Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : tlusty-czwartek

Wrócił!!!

zona.oburzona

Zazwyczaj staram się nie poddawać egzaltacji, ale w dniu dzisiejszym pozwoliłam sobie na trzy wykrzykniki w tytule. Po dwóch miesiącach wrócił do mnie mój laptop! Dało się zauważyć, że w pewnym momencie przestało mnie bawić przygotowywanie wpisów na podkradanym Inspiratorowi komputerze...

Niestety zapewne nie napiszę już  o wspaniałych emocjach, które zapewnili nam sportowcy w Soczi. Możecie mieć zatem mylne wrażenie, że ostatnie igrzyska nie były dla mnie tak istotne, jak te w Londynie. Nie udało mi się też wziąć udziału w kolejnej edycji Finki z Kominka, mam jednak nadzieję, że był to jednorazowy epizod.

Wiecie, że w tym roku zjadłam tylko jednego pączka? Nie wiem, jakie jest Wasze zdanie na ten temat, a moje jest takie, że dziś prawdziwych pączków już się kupić nie da...

www.niedobra-zona.pl

zona.oburzona

Znam takich, którzy na wieść o tym, że piszę blog, za najbardziej prawdopodobną nazwę uznaliby właśnie tę umieszczoną w tytule. Po pierwsze, nie przyniosłam Inspiratorowi ani jednego pączka. Po drugie, jutro po wykonaniu najbardziej pilnych zadań w pracy, wsiądę w swoje autko i przemierzę dwieście kilometrów, gdzie czekają mnie różne przyjemności. Będę się im oddawała do niedzielnego poranka przede wszystkim w żeńskim towarzystwie. Mąż zostaje sam.

Straszne, prawda?

A ja w tym roku zjadłam tylko trzy pączki. W dodatku dwa były niedobre...

Tłuścioszek, czyli 8 pączków

zona.oburzona

Mój osobisty pączkulator wskazuje obecnie pięknie zakręconą cyfrę 8. Ponieważ pączki jadam li i jedynie w Tłusty Czwartek, można mi to chyba wybaczyć.

Pierwszego pączka pożarłam do kawy w pracy w charakterze śniadania. Założyłam bowiem, że w obliczu planowanego obżarstwa śniadanie mi nie przysługuje. Miało to swoje dobre strony - nie musiałam tracić cennych porannych 5 minut na jego przygotowanie.

Drugi pączek jak sama nazwa wskazuje został zjedzony na drugie śniadanie.

Trzeci pączek towarzyszył mi podczas oczyszczania ekspresu do kawy, który postanowił ulec zabrudzeniu właśnie podczas przygotowywania mojej kawy, a ja lubię po sobie sprzątnąć.

Pączka czwartego pożarłam w charakterze lanczu. Przynajmniej nie musiałam wychodzić na śnieżną zadymkę. Z uwagi na planowane pożeranie pączków klasyczny lancz również mi nie przysługiwał.

Piątego pączka zjadłam po powrocie z pracy do domu. Pączek w pracy pączkiem w pracy, ale żaden pączek nie smakuje tak dobrze, jak ten zjedzony z własnego talerzyka.

Szósty pączek stanowił nagrodę. Otóż Mój Mąż od kilku tygodni COŚ załatwia. To COŚ wymaga okazania pewnego dokumentu. Dokument zaginął. Kamień w wodę. Przepadł. Mąż szukał. Jak się okazało, szukał tak, aby nie znaleźć... po raz kolejny. Znalazłam ja. Przytomnie, na 5 minut przed wygrzebaniem dokumentu z pewnej sterty, rzekłam, co należy mi się za znalezienie. Więc skoro znalazłam, to teraz roszczę sobie prawa do kilku setek peelenów. Działania windykacyjne zaplanowałam na jutro. A póki co, zadowoliłam się pączkiem w charakterze zaliczki.

Dzień zadziwił mnie dzisiaj swoim rozmiarem. Wychodzę sobie z domu o 17.10 i jasność widzę! Pięknie. Czyli idzie ku dobremu. Niestety do najistotniejszego wg mojej serdecznej przyjaciółki objawu wiosny, jakim jest smród rozmrażających się psich gówienek, jeszcze daleko. Ale i tak uczciłam to pączkiem. Siódmym.

Byłoby bardzo miło, gdyby jacyś panowie nie uznali, że ze mnie beznadziejny kierowca z kupionym prawem jazdy. Nawet się zastanawiałam, czy im nie powiedzieć, że faktycznie nabyłam je na allegro, ale uznałam, że wdawanie się w pyskówkę może się naprawdę źle zakończyć. Racja była po mojej stronie, nikt nikogo nie stuknął, więc odjechałam. Zagryzając sytuację ósmym pączuszkiem.

Mam nadzieję, że zasnę i będę trawić we śnie...

Przypominam o sondzie z prawej strony - może ktoś jeszcze nie zagłosował?

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci