Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : roznice

...bo generalizuje. I nie pamięta, co mówił

zona.oburzona

Tym razem nie będzie z przymrużeniem oka, czy żartobliwie. Rasowy wpis taki, jak wkurzający wpis powinien być.

Podczas wieczornej pogawędki, gdy relacjonowaliśmy sobie miniony dzień, usłyszałam następujące słowa.

Inspirator: Opowiem ci 3 sytuacje, stanowiące dowód na to, że kobiety jeżdżą jak idiotki.

W opowieści było coś o jednej, która stanęła na pasach, inna bez sensu wyprzedzała, reszty nie pamiętam. Wkurzyłam się.

Ja: Wiesz, to przykre, że tak mówisz. Prawdopodobnie gdybyś dotyczyło to mężczyzn powiedziałbyś: opowiem ci o trzech o facetach, którzy jechali jak debile.
Inspirator: O co ci chodzi? Przecież tak właśnie powiedziałem: że ci opowiem o trzech idiotkach za kierownicą.

Nie cierpię generalizowania i stereotypów. A także wmawiania mi, że się powiedziało coś innego, niż w rzeczywistości.

Wrażenia ze szkolenia

zona.oburzona

Byłam ostatnio na szkoleniu, które o tyle było inne od szkoleń, które prowadzę lub w których uczestniczę, że większość  stanowili mężczyźni. Nie jestem w stanie odzwierciedlić poziomu męskiej frustracji, stopnia naprężenia smętnych fiutków i natężenia niechęci do kobiet, jakie tam zaobserwowałam. Przedstawię Wam jedną ze scen. W porównaniu z niektórymi hasłami i dowcipami padające w niej słowa są finezyjne, aczkolwiek znaczące.

Prowadzący pyta, jakie cechy mogą być istotne przy kupnie samochodu. Padają różne: kolor, wielkość, wyposażenie, pojemność silnika. Następnie trener pyta, na co te cechy mają wpływ, czemu są ważne?

Ja: Od pojemności silnika zależy wysokość składki na OC.
Inna uczestniczka: Naprawdę??? To ma wpływ na OC? Nie miałam pojęcia!
Inny uczestnik: No jasne, wiadomo, że baba się temu dziwi, przecież to oczywiste!

Tego, że inna baba - czyli ja - wiedziała o tym, nie zauważył.

Być może nie zwróciłabym na to uwagi, gdyby nie to, że wypowiedzi seksistowskich było dużo więcej.

Ostatnio koleżanka opowiedziała mi o pewnej prawidłowości. Ma na allegro nick - unisex, nie wynika z niego płeć użytkownika. Przykładowy mail od zainteresowanego kupnem, gdy przedmiotem licytacji są dziecięce ubranka, brzmi:

Proszę Pani, mogłaby mi Pani wysłać zdjęcie zbliżenia tej plamki?

Kiedy sprzedaje sprzęt elektroniczny lub AGD, otrzymuje wiadomości:

Proszę Pana, proszę mi przysłać zdjęcie tej pękniętej obudowy.

Ciekawe, nie?

 

Szkolenie

zona.oburzona

Mam pewien pomysł na szkolenie. Nie wziął się znikąd, ale z obserwacji, a także moich potrzeb. Zamierzam takie szkolenie przygotować, napiszę program, stworzę odpowiednie ćwiczenia. Myślę, że musi to być coś w rodzaju treningu, choć metody mniej aktywne, jak wykład, czy prezentacja,  również muszą się w programie znaleźć. Na razie zbieram obszary tematyczne, jakie chciałabym na tym szkoleniu poruszyć.

Pomyślałam sobie, że pośród Was są osoby, które szkolą, inne uczą, a jeszcze inne mają doświadczenia, które mogłyby mi pomóc. Może w komentarzach podzielicie się swoimi pomysłami na taki warsztat? Żeby Was zainspirować, nakreślę zagadnienia, nad którymi chciałabym pracować z uczestnikami szkolenia:

  1. Wykład z zakresu wpływu poziomu ogólnego burdelu w mieszkaniu na satysfakcję z przebywania w jego wnętrzu.
  2. Charakterystyka różnego rodzaju pieprznych dowcipów: od skrajnie chamskich przez obleśne do akceptowalnych, które są po prostu sprośne.
  3. Trening spania pod wspólną kołdrą z drugą osobą.
  4. Trening spania na jednym łóżku z drugą osobą.
  5. Rozwój umiejętności komunikacyjnych, czyli czym zastąpić słowo dupa.

Zapewne już się domyśliliście, że uczestnikiem ma być przede wszystkim Mój Mąż, który większość tygodnia spędza poza domem, mieszkając na kupie z kilkoma facetami...

...bo tak?

zona.oburzona

Bodajże w Przystanku Alaska jedna z bohaterek uznała, że kobieta jest przed, po albo w trakcie. Znacie też na pewno dowcip przywołany przeze mnie w tytule:

-Kochanie, dlaczego gotujesz ziemniaki w trzech garnkach?
-Bo tak!

Opowiem Wam drugi w podobnym tonie.

Mąż wraca do domu i wita się z żoną.

-Dobry Wieczór Kochanie!
-Nie będziesz mi mówił, czy jest dobry, czy nie!

Tekst z Przystanku Alaska przywołuję bardzo często pół żartem, pół serio. Dowcipy mnie śmieszą. Ale...

Wczoraj Mój Mąż raczył się ze mną pokłócić. Dla lepszego zrozumienia kontekstu sytuacji przypomnijcie sobie ten wpis.

Mój Mąż wciąż daleko. Zadzwoniłam do niego około 9 rano, chciałam dowiedzieć się, kiedy mogę się go spodziewać. Nie odebrał. Uznałam, że pewnie jest zajęty i cierpliwie czekałam aż oddzwoni. Około godziny 15 zorientowałam się, że czekam już 6 godzin. Napisałam więc smsa: czy wszystko w porządku? Brak odpowiedzi. Napisałam więc: martwię się, chyba napisanie krótkiej wiadomości nie sprawiłoby żadnego kłopotu? Zadzwonił zdziwiony, że coś jest nie tak. Od słowa do słowa... i mieliśmy małą awanturę.

Nie wymagam, żeby dzwonił co godzinę. Wystarczy napisać smsa, żeby podtrzymać kontakt. I wiem, że mógł to zrobić, bo nie był wcale aż tak bardzo zajęty, sam mi to powiedział.

Wiecie, czasy bez komórek były pod pewnymi względami lepsze. Nie było wiadomości, bo nie było możliwości ich przekazania. A skoro teraz te możliwości mamy, to przyzwyczailiśmy się, że brak informacji oznacza złą wiadomość. A kiedyś było wręcz przeciwnie.

Byłabym zapomniała, pewnie się zastanawiacie, jaki ma to związek z początkiem wpisu?

Otóż wieczorem Mój Mąż zadzwonił, pogawędziliśmy sobie. Zapytał się, jak się czuję, bo wyczuł, że chyba zmęczona jestem. Powiedziałam, że brzuch mnie boli, okres dostałam i chyba zaraz pójdę spać. I co na to Mąż?

-To dlatego byłaś na mnie wkurzona o ten telefon!

Z dowcipów to ja się mogę śmiać. Ale sprowadzanie każdej różnicy zdań do zmian hormonalnych zachodzących w organizmie kobiety niemożebnie mnie irytuje.

Podwójne standardy

zona.oburzona

W komentarzach pod tym wpisem odbyła się dyskusja. A ja dzięki niej mam pomysł na wpis.

Wyciągnęłam z wymiany komentarzy na temat uwagi-nieuwagi kobiet i mężczyzn taki wniosek: możemy być tacy sami, możemy mieć podobne wady, ale w zależności od naszej płci, inaczej to będzie postrzegane. Kobietom zdarza się coś stłuc, zniszczyć, zepsuć przez nieuwagę, niemyślenie o konsekwencjach, w skrajnych przypadkach przez głupotę. Mężczyźnie po prostu zdarza się nieszczęśliwy wypadek.

Źle zaparkowane auto? Jeżeli zrobiła to kobieta, to zapewne dlatego, że nie umie jeździć i nie umie parkować. A mężczyzna próbował zmieścić samochód. Nie wymyślam, ostatnio tak właśnie usłyszałam... Zresztą jazda samochodem to kopalnia takich przykładów. Przecież po błędzie na drodze kobieta usłyszy, że nie umie jeździć, a facetowi zdarzyło się przez nieuwagę i tyle.

Aktualizacja: przeczytajcie historię przytoczoną kiedyś na blogu Dwie Sroki w Garści

Pewnie zaczyna się to już w przedszkolu, szkole, gdy dziewczynka słyszy, że jest niegrzeczna, a chłopiec nazwany jest żywiołowym... A może to się już trochę zmieniło? Dawno w szkole nie byłam.

Przychodzą Wam do głowy jeszcze jakieś przykłady?

 

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci