Menu

mój mąż mnie wkurza...

...bo-jak mawia moja ukochana Żonka Bronka-pochodzi od innej małpy. Zatem skończ jeść i nie pij, zawartość tego bloga grozi zakrztuszeniem.

Wpisy otagowane : delegacje

Rybka Płetwaczka wspomina

zona.oburzona

Praca Rybki Płetwaczki od zawsze jest związana z szybkim przemieszczaniem się po różnych zbiornikach wodnych. Nie doczekała się do tej pory specjalnego Ryb-Wanu oferowanego przez właściciela stawu, korzysta natomiast a to z ogólnie dostępnych metod pokonywania odległości pod wodą, a to z własnego Ryba-Skafu. Oczywiście otrzymuje za to zwrot odpowiedniej ilości zielonych glonów, co pieczołowicie wyliczają na podstawie zeznań podróżujących ryb wodne stworzonka specjalnie do tych czynności wybrane.

W jednym ze stawów zajmowała się tym Liczyca-Ostropłetwica. Płetwaczka do dzisiaj ma wrażenie, że tak naprawdę był to drugi etat obejmowany przez szefa całego stawu. No bo jak inaczej zrozumieć to, że w rybim pyszczku Ostropłetwicy kwestia ilości należnych glonów oraz tempo skreślenia płetwą zeznania dotyczącego podróży urastało do rangi najistotniejszego, najważniejszego i najpilniejszego zadania, od którego zależało istnienie całego zbiornika?

Wspomnienie, które szczególnie utkwiło w pamięci Płetwaczki: rozmowa z Ostropłetwicą na temat podróży po stawie, w wyniku której Płetwaczka była bliska wybuchnięcia rzewny i przepraszającym płaczem...

Jak brzmiało to powiedzenie o nadgorliwości? Lub o tym, że ktoś pewną część ciała ma niżej, niż to, co z niej wypada?

Ostatni taki wieczór

zona.oburzona

Dzisiaj spędzam niezdrowy wieczór. Co jakiś czas prawą ręką sięgam po butelkę z przebojem ostatnich miesięcy - żurawinowym Reddsem. Lewą natomiast zanurzam w misce z chipsami. W ten sposób świętuję ostatni taki wieczór. Wszystko wskazuje na to, że Mąż Inspirator od jutra będzie inspirował stacjonarnie, gdyż ukończył zamiejscowe zlecenie. Przyjęta metoda świętowania nie jest przypadkowa. Wiem, że nie jest ona powodem do chluby, wolę rozkoszować się nią w samotności, co absolutnie nie przeszkadza w dzieleniu się tym z całym światem... Cały świat to jednak zdecydowanie coś innego niż osobisty Mąż, prawda?

Dodatkowo rozmyślam o życiu i o wartościach. Niedawno dowiedziałam się, że skończyły się pewne kłopoty, którymi martwiłam się od wielu miesięcy. Nastąpiło to w sposób najlepszy z najgorszych. Dobrych opcji w zasadzie nie było. Nie mam jednak siły się cieszyć tym, że mogło być gorzej. Pewnie byłoby inaczej, gdybym kłopoty zawdzięczała samej sobie, a nie głupocie i złośliwości innych osób. Od jakiegoś czasu nie tylko wiem, ale również odczułam to, że ludzie potrafią być okrutni, cyniczni i źli.

 

 

...bo traktuje dom jak hotel

zona.oburzona

Nie wydaje mi się, abym ja po powrocie z delegacji oczekiwała, że tak, jak w hotelu***, rano ktoś po mnie posprząta, poda mi śniadanie i zrobi mnóstwo innych potrzebnych rzeczy. Jest to o tyle dziwne, że ja w takich hotelach nocuję rzeczywiście. Mój Mąż raczej nie. Skąd te nawyki? No skąd?

Któraś z Was, Moje Drogie Czytelniczki, go tak rozpieściła? Były takie, co sugerowały, że Mój Egzemplarz jest łudząco podobny do Waszego...

O różnicach między dziewczynką a chłopcem

zona.oburzona

Pamiętacie późną jesień, kiedy to mogłam stać się królową marudzenia? Często wyjeżdżałam wtedy służbowo. Plusy delegacji (kilometrówka, jeśli jadę autem, czas dla siebie, kino) były w stanie osłodzić mi życie tylko do pewnego momentu. Potem zaczęłam tęsknić za domem, zauważać drobniejsze i większe konflikty z Moim Mężem z powodu mojej nieobecności. Po czym wyjazdy ustały i... zaczęło mi ich brakować. Ostatnio moja praca wróciła do sensownej równowagi, czyli trochę tu, trochę tam i tak jest najlepiej.

Ale kilka tygodni temu wyjeżdżać zaczął Mój Mąż. Póki co wraca na weekendy, zobaczymy, jak długo to potrwa. Na razie ma to dobry wpływ na naszą relację, weekendy jak miesiąc miodowy. Ale pewnie niedługo zacznę się wkurzać, że to ja muszę odkurzać i czar pryśnie.

Na razie śledzę różnice między nami w radzeniu sobie bez współmałżonka.

Jadłospis Mojego Męża podczas mojej nieobecności to tosty i frytki, no czasem zrobi sobie jajko sadzone. Ja też nie mam oczywiście ochoty, by codziennie gotować dla samej siebie, ale mimo to staram się jeść normalnie. Czasem z kimś się umówię, by zjeść coś na mieście, albo pojadę do Mamy, Teściowej, czy wywlekę coś z zamrażalnika. Staram się też zostawić coś z weekendu. No i mam swój repertuar szybkich, smacznych i pożywnych dań.

Mojemu Mężowi nie chce się ścielić codziennie rano łóżka. Zostawia je rozłożone i rozbebeszone. Ja radzę sobie z tematem inaczej, po prostu nie chce mi się łóżka rozkładać. Zarzucam sobie kołderkę na plecy, pod głowę wciskam jasieczek, przytulam ulubioną maskotkę (mamy wpis z gatunku wstydliwe wyznania) i tak na złożonej sofie śpię. Wiem, głupota. Ale przynajmniej nie czuję się w tym łóżku jakaś taka sama.

Jak jestem sama, zdecydowanie dłużej śpię, bo wcześniej się kładę. Mąż korzysta z tego, że nikt mu nie truje, żeby się już położył. I przesiaduje po nocach, choć bywa to nawet efektywne, bo pracuje przy komputerze.

Ogólnie staram się jakiś porządek w domu zachować, czyli nie robić bałaganu. Mój Mąż na odwrót: robi bałagan, a stara się przywrócić porządek. Przecież nikt mu nie każe ciuchów wrzucać od razu do brudnika, więc zostawia je gdzie bądź, ani myć na bieżąco naczyń, więc zalegają stosami. Starania, aby przywrócić porządek... no cóż, pozostają staraniami.

Również inaczej zagospodarowujemy sobie czas w pojedynkę. Ja myślę o tym zawczasu, umawiam się ze znajomymi, planuję załatwianie różnych spraw, zabieram się za dawno odkładane zadania. A Mój Mąż bierze to, co przynosi mu każdy dzień, okraszając to np. oglądaniem nielubianych przeze mnie filmów i seriali.

A podstawowa dla mnie różnica to częstotliwość naszych kontaktów. Kiedy ja wyjeżdżam, dzwonię dość często. Z trasy, gdy dotrę na miejsce, gdy wydarzy się coś ciekawego, przed snem. Jak wiecie z wcześniejszego wpisu, Mój Mąż nie pozwoliłby mi na brak kontaktu telefonicznego... Natomiast On niestety nie ma podzielnej uwagi. W momencie, kiedy wyjeżdża, zaczyna pracować. Pracuje. Myśli o pracy. Przygotowuje się do pracy. Odpoczywa po pracy. Dzwoni, ale sporadycznie. Do tego stopnia jest zaabsorbowany pracą, że zdarza mu się zapomnieć o poinformowaniu mnie, że dojechał na miejsce.

Nie da się ukryć, że jest trochę różnic między nami.

Na ten tydzień zaplanowałam przegląd wiosenno-letniej garderoby, kino, spotkanie z dawno niewidzianą koleżanką i codzienne rowerowe przejażdżki. A początek tygodnia rozpoczęłam miło, kupując w promocyjnej cenie z okazji Światowego Dnia Książki kilka tytułów. To się dopiero nazywa fajniedziałek!

Żona Odjechana

zona.oburzona

Tak mi się jakoś smutno zrobiło ostatnio, gdy wracałam pociągiem...

Po pierwsze, przemiły pracownik PKP, a raczej przemiły pracownik Warsu (nie wiem, czy to osobna firma, czy jeden pies) podczas roznoszenia darmowego poczęstunku (kto jeździ intercity, ten wie, jak szumna to nazwa określająca to, co otrzymuje pasażer drugiej klasy) popatrzył na mnie i z uśmiechem powiedział: "a pani to chyba lubi jeździć naszym pociągiem?".

Po drugie, kierownik pociągu przed każdą stacją przekazuje pasażerom przez głośniki informacje, gdzie się zatrzymujemy, prosi o zabranie bagażu itp. No i kiedy pociąg zajechał na moją stację w moim rodzinnym mieście, w którym nadal - jak mimo wszystko sądzę - mieszkam, pan kierownik pociągu życzył pasażerom miłego pobytu tamże. No i poniekąd tak to jest, że w moim mieście to ja ostatnio bywam.

Myślicie, że już czas wprowadzić kategorię "Żona Oburzona marudzi"?

Mam taki kłopot z tymi moimi wyjazdami, że czuję się winna wobec Mojego Męża z powodu swoich nieobecności. No i jak wracam i widzę na przykład pranie, które wyschło przez tydzień na wiór, to trochę nie mam serca się czepiać. A z drugiej strony... to chyba nie jest jakiś duży kłopot, żeby je poskładać? Reagować? Nie reagować?

Myślę sobie jednak, że chwilowe załamanie, które tu zaprezentowałam, powoli mija. Jasne, że nie jest idealnie, ale nie my jedni tak funkcjonujemy. Żyć trzeba, ale i zarabiać trzeba. Będę powtarzać sobie A KYSZ!

© mój mąż mnie wkurza...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci