Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : balagan

Bardzo miły dzień

zona.oburzona

Tego było mi trzeba. Dnia spędzanego bez pośpiechu, bez nerwowego odliczania, czy ze wszystkim zdążę. Wbrew pozorom bardzo  pracowitego, ale to miła krzątanina, a nie jakaś harówka, przerywana czytaniem i układaniem puzzli. W tej chwili zdążyłam już zabałaganić całą kuchnię, więc za chwilę będę ją doprowadzać do ładu. U mnie zawsze pieczenie i gotowanie oznacza rozgardiasz, mniej więcej taki, jak na poniższym zdjęciu. Tatuś mi to w genach przekazał.

20141204_204551Czas umila mi Polski Top Wszech Czasów w radiowej Trójce. To świetne ćwiczenie na pamięć. Okazuje się, że niemal wszystkie piosenki mogę radośnie i bez skrępowania wyśpiewywać. Nawet jeśli jakiegoś utworu nie lubię, to i tak słowa znam np. z kolonijnych dyskotek z czasów, gdy takie piosenki jeszcze się lubiło, choć kompletnie nie rozumiało. A Mąż Inspirator zawsze może dodać coś od siebie, zmodyfikować tekst i zawyć: Deeefeeeekowałem! Wiecie, w jakim utworze?

...bo ma lęki

zona.oburzona

Wróciłam do domu po krótkiej  nieobecności. Moją uwagę w kuchni przykuło dziwnie miękkie  opakowanie masła. Jakby się przelewało w środku, dźgnięte palcem kojarzy mi się z moim wyobrażeniem łóżka wodnego... Pewnie bym o tym  zapomniała, gdyby nie Inspirator. Postanowił zwierzyć/przyznać się do małego dramatu. Podczas przygotowywania posiłku okazało się, że nie wyjął wcześniej masła, więc musi je skrobać, bo jest zmarznięte. Aby przyspieszyć, położył je na kaloryferze. I zapomniał, zajął się czymś innym.

Kiedy mi o tym opowiedział, pełna najgorszych przeczuć udałam się na inspekcję w okolice kaloryfera. Moja wyobraźnia mnie nie zawiodła. Choć Inspirator sprzątał po tej awarii, niestety procesu nie zakończył. Zostawił panele z rozsmarowanym podczas ich wycierania masłem, w jednym miejscu tłuszczu zostało tyle, że można by posmarować kanapkę... Strasznie mnie denerwuje to, że Inspirator w takich sytuacjach nie potrafi/nie chce sprzątnąć po sobie dokładnie i do końca. Zaczęłam więc wstęp do awantury, bo ileż można? Na początku  ostrożnie:

Żona Oburzona: Czy naprawdę nie możesz sprzątnąć po sobie? No co to jest za problem? No sam powiedz, dlaczego nie wytarłeś tego dokładnie?
Mąż Inspirator, któremu ewidentnie nie zależało na eskalacji konfliktu: Bo wiesz... ja się boję masła.

Zgodność charakterów

zona.oburzona

Kurz jest  zadziwiającym stworzeniem. No nie patrzcie tak, jak nie jest żyjątkiem, skoro żyje? Kurz się przemieszcza, fruwa, zagnieżdża, formuje się w kłębuszki i rośnie. Jest niczym najbardziej znienawidzony insekt. Jest też taki... akameleoniczny. Mógłby się jakoś tak wtapiać w rzecz, na którą opada. Tymczasem czarne meble pokrywają się jasną warstwą. A na naszych  białych meblach w sypialni osadza się czarny, znakomicie widoczny pył.

Któregoś wieczora leżeliśmy już w sypialni, ja czytałam, leżąc na brzuchu. I zauważyłam na ramie łóżka oraz na wezgłowiu kurz. Przykuł skubany moją uwagę.

Mąż Inspirator: Co ty tam masz, czym się tak bawisz?
Żona Oburzona: A kurz zauważyłam. Strasznie się go nazbierało.
Mąż Inspirator: No rzeczywiście. Sporo. Ale tu się kurzy.
Mąż Inspirator i  Żona Oburzona (jednocześnie i jednogłośnie): Jutro pościeram kurze!

Zanim  się zachwycicie tą niewątpliwą synchronizacją myśli i wypowiedzi, dodam, że kurzy nie starło następnego dnia żadne z nas.

...bo jestem Małą Księżniczką

zona.oburzona

Ostatnio w naszej niewielkiej sypialni, aby się położyć, musiałam najpierw przepchnąć się obok krzesła, które z każdym dniem zajmowało coraz więcej miejsca. Jakby rosło, czy raczej obrastało, zawłaszczając dodatkową przestrzeń. Kilka dni temu unicestwiłam potwora, porwałam wszystkie składające się na niego rzeczy do prania. Następnego dnia zauważyłam na krześle jakąś koszulkę, ale uznałam, że pozwolę jej tam poleżeć. A dziś rano znowu miałam problem w przepchaniu się obok odrodzonego potwora...

Wniosek nasuwa się jeden. Ciuchowego potwora trzeba unieszkodliwiać od razu po narodzinach. Wystarczy chwila nieuwagi, a już rozrasta się na całego.

Myślę, że teraz już wiecie, że tytuł mieliście skojarzyć z książką Antoine de Saint-Exupéry, a nie Frances Hodgson Burnett...

...bo mamy inny system wartości

zona.oburzona

Mąż Inspirator przyjeżdża na weekendy. Bardzo szybko ze względnego ładu robi się bałagan.

Mnie trafia szlag, bo podłoga całą sobą domaga się kontaktu z odkurzaczem i mopem.

A Mąż robi mi awanturę, że nie układam sztućców w ociekaczu według jego algorytmu.

Grunt to mieć priorytety.

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci