Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : bizuteria

...bo się nie zna na biżuterii

zona.oburzona

Jestem wierną fanką pewnej strony. Wierną, bo od jakiegoś czasu noszona przeze mnie biżuteria jest albo mojej, albo DeFactory roboty. Tak, tak, wcale nie ściemniam, choć wcale dużo dzieł z tej strony nie posiadam. Gdyby nie dość duża  samodyscyplina zapewne znacznie więcej by tego było.

Czasem ulegam pokusie, zazwyczaj jednak po prostu patrzę i się zachwycam...

W obliczu długaśnej listy wydatków związanych z  urządzaniem mieszkania na pewne fanaberie sobie nie pozwalam. Szansą jest uzgodnienie z Inspiratorem dyspensy.

Dzisiaj wpadłam z zachwyt. Postanowiłam podjąć kroki w kierunku komisyjnego uznania, że pojawienie się tego cuda stanowi wyższą konieczność, w obliczu której należy dokonać rewizji estymacji budżetu.

Ja: Kochanie, zobacz, jakie piękne kolczyki!
Inspirator: Eee... Wyglądają jak obwisłe jądra.

Kochana DeFactory, mam nadzieję, że się nie pogniewasz na Inspiratora! Ani na mnie za przytoczenie tego dialogu...

...bo musiałam wydać pieniądze

zona.oburzona

W każdym związku przychodzi czasem dzień, że to drugie nic i nic, tylko wkurza. A jak tak bardzo wkurzy, to pojawia się ochota, by zrobić sobie jakąś przyjemność.

Kilka dni temu nastąpił pewien zbieg okoliczności. Jedną z okoliczności był mój zachwyt nad pewnym elementem biżuterii, męczący mnie już niemal tydzień. Drugą właśnie to, że Mąż Inspirator mnie zdenerwował.

Tak naprawdę zbieg okoliczności był szczęśliwy. Dzięki niemu posiadam te cudne kolczyki. Dziękuję DeFactory!

...bo źdźbło widzi, a belki nie

zona.oburzona

Mój Mąż oskarża mnie czasem o to, że nie myślę, co robię. Układam naczynia na suszarce tak, że mogą pospadać. Stawiam laptopa w takim miejscu, że może znaleźć się na podłodze. W takich chwilach Mąż każe mi przewidywać konsekwencje działań.

Mój Mąż ostatnio przesuwał stół, na którym wcześniej umieścił stojak z moją biżuterią. Nie są to klejnoty rodowe, raczej szeroko rozumiana biżuteria sztuczna, również robiona własnoręcznie przeze mnie i zawierająca znaczną ilość korali ceramicznych i szklanych. Jak zapewne przypuszczacie, stojak podczas operacji przesuwania stołu przewrócił się, po czym spadł na ziemię. Niektóre koraliki się poobijały, stłukła się szklana zawieszka, którą otrzymałam w prezencie od przyjaciółki.

Cóż, był to wypadek. Nie posądzam przecież Męża o to, że zrobił to celowo, chociaż jęczy często, że mam już tego za dużo i powinnam przestać tworzyć kolejne. Zrobiło mi się przede wszystkim żal zniszczonego prezentu. Ale nie odmówiłam sobie komentarza na ten temat. Bo chyba można było przewidzieć, że wysoki i niestabilny stojak przewróci się podczas ruszania stołem?

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci