Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : urlop

Moja pupa jest daleko

zona.oburzona

Inspirator nie jest zbyt skłonny do zdecydowanego wyrażania emocji. No dobra, czasem mu się zdarzy. Na przykład gdy szczególnie smakują mu zrobione własnoręcznie tosty lub bardzo rozśmieszy go filmik znaleziony w sieci. Ale gdy zapytam o jego odczucia, otrzymam odpowiedź raczej oszczędną.

Nie inaczej było w Barcelonie, dokąd udaliśmy się na krótki urlop. Mąż Inspirator indagowany o wrażenia dotyczące miasta, zabytków, muzeów, widoków, miał w zasadzie dwie możliwe odpowiedzi:

  • d... nie urywa
  • daje radę

Stanów pośrednich nie ma, skala jest krótka, Inspirator nie jest więc może zbyt wylewny, ale za to  kategoryczny w osądach. Pośladków nie pozbawiły Inspiratora muzeum Fundació Antoni Tàpies, opóźniony lot powrotny i Rambla. Dały radę obrazy Picassa, widok ze wzgórza Tibidabo, katedra, Joan Miró, budynki, które zaprojektował Gaudí, korowód Trzech  Króli, metro.

A ja do tej skali zdecydowanie  dodałabym jeszcze jeden poziom. Bo o ile zgadzamy się w kwestii Rambli (takie nieco bardziej europejskie Krupówki...), a komunikacja miejska i moim zdaniem daje tam radę, to o Sagrada Família, czy Casa Batlló mogę powiedzieć jedno: d... urywają i to bardzo mocno oraz skutecznie. W związku z tym w Barcelonie pozostała jakaś część mojego ciała. Przede wszystkim to miasto skradło mi serce. Wrażeniami z wyprawy na pewno się jeszcze podzielę.

Ale nie myślcie sobie, że zwiedzanie z Inspiratorem jest nudne! Zawsze można liczyć na ciekawe dialogi, jak przy poniższym obrazie. Zdjęcie nie oddaje rzeczywistości, gwarantuję, że moje skojarzenie było jak najbardziej uprawnione.

asiczkaŻona Oburzona: O matko, ta kobieta na obrazie wygląda, jakby miała między nogami jakieś zwierzątko!
Mąż Inspirator: Kochanie, bo to jest właśnie "Dama z łasiczką".

Przepis na fajny urlop

zona.oburzona

W tym roku postanowiłam nie oszczędzać dni urlopu i odpocząć sobie solidnie w okresie świąteczno-noworocznym. Udało się. Było i lenistwo, i ciężka praca, zwłaszcza przed Świętami. Był relaks z książką i stertą nieprzeczytanej w ostatnich miesiącach prasy. Pojeździłam na rowerze, by spalić nadmiar kalorii obecnych w ciastach i mięsiwach. Nadrobiłam kilka zaległości towarzyskich. A teraz pakuję się na spontaniczny wyjazd na narty. Bo wyobraźcie sobie, że po naszej stronie granicy szaro-buro, tymczasem Czesi mają białe stoki. A ja na nartach nie jeździłam jakieś 3 lata, z przyjemnością do tego wrócę. Urlop zakończę z przytupem.

I Wam życzę miłego weekendu.

Upomnienie

zona.oburzona

Ależ ewolucja! Jeszcze dwa lata temu kryłam się z tym moim blogiem. Potem - przestraszona nieco ilością odwiedzin - przyznałam się Inspiratorowi do tych niecnych wpisów. Potem Mąż z pewną dozą nieśmiałości i niechęci zaczął zaglądać na tę stronę, wyśmiewając moje grafomaństwo... A dzisiaj usłyszałam wyrzut, że przecież tyle rzeczy miałam opisać!

Urlop w Chorwacji to już historia, a ja wciąż niewiele na ten temat napisałam. Wakacje były szczególne z wielu powodów, ale typowe pod jednym względem: powyjazdowej apatii. Wciąż nie wiem, jak opisać wakacje spędzone w tak cudnych miejscach?

Gradac

Patrząc na aktywność innych blogów, apatia to nie tylko moja domena... Aby Was trochę pobudzić, zadaję pytanie: co znajduje się na poniższym zdjęciu? Fotografia nie jest od czapy. Znajdujący się na niej przedmiot to przejaw znanej Wam doskonale kreatywności Inspiratora. I jest to zdjęcie z wakacji.

Co to takiego?

Może znajomość rozmiaru tych drewienek pomoże Wam wpaść na trop?

co to jest?

A skoro Pharlap zgadł, to mogę pokazać turystyczne klamerki w akcji.

...bo mam syndrom odstawienia

zona.oburzona

Po prawie trzech tygodniach spędzanych nieustannie razem wróciliśmy dzisiaj do domu. Inspirator z poczucia obowiązku poszedł od razu po przyjeździe odwiedzić członka rodziny w potrzebie. Dramat przed telewizorem musiałam przeżywać sama, dopiero na końcówkę meczu Inspirator powrócił.

Zdążyłam się już tak przyzwyczaić, że te trzy godziny w samotności były trudne do zniesienia!

W tak zwanym międzyczasie

zona.oburzona

Moje wakacje jeszcze trwają. Zakończyła się już jednak ta ich zdecydowanie dłuższa i bogatsza w atrakcje część... Jeszcze jestem oszołomiona nadmiarem wrażeń i nie potrafię ująć ich w słowa, więc przemilczę moje przeżycia z Doktorem Adriatykiem i bycie członkinią grupy Smażing Pupkins. Ale nie martwcie się, może za kilka tygodni będę w stanie dokonać chociażby wyboru jednego z pięciu tysięcy zdjęć, które najbardziej chciałabym Wam pokazać... W każdym bądź razie Wasze życzenia udanego wyjazdu zostały zrealizowane.

A na razie pojechaliśmy jeszcze z Inspiratorem w Polskę w bardzo konkretnym celu. Niektórzy uważni czytelnicy może i się domyślają... Poniżej mała podpowiedź.

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci