Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : wiosna

Czy to żart?

zona.oburzona

Tym razem nie wymyśliłam żadnego  dowcipu primaaprilisowego, którym mogłabym Was uraczyć. Ale z przyjemnością za to słuchałam  porannej audycji w Trójce i zaśmiewałam się. Kto z Was słuchał też i restartował system w samochodzie?  :)

Najciekawszy jednak dowcip sprawiła nam pogoda. Siedzę sobie spokojnie wieczorem, patrzę w okno i... nie widzę nic.

20150401_222622

A potem otwieram to okno i  widzę śnieżną zadymkę. Ktoś tu sobie ze mnie jaja robi. Co innego oglądać prognozę pogody, ale zobaczyć to na własne oczy... Moje autko stoi sobie teraz otulone pierzynką. Ja zaraz wezmę z niego przykład i położę się. Może przyśni mi się wiosna...

 

 

Gender u Słowików

zona.oburzona

Uwielbiam końcówkę maja i czerwiec. Zimna Zośka była już uprzejma sobie pójść, dni są długie, pogoda piękna. A ja mam w sobie dużo więcej energii, mogłabym biegać, zamiast chodzić i śpiewać, gdybym tylko mniej krytycznie podchodziła do swojego głosu. No dobra, właściwie to śpiewam: pod prysznicem lub jadąc na rowerze. Na przykład tę piosenkę.

A dzisiaj miałam wrócić nieco wcześniej do domu, ale wieczór taki piękny, że pojechałam rowerem trzy razy bardziej okrężną drogą, niż zazwyczaj. Na szczęście Inspirator zachował znacznie więcej zimnej krwi niż Pani Słowikowa.

Rozpędziłam się

zona.oburzona

Wiosna, ach to Ty!

Od miesięcy uważałam na wydatki. Bo remont, bo trzeba oszczędzać. Bo ostatecznie mam tyle ciuchów, że i tak w połowie nie chodzę... Bo trzeba wyrównać dziurę w limicie kredytowym.

Jednak kwiecień to miesiąc wiosny w przyrodzie i wiosny na koncie  - tej drugiej za sprawą nagrody za ofiarną pracę w zeszłym roku.

Coś mnie dzisiaj tknęło i przeszłam się po sklepach. Efekt: sukienka, spódnica, dwie bluzki i marynarka. Do tego podkolanówki i skarpetki, których o tej porze roku nigdy za wiele. Jakieś kosmetyki, zapas jedzenia dla zwierzaka, prezent urodzinowy dla Męża. Jutro czeka mnie kilka wydatków związanych z rowerem, który po eksploatacji zimą wymaga odnowy biologicznej. Dobrze, że ściśle określone na niedzielę plany wykluczają jakiekolwiek wydatki.

Czy też macie wrażenie, że zawartość wiosny w tegorocznej wiośnie jest znacznie bardziej znaczna niż w poprzednich latach i przy tym prawdziwie odurzająca?

bez

Kontynuacja wątków

zona.oburzona

Wciąż nieśmiało cieszę się wiosną. Po tak długiej i ponurej zimie mam jeszcze obawy, że ta przyjemna pogoda długo nie potrwa. Nie pozostaje zatem nic innego, jak korzystać z wiosny, póki się da. Jedni buszują w ogrodzie, inni stawiają na wysiłek fizyczny na świeżym powietrzu, jeszcze inni przygotowują garderobę na nowy sezon. Ja zdecydowałam się na drugą i trzecią opcję.

Wybór trasy na dzisiejszą przejażdżkę rowerową nie był trudny. W grę wchodziły tylko ścieżki rowerowe lub równiutki asfalt. I chociaż ciągnęło mnie do parku lub na polne ścieżki, moja pupa mogłaby tego nie wytrzymać. W tej chwili najbardziej dotkliwe skutki zimowego letargu odczuwam właśnie w rejonie pośladków. Nagrodziłam się póki co nowiutkim dresem i mam nadzieję, że chęć pokazywania się w twarzowej bluzie będzie wystarczającą motywacją do regularnych przejażdżek.

Zrobiłam też porządek w szafce z butami. Okazało się, że mam jeszcze więcej par, niż sądziłam - 24. Inspirator się uśmiał, bo z wrażenia wyrwało mi się: ja p..., ile ja mam butów! Liczba ta nie uwzględnia trzech dodatkowych par, które zdecydowałam się wyrzucić...

I żeby pociągnąć jeszcze jeden zasygnalizowany niedawno temat, chciałabym Was zachęcić do podziwiania bocianów. Ostatnio trochę się niepokoiłam, bo w gnieździe w Przygodzicach gościł tylko jeden ptak, ale dzisiaj pojawiły się już dwa. I wyobraźcie sobie, że od razu przystąpiły do rzeczy. To może jednak wiosna pełną gębą?

boćki w Przygodzicach

Lepiej

zona.oburzona

Wystarczyła zmiana pogody i jedna decyzja, bym poczuła, że mam więcej energii i chęci do życia.

Wszystko zaczęło się od impulsu, który kazał mi zrobić sobie w zeszłą sobotę na śniadanie lekką sałatkę zamiast kanapek z jajkiem i majonezem. Od tego momentu postanowiłam poświęcać więcej uwagi temu, co wrzucam do paszczy. Być może po blogosferze zaczyna krążyć jakiś wirus...

Zdecydowane ocieplenie spowodowało, że nawet zachciało mi się odstawić autko do myjni, choć do tej pory wyznawałam zasadę, że samochód jest do jeżdżenia, a nie do czyszczenia. Okazało się jednak, że lekki wiosenny płaszczyk i koralowa apaszka nie pasują do warstwy piachu na wycieraczkach i kurzu na kierownicy.

A dzisiaj zainaugurowałam sezon rowerowy punktualnie o godzinie 7.30. Mam nadzieję, że jak co roku będę to robić regularnie. Nie przemyślałam tylko pętli nawyku. Bo trudno uznać za nagrodę bolący tyłek, który przez zimę odzwyczaił się od rowerowego siodełka...

inauguracja sezonu rowerowego

Miłej soboty Kochani!

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci