Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : komentarze

...bo chciał zasiać ferment

zona.oburzona

Mniej więcej około południa licznik komentarzy oznajmił mi, że oto pojawiła się jakaś nowa wypowiedź pod którymś ze wpisów. Oczom mym ukazał się taki widok pod tym wpisem:

blogZadumałam się. Co prawda mam pewne obawy co do tego, jak odbierze wizytę w Warszawie Inspirator, ale żebym tak arbitralnie około godziny 9:47 uznała, że nie ma na to szans? I to w porze, gdy przebywałam zupełnie gdzie indziej?

Nie musiałam się długo zastanawiać nad tym, że ów komentarz jest efektem kombinacji następujących czynników:

  • Mój osobisty laptop przebywa po raz kolejny w serwisie, w związku czym używamy wspólnie ten, który należy do Inspiratora.
  • Inspirator w pierwszej części dnia dysponował czasem, który postanowił spożytkować między innymi na nadrobienie zaległości w czytaniu moich wypocin.
  • Ponieważ Inspirator o blogu wie, nie dbam o to, by wylogowywać się z bloxa.

Tak o to Inspirator nieświadomie się zdekonspirował, gdyż nie zauważył, że jest zalogowany jako ja, prawdę mówiąc, nie miał pojęcia o jakimś logowaniu. Zastanawiam się tylko, jak to się stało, że dopiero ten wpis tak go poruszył, że się tutaj wypowiedział? Chyba muszę zadbać o naprawdę ciekawe rozrywki w stolicy. Raz jeszcze proszę Was o sugestie.

A komentarz oczywiście usunęłam.

 

Dobra wiadomość dla pewnej blogerki

zona.oburzona

Pamiętacie tę zabawę? I jej rezultat? Gdzieś pomiędzy wierszami i komentarzami była mowa o magicznej liczbie 3000. Słownie: trzy tysiące.

Jedna z wypowiedzi, która dzisiaj pojawiła się na moim blogu, ładnie zaokrągliła licznik komentarzy właśnie do wspomnianej liczby. Miło mi poinformować Szanownych Czytaczy, że stało się to dzięki drogiej Eldce.

Eldko, proszę Cię o cierpliwość, ale na pewno paczuszka z koralikami do Ciebie dotrze!

Dokończ historyjkę, czyli Żona Oburzona zaprasza do drugiej zabawy na blogu

zona.oburzona

Poprzedni konkurs przeszedł do historii: sonda zakończona, zwycięzcy wybrani, wpisy gościnne zamieszczone. Co prawda sonda jeszcze zdobi boczną szpaltę, bo mi się po prostu wizualnie podoba, ale o ile dobrze pamiętam, niedługo zniknie. Ponieważ zabawa z Wami była dla mnie dużą frajdą, postanowiłam znowu coś wymyślić. Żeby nam się sonda nie znudziła (a na pewno jeszcze jakaś się pojawi), proponuję nową formę. Mam nadzieję, że spotka się z Waszym uznaniem.

Poniżej we wpisie umieszczę trzy rzeczy, które wkurzają mnie w Moim Mężu. Ale tym razem nie będzie uzasadnienia. Zapewniam Was, że akurat w tych przypadkach wydarzyło się coś, co udowodniło, że - nie bójmy się tego sformułowania - Żona Oburzona ma rację. Waszym zadaniem będzie wymyślenie, dlaczego te rzeczy mnie wkurzają i opisanie tego w komentarzu.

Przykład: w tym wpisie pojawiła się informacja, że Mój Mąż niekoniecznie trzyma karty bankomatowe w portfelu. Gdyby nie ten wpis, mogłoby się znaleźć to w dzisiejszej zabawie. Najlepszą odpowiedzią byłoby: nie mógł znaleźć karty, zastrzegł ją w banku, po czym ją znalazł, ale była już do niczego nie potrzebna + jeszcze jakieś dodatkowe szczegóły opisujące całą sytuację. Sama odpowiedź "bo zgubił" to za mało. Poproszę o całe historie. Możecie puścić wodze fantazji, gdyż zwycięzców wybiorę w trzech kategoriach (o ile mi się to uda, zastrzegam, że jeśli zabraknie propozycji do którejś, no to cudów  nie będzie):

Uzasadnienie najbliższe prawdy

Uzasadnienie, które u Żony Oburzonej wywoła największy uśmiech

Uzasadnienie najbardziej absurdalne

Każdy czytelnik może zamieścić taką ilość proponowanych uzasadnień, jaka mu się żywnie podoba. Możecie próbować uzasadniać wszystkie, możecie skupić się na wybranej pozycji. Nie musicie opisywać, czy Wasza propozycja ma być tą prawdziwą, czy też absurdalną, ja to ustalę sama. Zawsze może się zdarzyć, że coś absurdalnego będzie jak najbardziej odpowiadało prawdzie...

Czytelnicy, których uzasadnienia wybiorę, będą mogli wystąpić gościnnie na moim blogu, podobnie jak Veni i Wąż. Ponadto autora propozycji najbliższej prawdy nagrodzę wybraną przeze mnie książką z mojej biblioteczki. Książki kocham czytać, kupować, dostawać i dawać, zatem podzielę się ze zwycięzcą tym, co moim zdaniem najlepsze.

No to teraz czas na zadanie. U Mojego Męża wkurza mnie to, że:

1. Używa obu kompletów kluczyków do auta: zwykłych i zapasowych, zamiast te zapasowe trzymać bezpiecznie ukryte w jakiejś szufladzie.

2. Nie czyści regularnie po każdym użyciu opiekacza (o, właśnie takiego)

3. Lubi gotować, ale nie ma  wiedzy o tym, jak niektóre produkty się zachowują, że coś do czegoś nie pasuje itp. itd.

Na Wasze komentarze czekam do piątku 30 września do godziny 22. Potem najszybciej jak mi się uda, zamieszczę rozwiązanie konkursu.

Żona Oburzona ma swoje 5 minut

zona.oburzona

W zeszłym tygodniu spokojnie zalogowałam się na swoje konto na bloxie, kliknęłam na statystyki i... SZOK. Liczba wejść spowodowała u mnie niemal zawał. Szybko zorientowałam się, że to wszystko dzięki głównej stronie gazeta.pl, na której pośród polecanych artykułów, wątków z forum, umieszczono link do mojego blogu. Jeszcze większy szok przeżyłam, gdy dziś sprawdziłam, na którym miejscu wylądowałam w rankingu 1000 najpopularniejszych blogów na bloxie, a na którym w katalogu kobiety.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy tu zajrzeli i tym, którzy postanowili pozostawić po sobie ślad w postaci komentarza. Może dzięki temu pojawią się nowi czytelnicy, którzy będą regularnie mnie i Mojego Męża odwiedzać.

Tak, tak. Wiem, że te 5 minut sławy zawdzięczam Mojemu Wkurzającemu Mężowi. To dzięki niemu to wszystko... ;)

Pośród komentarzy pojawiły się różne sugestie. Również takie, że za chama wyszłam. Że rozwieść się powinnam. Ba, na jakimś forum określono nas: Stereotypowa polska gęś i jej mąż - stereotypowy polski knur. I to było dla mnie szokiem, bo stereotyp - mój wróg.  Nie toleruję. Nie akceptuję. Tymczasem okazało się, że ja sobie mogę go nie lubić, ale się nim stałam...

Żonie Oburzonej właśnie odbiła palma, woda sodowa uderzyła do głowy, bo zamiast pisać normalną notkę, rozkoszuje się widokiem liczby odsłon bloga w zeszłym tygodniu. Prawda jest taka, że muszę się nacieszyć na zapas, kiedy i czy w ogóle taka następna okazja się zdarzy, trudno powiedzieć.

Żeby było śmieszniej, nie liczba odsłon była moim celem, gdy zaczynałam tu sobie pisać. Miała to być platforma wymiany plotek między kumpelami, które koniec końców tylko czasem komentarz tu zostawią. No trudno Drogie Moje Koleżaneczki-Żoneczki. Tak czy siak, jest mi fajnie.

Jadę dalej z tym koksem tzn. bloxem :D

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci