Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : konkurs

Ogłoszenie

zona.oburzona

Trochę mi się jubileuszowy konkurs nie udał, bo frekwencja niewielka. Składam to na karb wakacji i upału, bo inaczej jeszcze bym się załamała, że taka nudna jestem ;). Ale z drugiej strony potwierdziło się to, co wiem już od dawna, że mam dwie wierne czytelniczki. I te dwie uczestniczki  konkursu już bez losowania nagradzam, tym razem Inspirator nie zostanie zaangażowany. Eldko, Bożeno (poproszę o adres na maila zona.oburzona@gazeta.pl), za jakiś czas prześlę każdej z Was małą niespodziankę. Nie od razu,  bo na razie się produkuje...

Dziękuję Wam, że jesteście i komentujecie. Teraz zapowiada się okres, w którym dla bloga będę mieć więcej czasu, więc tym bardziej mam frajdę z tego, że ktoś tu  zagląda. Do kolejnego wpisu!

 

Mój Przedszkolak

zona.oburzona

Czterolatek. Wypieszczony, czasami tylko jakby lekko zaniedbywany. Nie ma dnia, żebym się z nim choć troszkę nie pobawiła.

Mój Przedszkolak to 452 wpisy, a w tym:

  • 134 przykładów na to, że Inspirator może wkurzyć,
  • 119 zapisków z dziennika autorki,
  • 90 razy Żona Oburzona pisała o tym, co myśli, czuje lub uważa,
  • a 27 razy się z Wami bawiła - a to jakiś konkurs, a to blogowy łańcuszek,
  • 23 wpisy z przygodami Rybki Płetwaczki,
  • 23 wpisy informowały o różnych rzeczach, zjawiskach, czy sprawach godnych polecenia,
  • 21 razy Żona Oburzona dzieliła się radością lub smutkiem związanym z wydarzeniami  sportowymi,
  • przedstawiła 9 przykładów wkurzającego męża  ze świata  kultury,
  • były też 4 występy gościnne,
  • i 2 opisy wkurzających mężów prosto z mediów,

Mój Przedszkolak to również grono znajomych. Tamci są co prawda lekko zaniedbani przeze mnie, ale pamiętam o tym, ile frajdy miałam z pisania na innych blogach.

Bywa tu zabawnie, refleksyjnie, czasem smutno. Z rzadka kontrowersyjnie, ale czasem jednak się trafił wzbudzający większe emocje wpis. Niektóre z zakładanych kategorii jednak się nie sprawdziły, co widać na powyższej liście. Te dwójki i czwórki to pamiątka po nieco innym blogowym pomyśle. Skąd mogłam wiedzieć, że zamiast pisać o mężach, polubię tak bardzo... pisanie o sobie samej.

Z okazji wyhodowania takiego Przedszkolaka zapraszam do zabawy. W komentarzach pod tym wpisem podeślijcie link do takiego popełnionego przeze mnie wpisu, który jakoś szczególnie zapadł Wam w pamięć. Albo takiego, który polecilibyście komuś, kto zagląda tu od niedawna. Oprócz linku poproszę o kilka słów wyjaśnienia, dlaczego właśnie ten, a nie inny wpis?

Na Wasze komentarze czekam do piątku 3 lipca. A spośród zgłoszeń wylosujemy z Inspiratorem osobę, która dostanie mały prezencik-niespodziankę. Piszcie!

 

Jesienne zwyczaje Inspiratora

zona.oburzona

O tej porze roku niedźwiedzie przybierają na wadze. Już w lecie zaczynają jeść tyle, by obrosnąć w grubą i ciepłą warstwę tłuszczu. Do gawry znoszą patyczki, trawki i mech, podczas długiego snu musi  być przecież mięciutko.

Część ptaków już odleciała, inne dopiero przygotowują się podróży. Wiele zostaje z nami. Te, które nigdzie się nie wybierają, ciężko pracują nad gromadzeniem zapasów. Zimą trudno przecież o robaki i muchy, a ziarenko zagrzebane w ukrytej  dziurze w ziemi też nie jest złe.

Wiewiórki w miejskich parkach wydają się być tłuściejsze niż kilka miesięcy temu. To nie tylko zasługa diety. Rude futerko jest grubsze, a  ogonki bardziej puszyste, taka to właśnie moda na nadchodzący chłodny sezon.

Jeże przygotowują się do hibernacji. Już niedługo każdy iglak znajdzie sobie przytulną kupę liści w jakimś gościnnym ogrodzie, zwinie się w kulkę i nic go już nie wzruszy. Aż do wiosny, kiedy  to cieplejsza temperatura przyspieszy bicie jeżowego serduszka.

Można by pomyśleć, że Żona Oburzona biega po parkach, ogrodach i lasach, by rejestrować jesienne obyczaje zwierzaków. Na szczęście nie ma takiej potrzeby. Mimo chłodu i niesprzyjającej aury mogę swobodnie obserwować, jak fauna reaguje na zmianę pory roku. Mam bowiem w domu takiego Jeż-wiórko-dziobo-misia w osobie Męża- Inspiratora.

O tej  porze roku Inspirator znacznie bardziej dba  o poziom ciepłoty ciała i  nie tylko zimowa garderoba ma mu w tym pomóc. Żadna tkanina nie da tyle ciepła, co sierść i warstwa tłuszczyku pod  skórą... W związku z tym golarka kurzy się na półce, pianka starcza na znacznie dłuższy okres, a Inspiratorowe policzki zarastają futerkiem. Z kolei jego jesienna dieta jest znacznie bardziej bogata w kalorie. I nawet planuje przygotowanie zapasów na zimę! Na krześle, na którym w łazience leży aktualna toaletowa literatura, ostatnio często znajduję książkę z licznymi przepisami na nalewki, dżemy i inne przetwory. Jedna z szafek w naszym aneksie kuchennym już jest zapełniona słoikami  domowego przecieru pomidorowego.

Nasz wygodny narożnik idealnie sprawdza się w roli gawry lub sterty liści. Wnioskuję to z następującej prawidłowości: ilekroć wracam do domu później niż Inspirator, w kącie narożnika zastaję go zwiniętego w kulę i opatulonego polarowym kocem. Styl  komunikacji zbliża go do niedźwiedzi. Obudzony przestaje być słodko śpiącym  i mięciutkim stworzonkiem, a zaczyna wydawać złowrogie pomruki. Dźgnięty palcem - niczym jeż - jeszcze bardziej zwija się w kłębek, czym uświadamia mi, że przez kolejne miesiące niewiele będzie go w stanie ruszyć.

Nie dopuścić do tego, by Inspirator całkiem zagrzebał się w gawrze - oto moje zadanie na najbliższe miesiące. Zacznę od namówienia go, by się ogolił...

Paczka

zona.oburzona

Długo oczekiwana paczka nadeszła. A w niej coś dla ciała i coś dla ducha: książki (w wersji drukowanej i czytanej) i kosmetyki (moja nowa fryzura nabierze blasku). Dziękuję ekipie Bloxa raz jeszcze za wyróżnienie!

Bo ja naprawdę bardzo lubię wygrywać. Znacie serial Pępek świata? Jeśli nie, to polecam serdecznie, jesteśmy Inspiratorem wielkimi fanami. Świetni bohaterowie, humor... A ja jestem trochę jak Sue. Obejrzyjcie koniecznie, będziecie wiedzieli dlaczego.

Dialogi z Inspiratorem

zona.oburzona

2002

Miejsce: panieński pokój Żony Oburzonej in spe.

Inspirator (widząc obok łóżka rozłożony zeszyt): A co to takiego?
Ja: To mój pamiętnik, nie czytaj!
Inspirator: Piszesz pamiętnik? Po co?

2007

Miejsce: pierwszy wspólny pokój.

Inspirator (widząc Żonę Oburzoną z laptopem na kolanach i niemal wypiekami na twarzy): Co Ty tam tak czytasz?
Ja: A znalazłam ciekawy blog i czytam od pierwszego wpisu.
Inspirator: Co znalazłaś?
Ja: No blog, coś w stylu dziennika pisanego w internecie.
Inspirator: Co?! Ale bezsens.

2011

Inspirator: Co Ty tam tak piszesz i piszesz? Ciągle stukasz w klawiaturę!
Ja (porażona tym bezpośrednim pytaniem): Eeee... Maila piszę do koleżanki.
Inspirator: A nie możesz do niej zadzwonić?

Kilka tygodni później idziemy na spacer w towarzystwie Żonki Bronka, czasem tu wspominanej, a niestety rzadko obecnej. Co istotne, do dzisiaj pozostaje jedną z trzech osób, które znają mnie w realu i wiedzą o blogu. W przeciwieństwie do Inspiratora wiedziała o nim od razu.

Inspirator: Tak marudzicie i marudzicie, wiecie co, mam dla pomysł.
My: Jaki?
Inspirator: Załóżcie sobie blog i nazwijcie "mąż mnie wkurza".

Popłakałyśmy się ze śmiechu.

Kilkanaście tygodni później już po chwili sławy i pierwszej ankiecie spotykamy się w knajpie. Wbrew czytelnikom bloga przyznaję się do tego, czym z takim zapałem zajmuję się od kilku miesięcy. Inspirator mówi niewiele, jest wyraźnie zaskoczony, z niedowierzaniem kręci głową.

Inspirator: Co piszesz? Jaki to ma tytuł? Czyś Ty zwariowała? Co ja mam teraz o Tobie myśleć?

2012

Inspirator (robi coś głupiego, ja się śmieję): Zadowolona? Będziesz miała o czym pisać.

Powyższe zdanie pojawia się w naszych rozmowach do dzisiaj. O ile w 2012 Inspirator wypowiadał je z niechęcią i żalem, teraz ma prawdziwą satysfakcję. Tylko szkoda, że dawno nic zabawnego nie zrobił...

I tak właśnie Blox zagościł w naszym życiu na dobre, dodając mu nieco kolorytu i wyrafinowanej pikanterii... A ja zyskałam kilkadziesiąt wirtualnych znajomych i miły sposób na relaks.

WSZYSTKIM OSOBOM, DZIĘKI KTÓRYM MOGĘ ZAGLĄDAĆ DO ULUBIONYCH BLOGÓW I PISAĆ WŁASNY, ŻYCZĘ NIEUSTAJĄCEJ ENERGII I NIEKOŃCZĄCYCH SIĘ POMYSŁÓW W CODZIENNEJ PRACY NAD PLATFORMĄ BLOXOWĄ.

DZIĘKUJĘ, PROSZĘ O WIĘCEJ I ŻYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW!

10 LAT BLOXA


© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci