domu uraczyła mnie tak genialnymi radami, jak ta, że oprócz płynu do mycia kibla należy użyć również kostki. Moje życie już nigdy nie będzie takie samo.

Mam jednak nadzieję, że nigdy nie dotrę do takiego etapu w moim życiu, gdy będę się spotykała ze swoimi przyjaciółkami przy perfekcyjnie przygotowanym stole, z perfekcyjną zastawą i perfekcyjnymi bukietami kwiatów, a gdy się okaże, że jeden z widelczyków do ciasta nie pasuje do kompletu, moje przyjaciółki zdegustowane uznają przyjęcie za nieudane.

A najważniejsze pytania, jakie mi się nasunęły, są następujące. Kto wymyślił, kto zrealizował to w Polsce i kto ogląda ten żenujący i antykobiecy program, jakim jest Perfekcyjna Pani Domu

...bo uległ złudzeniu optycznemu

zona.oburzona

Ja preferuję zasypianie bez żadnych wspomagaczy, Mój Mąż wręcz przeciwnie. Trudno to pogodzić. Kilka dni temu nastał wynegocjowany przez niego wieczór, kiedy to mógł uruchomić telewizor, aby podczas zasypiania obejrzeć jakiś serial lub film. Mąż za pomocą pilota weryfikował program w telewizji poprzez skakanie po kanałach, a na dole ekranu pokazywała się informacja, co właśnie nadaje dana stacja.  W pewnym momencie z podekscytowaniem mówi: Kochanie, obudź się, oglądaj, jest napisane, że leci Czara Ognia, będziemy oglądać Harry'ego Pottera! Oboje jesteśmy fanami, więc uznał, że można mnie zacząć tarmosić, bym po raz setny to obejrzała.

Leżymy, patrzymy, oczy robią nam się coraz większe...

To nie była Czara Ognia, tylko Czarna Orgia...

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci