Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : jesien

Droga do pracy - znów aktualizuję

zona.oburzona
Wiecie, że mogę tak w nieskończoność? Okazuje się, że to dobry sposób na podtrzymanie kontaktu...

Jeszcze 2 tygodnie temu podczas jazdy czułam pod kołami  przyjemne chrzęszczenie liści. Uprzątnięto mi jednak ten dywanik.  Jedzie się może wygodniej, ale uroku dużo  mniej...  Dzisiaj  akurat Maksiu został w domu, a ja pobiegłam do autobusu, mając na sobie po raz pierwszy w tym sezonie puchową kurtkę. Zima jednak się zbliża. A ja w domu zakopuję  się coraz bardziej pod kocem, mocniej  rozkręcam kaloryfer, sięgam po coraz grubsze książki. Od tego roku przestaję narzekać na listopad. W grudniu wpadnę w wir przygotowań do  Wigilii, na którą po raz pierwszy zapraszamy obie rodziny do siebie. A teraz miewam czas dla siebie  i mojej biblioteczki.

droga11
droga_2
droga3

Droga do pracy - aktualizacja

zona.oburzona

Kilka tygodni temu było tak. A kilka dni temu wyglądała jeszcze,  jak na poniższym zdjęciu. Od wczoraj jest mokro, zimno i mniej przyjemnie. Piękną pogodę podczas ostatniego świątecznego weekendu przypłaciłam lekkim przeziębieniem. Nic dziwnego, skoro ubrałam się za ciepło i w desperacji ściągnęłam na cmentarzu kurtkę...

W każdym bądź razie wszystko się składa do kupy. Chłód, wilgoć, katar i lekki ból gardła. A do tego... ogromny leń! Taka kombinacja jest  jednoznaczna z decyzją: biorę wolny dzień. Leżę pod moim ulubionym polarowym kocykiem, popijam  kawę i czytam. Oderwałam się na chwilę, by zza monitora do Was pomachać. A jak skończę czytać nową książkę Musierowicz, ugotuję pożywną i rozgrzewającą zupę z soczewicy. Taki właśnie będę miała miły dzień.

droga2

Jesienne zwyczaje Inspiratora

zona.oburzona

O tej porze roku niedźwiedzie przybierają na wadze. Już w lecie zaczynają jeść tyle, by obrosnąć w grubą i ciepłą warstwę tłuszczu. Do gawry znoszą patyczki, trawki i mech, podczas długiego snu musi  być przecież mięciutko.

Część ptaków już odleciała, inne dopiero przygotowują się podróży. Wiele zostaje z nami. Te, które nigdzie się nie wybierają, ciężko pracują nad gromadzeniem zapasów. Zimą trudno przecież o robaki i muchy, a ziarenko zagrzebane w ukrytej  dziurze w ziemi też nie jest złe.

Wiewiórki w miejskich parkach wydają się być tłuściejsze niż kilka miesięcy temu. To nie tylko zasługa diety. Rude futerko jest grubsze, a  ogonki bardziej puszyste, taka to właśnie moda na nadchodzący chłodny sezon.

Jeże przygotowują się do hibernacji. Już niedługo każdy iglak znajdzie sobie przytulną kupę liści w jakimś gościnnym ogrodzie, zwinie się w kulkę i nic go już nie wzruszy. Aż do wiosny, kiedy  to cieplejsza temperatura przyspieszy bicie jeżowego serduszka.

Można by pomyśleć, że Żona Oburzona biega po parkach, ogrodach i lasach, by rejestrować jesienne obyczaje zwierzaków. Na szczęście nie ma takiej potrzeby. Mimo chłodu i niesprzyjającej aury mogę swobodnie obserwować, jak fauna reaguje na zmianę pory roku. Mam bowiem w domu takiego Jeż-wiórko-dziobo-misia w osobie Męża- Inspiratora.

O tej  porze roku Inspirator znacznie bardziej dba  o poziom ciepłoty ciała i  nie tylko zimowa garderoba ma mu w tym pomóc. Żadna tkanina nie da tyle ciepła, co sierść i warstwa tłuszczyku pod  skórą... W związku z tym golarka kurzy się na półce, pianka starcza na znacznie dłuższy okres, a Inspiratorowe policzki zarastają futerkiem. Z kolei jego jesienna dieta jest znacznie bardziej bogata w kalorie. I nawet planuje przygotowanie zapasów na zimę! Na krześle, na którym w łazience leży aktualna toaletowa literatura, ostatnio często znajduję książkę z licznymi przepisami na nalewki, dżemy i inne przetwory. Jedna z szafek w naszym aneksie kuchennym już jest zapełniona słoikami  domowego przecieru pomidorowego.

Nasz wygodny narożnik idealnie sprawdza się w roli gawry lub sterty liści. Wnioskuję to z następującej prawidłowości: ilekroć wracam do domu później niż Inspirator, w kącie narożnika zastaję go zwiniętego w kulę i opatulonego polarowym kocem. Styl  komunikacji zbliża go do niedźwiedzi. Obudzony przestaje być słodko śpiącym  i mięciutkim stworzonkiem, a zaczyna wydawać złowrogie pomruki. Dźgnięty palcem - niczym jeż - jeszcze bardziej zwija się w kłębek, czym uświadamia mi, że przez kolejne miesiące niewiele będzie go w stanie ruszyć.

Nie dopuścić do tego, by Inspirator całkiem zagrzebał się w gawrze - oto moje zadanie na najbliższe miesiące. Zacznę od namówienia go, by się ogolił...

Kasztany

zona.oburzona

Jechałam niedawno  na rowerze przez park. Z daleka  dostrzegłam rodziców i dwójkę berbeci w wieku przedszkolnym. Mężczyzna z zapałem rzucał kawałkiem grubej gałęzi w koronę  potężnego kasztanowca. Coś mnie zabolało.  Zwolniłam  i na spokojnie powiedziałam: proszę pana, w ten sposób niszczy  pan to drzewo. Zdziwiony spojrzał na mnie, usłyszałam: ale my zbieramy kasztany.  Uśmiechnęłam się, nie chciałam być przecież niegrzeczna: ale w ten  sposób przy okazji pan to drzewo niszczy. Cała rodzina spojrzała na mnie z obojętnymi minami. Tatuś po raz kolejny rzucił  gałęzią. Odjechałam.         

Nie lubię bezmyślnej  agresji, niezależnie od tego, co pada jej ofiarą: świeżo wymalowana ściana, roślina, zwierzę, czy człowiek. Może powinnam  zareagować inaczej, mocniej?

Ja zbieram  je z ziemi, piękne i lśniące. 

kasztany

Jesień?

zona.oburzona

Rankami marznę,  sweter jest  niezbędny. Nawet gdy jadę na rowerze,  jest  mi po  prostu zimno. Czas przeprosić się z rajstopami.

Noce też są chłodne, co  akurat sprawia mi olbrzymią przyjemność - uwielbiam spać w chłodzie.

Niektóre szalone drzewa już rozpoczęły proces gubienia liści...

Ale najważniejszy sygnał  płynie z bloku  naprzeciwko. Sąsiad zakłada co wieczór koszulkę. Koniec gapienia się na gołą klatę.

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci