Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : zmeczenie

Droga do pracy - aktualizacja

zona.oburzona

Kilka tygodni temu było tak. A kilka dni temu wyglądała jeszcze,  jak na poniższym zdjęciu. Od wczoraj jest mokro, zimno i mniej przyjemnie. Piękną pogodę podczas ostatniego świątecznego weekendu przypłaciłam lekkim przeziębieniem. Nic dziwnego, skoro ubrałam się za ciepło i w desperacji ściągnęłam na cmentarzu kurtkę...

W każdym bądź razie wszystko się składa do kupy. Chłód, wilgoć, katar i lekki ból gardła. A do tego... ogromny leń! Taka kombinacja jest  jednoznaczna z decyzją: biorę wolny dzień. Leżę pod moim ulubionym polarowym kocykiem, popijam  kawę i czytam. Oderwałam się na chwilę, by zza monitora do Was pomachać. A jak skończę czytać nową książkę Musierowicz, ugotuję pożywną i rozgrzewającą zupę z soczewicy. Taki właśnie będę miała miły dzień.

droga2

Niemoc

zona.oburzona

Ogarnęła mnie jakaś niemoc. Weekend był bardzo miły, spokojny. Spędzony przede wszystkim na lenistwie i graniu w nową planszówkę. Trudno było mi się zmobilizować do jakiegoś bardziej konstruktywnego działania. Nazwijmy rzecz po imieniu, obowiązki leżały odłogiem, porzucone na rzecz... niczego konkretnego. Jestem zmęczona pracą. Na dłuższą metę nie da się być na nogach 10-12 godzin dziennie. Nawet nie mam żadnego fajnego pomysłu na wpis... 

Kontuzja Rybki Płetwaczki

zona.oburzona

Poprzedni staw już dawno za Płetwaczką. Skończył się czas porównań na gorsze i lepsze. Nasza Rybka jest po prostu tu i teraz, skupia się na tym, co się dzieje obecnie.

Lekko nie jest. Zadania, które otrzymała w stawie Płetwaczka, są dość istotne i muszą być realizowane na całej jego powierzchni. Oczywiście jedna Płetwaczka nie jest w stanie im podołać, takich jak ona stworzonek jest więcej. Ale i tak o jedno stworzonko za mało.

Płetwaczka bardzo szybko zorientowała się, że jako jedyna z rybek oddelegowanych do tych zadań, musi zająć się dwa razy większym obszarem niż pozostałe. A jest to dodatkowo trudne ze względu na słabe jeszcze wytrenowanie i znajomość stawu. Płetwaczka nie nabrała jeszcze wprawy. Opływanie wszystkich zakamarków na jej terenie zajmuje jej więcej czasu, bądź wymaga bardziej energicznego machania płetwami i lepszej zwrotności. Na razie skończyło się drobną kontuzją przetrenowanego ogonka. W wolne dni Płetwaczka dużo odpoczywa. A w dni robocze ma niewiele czasu.

Zastanawiające, kto podjął decyzję, by rybka, która najkrócej mieszka w stawie, zajmowała się największą ilością zadań...

O męskiej męczliwości słów kilka, czyli Żona Oburzona prezentuje...

zona.oburzona

Pisałam kiedyś o tym, jak szybko męczy się Mój Mąż. Okazuje się, że nie on jeden... Poniżej zamieszczam zapowiadaną notkę, której autorką jest Żoneczka.Koteczka.

 


Najświeższe czyny mojego męża, które mocno wkurzają.

Wtorek – koniec remontu. Na jego początku, kiedy trzeba było wynosić gruz, a mąż miał na popołudnie do pracy, po jego obietnicy, że jak trochę powynoszę, to on pomoże mi posprzątać, wynosiłam. W sumie wyniosłam go w jakiejś proporcji 3:1 ja a mąż. Tak na oko... ewentualnie 3:2. Choć jego zdaniem na pewno 1:1 a może on więcej....

Ale dążę do tego, że nadszedł czas sprzątania. A on:

- po pracy.... musi odpocząć

- po obiedzie – zrobionym przeze mnie... musi odpocząć

- po odpoczęciu... też przydałoby się odpocząć.

Wynegocjowałam, żeby posprzątał dużą szafę na przedpokoju, a ja zrobię toaletę i łazienkę (do obiadu zrobiłam dwa pokoje). Zaczął. Po pierwszej części musiał przerwać... odpocząć. Zrobił drugą część. Trzecią zostawił na środę.

Środa – zrobiliśmy zakupy, a wśród nich rzeczy które bardzo ucieszyły męża, więc siedział i oglądał, dotykał, przymierzał... Skończył. Zgłodniał. A po zjedzeniu.... musiał odpocząć. Wkurzona dałam upust złości, że ja jeszcze muszę poprawki w łazience sprzątnąć i cały arsenał jaki w niej powinien być tam z powrotem wstawić (płyny,szampony,perfumy i inne takie). Po godzinnej przerwie – zrobił trzecią, ostatnią część szafy... Robił to bardzo długo – pomijając umycie moich butów (A twoje buty też muszę myć? A poukładasz je sobie sama? A jak Ci je poukładać?).

Czwartek – w pracy mnie wkurzyli, musiałam siedzieć tam 1,5h dłużej, bo kolega zapomniał zostawić kluczy. Co innego gdym robiła zwykłą nadgodzinę, ale nie. Głodna, zmęczona i z ogromnym musem siusiu wróciłam do domu - wkurzona. A mój ślubny śpi, po porannej zmianie. Obiadu nie ma. Ale NACZYNIA POMYTE (pomijam, że zlew już nie). Niech śpi. Sama sobie zrobiłam. Wstał. –Zjadłaś obiad?Tak. –A dla mnie?? (nosz cholera jego jasna mać!!)

- Posprzątałaś już wszystko?

- Niestety nie. (jeszcze przedpokoju reszta, podłogi i balkony)

- Aha.

- A co?

- Nic.

- No CO?

- Bo stojak na gazety i półka na przedpokoju są bardzo zakurzone.... mogłabyś je umyć...

- :O WTF?!  #%$@%&#%$@#^& !!! Chyba sobie kpisz! Tylko szafę umyłeś i jeszcze mi zwracasz uwagę, zamiast samemu to zrobić?

- Przecież ja szafę zrobiłem.

(oklapłam cała) – Cholera jasna! A ja co?! Nic nie zrobiłam?!

- Ale ja ją 2 dni sprzątałem!

... no i o czym tu w ogóle rozmawiać... Przecież on DWA dni sprzątał szafę.

Wiedziałam, że mąż mój będzie po pracy głodny, ja z resztą też. A że mogłam przygotować coś dzień wcześniej, to tak właśnie zrobiłam. Wróciłam do domu około 18, zrobiłam coś do jedzenia na już, posprzątałam, no i oczywiście zrobiłam ten obiad na drugi dzień. Wystarczyło do tego obrać i wstawić ziemniaki lub kasze ugotować – do wyboru. Przyszłam z pracy... Widzę, że coś się gotuje. Myślę super, głodna jestem, mąż na mnie poczekał i ja się mogę teraz spokojnie umyć, bo mi zaraz poda obiad... A on szybki buziak i leci na kompa, bo gra w coś na kurniku.

Kochanie możesz skończyć ten obiad? Kartofle jeszcze tylko 5 min.

CHOLERA!!! Mogę skończyć?! Sama go zrobiłam.

Ok. Tyram do kuchni. Robię sałatkę. Podgrzewam przygotowany gulasz. Nakładam. Daję picie do obiadu. Wołam... wołam...

–Już kończę, jeszcze jedna partia.

-$#%#%@3

–No przecież idę.

Przychodzi. Jemy.

– Pomyjesz?

– Ja?? Przecież ugotowałem ziemniaki!


Tak, tak... Z pewnością ugotowanie ziemniaków należy do tych bardziej wymagających i męczących czynności. Bardziej niż wynoszenie poremontowego gruzu. Tylko czemu my Kobiety nie umiemy tego zrozumieć?!

Nawiasem mówiąc, nie wiem, jak Wy, ale ja nienawidzę całym swoim ciałem remontów w domu. Żoneczce.Koteczka bądź też Żoneczce.Koteczce (bardzo przepraszam, że nie dopytałam i nie uściśliłam :)) dziękuję za wpis i za inspirację do co najmniej kilku następnych!

...bo należy do słabej płci

zona.oburzona

Utarł się podział na płeć piękną i brzydką, ale mnie dzisiaj inny podział interesuje: na płeć silną i słabą. Polecam ten artykuł. Mnie Mój Mąż zadziwia (czyt. wkurza) tym, że jakikolwiek wysiłek jest mniej więcej 2 razy bardziej męczący dla niego niż dla mnie. Dotyczy to i pracy fizycznej, i wysiłku psychicznego.

Widziałam u kogoś taki magnes na lodówkę z napisem: starzejesz się, kiedy zaczynasz myśleć o drzemce. Cóż, Mój Mąż etap myślenia o drzemce ma już dawno za sobą. Teraz już się nie zastanawia, czy ma to sens, po prostu to robi. Efekt: zmarnowany czas i rozregulowany system funkcjonowania. I to mnie właśnie najbardziej irytuje, że rzadko zdarza nam się razem zasypiać.

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci