Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : gry-komputerowe

Nie jest lekko

zona.oburzona

W weekend razem z Mężem nieco odwracamy rytm naszego dnia. Lubimy sobie dłużej posiedzieć w nocy, oglądając ulubione seriale, oddając się ulubionym rozrywkom, realizując swoje hobby, czy też wykonując jakieś kompletnie odmóżdżające zajęcia. W tej ostatniej kategorii króluje u nas gra w bardzo wkurzone ptaszki. Tak, ja też się zaraziłam tym szaleństwem. "Siedzenie dłużej w nocy" nie oznacza w naszym przypadku 1 w nocy, to dopiero jest naszym zdaniem wieczór. W związku z tym nie ma siły, żebym wstała wcześniej, zdarza się, że dorównuję Mojemu Mężowi.

W tym momencie pauza. Czy ja pisałam o tym, jak Mój Mąż potrafi spać? Chyba nie. A to straszne niedopatrzenie jest, bo temat ciekawy. Ale poprawię się, obiecuję...

Wracając do tematu zasadniczego. Napisałam, że nie ma siły, żebym wstała wcześniej, ale to bzdura jednak jest, bo siła taka jak najbardziej istnieje. Jest nią telefon stacjonarny. Mamy dwa aparaty, jeden nowoczesny, drugi bardzo stary, dzieli ich jakieś 70-80 lat. Młodszy kolega dysponuje całym arsenałem melodyjek i dźwięków, starszy... po prostu dzwoni. Dobrze się domyślacie, że jest to poniekąd zabytek, a cechą zabytkowych telefonów nie jest niestety możliwość ustawienia trybu cichego. Można to zrobić jedynie brutalnie wyciągając wtyczkę z gniazdka.

Zarówno dzisiaj, jak i tydzień temu z miłego snu o godzinie 9.00 rano wyrwał nas telefon wykonany przez rodzinę Mojego Męża. Mój Mąż śpi nadal, ja nie potrafię już niestety zasnąć. Dodam, że powód telefonu był błahy, czy nawet po prostu bezsensowny. Niedziela źle się zaczęła.

Wpisuje się ona w ogólny klimat ostatnich ciężkich zawodowych tygodni, tych, które były i tego, który nadchodzi. Czeka mnie teraz dłuższy czas poza domem w delegacji. Na ogół nie jest mi ciężko się z tym pogodzić, ale ostatnio i owszem. Jesień pełną gębą, krótkie dni i zimno, a przede wszystkim Mąż Mój ma ostatnio naprawdę dobre dni. Tak dobre, że pojawiła się jakaś szalona myśl, by i o tym tutaj napisać. Tak dobre, że aktualnie wkurzać mnie może chyba jedynie tym, że nie dostarcza aktualnych tematów do wpisów i szukać muszę w pamięci...

Bilans wychodzi na zero. W pracy kicha, w domu super... Tylko za tydzień będę już pamiętać, by wtyczkę z gniazdka wyciągnąć i w ogóle będzie cacy.

Aktualizacja: miło mi poinformować, że Duma_i_uprzedzenie (przepraszam za pierwszą pomyłkę) pod tym wpisem dobiła do liczby 300 komentarzy. Zawsze to przyjemnie wygląda i jest jakimś fajnym akcentem w tym dniu.

...bo nie osiągnął dojrzałości matematycznej

zona.oburzona

Na studiach miałam zajęcia z badania dojrzałości szkolnej. Jednym z jej elementów jest osiągnięcie takiego poziomu rozwojowego, który umożliwia uczenie się matematyki. Pamiętam, że zrobiło to na mnie duże wrażenie - że dzieciaki mogą nie móc, po prostu nie być w stanie zrozumieć matematyki i że to z tego bierze się większość problemów uczniów z tym przedmiotem. Bardzo podobał mi się też sposób badania tego zjawiska. Jeden z testów polegał na sprawdzeniu, czy dziecko będzie w stanie porównywać liczby. Dziecko dojrzałe do uczenia się matematyki na pytanie czego jest więcej: 2 słoni czy 5 myszy? odpowie, że myszy. Dziecko, które tego etapu rozwojowego jeszcze nie osiągnęło, powie, że słoni, bo przecież słoń jest większy niż myszy. Będzie ono porównywało te wielkości objętościowo, realnie, a nie na poziomie abstrakcyjnym.

Już wyjaśniam, po co ten przydługi wstęp...

Otóż są takie momenty, kiedy myślę sobie, że może Mój Mąż tej dojrzałości nie osiągnął do tej pory. A to dlatego, że:

-5 damskich torebek (moich) to więcej niż 7 pudełek na śrubki (Mojego Męża)

-4 książki (kupione przeze mnie) to więcej niż 8 gier komputerowych (zakupionych przez Mojego Męża)

-porcja sałatki (którą jem ja) to więcej niż 4 bułki z żółtym serem (które zjada Mój Mąż)

Do tego wpisu natchnęła mnie duma_i_uprzedzenie swoim komentarzem pod tym wpisem.

...bo godzinami potrafi grać na komputerze

zona.oburzona

W tym czasie podłogę zasiedla potężna armia kotów. Tych z kurzu. Ale walka z nimi zabrałaby zbyt wiele cennego czasu, który można poświęcić przecież na walkę z potworami, czy innymi wrogimi wojskami.

I właśnie ta sytuacja przyczyniła się bezpośrednio do tego, że dziś wieczorem stworzyłam tego bloga.

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci