Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : mycie-naczyn

...bo nie lubi się powtarzać

zona.oburzona

Sprzątamy kuchnię. Po tygodniu pospiesznego mycia naczyń i spontanicznej imprezce ze znajomymi zdecydowanie trzeba już opróżnić suszarkę. Wchodzę na taboret, by schować kilka suchych, a rzadko używanych naczyń na najwyższej półce.

Mąż Inspirator: O, to jak już tam jesteś, to schowaj może jeszcze te kieliszki.
Ja: Ale one chyba nie zostały jeszcze umyte?
Mąż Inspirator: No nie. Dobra, to wstawiam je do zlewu. Chociaż w sumie skoro i tak zawsze myję je i wycieram przed nalaniem wina, to może schowamy je takie nieumyte?

...bo mamy inny system wartości

zona.oburzona

Mąż Inspirator przyjeżdża na weekendy. Bardzo szybko ze względnego ładu robi się bałagan.

Mnie trafia szlag, bo podłoga całą sobą domaga się kontaktu z odkurzaczem i mopem.

A Mąż robi mi awanturę, że nie układam sztućców w ociekaczu według jego algorytmu.

Grunt to mieć priorytety.

...bo nie lubi myć garnków

zona.oburzona

Mój Mąż postanowił zrobić mi przyjemność i podczas krótkiego pobytu w domu umył naczynia, których trochę się w zlewie nazbierało. Pod koniec procedury mycia krzyknął z kuchni, że zostawia w zlewie coś do odmoczenia, bo nie daje rady tego umyć. Normalka, nie zwróciłam na to uwagi, zdarza się przecież, że coś się przypali.

Kilka godzin później weszłam do kuchni i w zlewie zastałam prawdziwą górę rzeczy, które musiały się odmoczyć. Między innymi garnek, w którym w wodzie gotowałam Mężowi na śniadanie parówki...

...bo jest mało spostrzegawczy

zona.oburzona

Historia opisana tutaj przypomniała mi inną anegdotkę. Nie wiem, co sobie pomyślicie o naszym mieszkaniu, ale trudno, zaryzykuję.

Kiedyś podczas krzątania się w kuchni zauważyłam, że coś śmierdzi. Zawołałam Mojego Męża, wspólnie zaczęliśmy szukać źródła. Najbardziej prawdopodobne było, że jest to szafka z garnkami, stojąca na podłodze nieopodal kuchenki. Mój Mąż wspaniałomyślnie uznał, że w niej posprząta. Powyciągał wszystko, powycierał, poustawiał całą zawartość. Tylko część garnków ustawionych w wieżę odstawił na kuchenkę i zapomniał schować z powrotem.

Sprawdzamy w szafce, kucając przy niej, uff, nie śmierdzi. Wstajemy... o cholera, cuchnie dalej. Tym razem identyfikacja źródła była banalnie prosta. Na szczycie garnkowej wieży Mąż umieścił rondelek, w którym znajdowały się resztki mleka gotowanego dużo wcześniej. Myjąc naczynia, nie zauważył, że rondelek jest brudny... mleko zlało mu się z białą emalią rondelka...

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci