Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : ubranie

Rozpędziłam się

zona.oburzona

Wiosna, ach to Ty!

Od miesięcy uważałam na wydatki. Bo remont, bo trzeba oszczędzać. Bo ostatecznie mam tyle ciuchów, że i tak w połowie nie chodzę... Bo trzeba wyrównać dziurę w limicie kredytowym.

Jednak kwiecień to miesiąc wiosny w przyrodzie i wiosny na koncie  - tej drugiej za sprawą nagrody za ofiarną pracę w zeszłym roku.

Coś mnie dzisiaj tknęło i przeszłam się po sklepach. Efekt: sukienka, spódnica, dwie bluzki i marynarka. Do tego podkolanówki i skarpetki, których o tej porze roku nigdy za wiele. Jakieś kosmetyki, zapas jedzenia dla zwierzaka, prezent urodzinowy dla Męża. Jutro czeka mnie kilka wydatków związanych z rowerem, który po eksploatacji zimą wymaga odnowy biologicznej. Dobrze, że ściśle określone na niedzielę plany wykluczają jakiekolwiek wydatki.

Czy też macie wrażenie, że zawartość wiosny w tegorocznej wiośnie jest znacznie bardziej znaczna niż w poprzednich latach i przy tym prawdziwie odurzająca?

bez

Pomysł

zona.oburzona

Ostatnio opadły mi skrzydła, straciłam zapał. Wpisy pojawiają się rzadko i nie jest to kwestia tylko braku czasu. Jakoś tak... kryzys? Żona Oburzona nie w formie.

Dużo o tym myślałam ostatnio i stwierdziłam, że być może formuła się wyczerpała i brakuje mi - nomen omen - inspiracji. Chyba czas coś zmienić.

No i w końcu doszłam do wniosku, że założę nowego bloga.

Na dniach zaproszę Was zatem na nową stronę. I nie będzie to taki sobie zwykły blog. Po latach czytania i podziwiania założę sobie bloga szafiarskiego. Tak mi fajnie wyszły wpisy: ten i ten. I jakie byłyby fajniejsze, gdyby były to zdjęcia bluzeczek na Żonie Oburzonej w połączeniu z fikuśną spódniczką!

Pomożecie wymyślić nazwę?

Ornitologicznie

zona.oburzona

Dzisiaj rano obudziło mnie piękne słońce. Mąż Inspirator zajęty, postanowiłam więc odwiedzić groby bliskich, nie udało mi się tego zrobić przed Świętami. Zaplanowałam jeszcze małe zakupy odzieżowo-kosmetyczne oraz spacer po parku w poszukiwaniu śladów wiosny. Niestety, słońce schowało się za paskudnymi chmurami i z przechadzki nic nie wyszło.

koszulka Inspiratora

Zakkoszulka Żony Oburzonejupy to tak naprawdę nic specjalnego. Odwiedziłam jeden ze sklepów, w którym kilka tygodni temu nabyłam Inspiratorowi koszulkę z uroczym ptaszkiem w pilotce. Tak mu się spodobała, że zażyczył sobie drugą w innym kolorze. Co ciekawe, dla rysunku zaakceptował kolor, który nie jest czernią, granatem, szarością, ani bielą.

 

W sklepie w oko wpadła mi też koszulka dla mnie. Gusta się zmieniają: kiedyś nie tolerowałam bluzek z czymkolwiek na przodzie. Nawet jako nastolatka wybierałam tylko to, co w jednym kolorze. A teraz proszę: paski, kwiatki, a nawet zwierzątka.

Przy okazji pozdrawiam ekspedientkę ze sklepu, której bardzo spodobał się ornitologiczny motyw moich zakupów. A kiedy dojrzała, że pod kurtką mam tę bluzę, sympatycznie się roześmiała. Wyszłam na jakiegoś maniaka... Niniejszym jednak okazało się, że moja deklarowana sympatia wobec gryzoni i królików jest wątpliwa. Zatem jeśli ktoś z Was wie, gdzie można nabyć jakąś ładną koszulkę z myszą, chomikiem lub uszakiem, bardzo proszę o kontakt.

 

Jak nie poprawiłam sobie samopoczucia. Epizod 2

zona.oburzona

Pamiętacie moją psychodeliczną bluzkę? Trochę po czasie, ale donoszę, że zakup był świetny. Pomysł Veni z marynarką był strzałem w dziesiątkę. Na mniej formalne okazje w lecie bluzka też się sprawdziła.

Ostatnio po raz pierwszy od dłuższego czasu spędziłam w delegacji kilka dni. Bardzo męczących

moja nowa bluza

dni. Kusiło mnie, by po wykonaniu obowiązków wrócić do hotelu i ułożyć się pod kołdrą. Przypomniałam sobie jednak, że czas najwyższy znaleźć sukienkę na imprezę organizowaną przez mojego pracodawcę. Narozbierałam się, namierzyłam, moje włosy od ciągłego zdejmowania i wkładania golfu tak się naelektryzowały, że miałam aureolę. Właściwie całkiem słusznie, bo wykazałam się anielską cierpliwością... Zastanawiacie się czasem, kto te wszystkie rzeczy szyje? Na kogo? Kto wymyśla, by do delikatnej sukienki pierdyknąć ni stąd, ni zowąd ohydny pasek? Albo zaszewki przy biuście dać na różnej wysokości? Ja wiem, że dwa cycki jednej kobiety nie są takie same, ale bez przesady... Wyprzedaże się kończą, a w niektórych sklepach nadal zalegają ciuchy, które dobrze wyglądają tylko na wieszakach.

W każdym bądź razie sukienka kupiona, aczkolwiek teraz się zastanawiam, co zrobić z faktem, że na plecach znajduje się przezroczysta tkanina. Jakieś rady, jak rozwiązać problem biustonosza? Jeśli chodzi o biżuterię, to wiem, gdzie się zgłosić.

A oprócz stroju na imprezę nabyłam jeszcze bluzę. Nie mam pojęcia, gdzie będę w niej chodzić. Raczej nie jest w moim stylu, ale po prostu nie mogłam się oprzeć tym oczom... Motyw sowy jest dość popularny, ja sama z upodobaniem wykorzystuję go przy produkcji zakładek do książek, mam też sowi naszyjnik. Do tej pory tak wielkie sowy wydawały mi się jednak zbyt ostentacyjne, ale tym razem się skusiłam. No i mam teraz wielkiego ptaka na klatce piersiowej...

Jak nie poprawiłam sobie samopoczucia

zona.oburzona

Zmęczyłam się dzisiaj w pracy. Za długo w niej siedziałam i za dużo zrobiłam, jak na możliwości przeciętnego pracownika umysłowego, zwłaszcza w takim upale. Postanowiłam poprawić sobie samopoczucie za pomocą powszechnie znanego sposobu, czyli małych i szybkich zakupów. Kiedy zdołuje mnie praca, zazwyczaj kupuję sobie jakąś szmatkę, która nadaje się raczej na weekend. I dzisiaj też właśnie taką sobie wybrałam: luźną, bawełnianą i pasiastą bluzkę. Podczas prasowania uznałam jednak, że patrzenie na ten deseń wywołuje ból głowy... Sami zobaczcie.

moja nowa bluzka

Dobrze, że kupiłam dodatkowo mniej pasiastą spódniczkę...

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci